W Polsce dzik, a w Niemczech debata o... wilkach! Zwierzęta zdominowały politykę

Zdjęcie ilustracyjne / Igor Smirnow/Gazeta Polska

  

Zwierzęta potrafią zelektryzować polityków w wielu krajach, przynajmniej w ostatnim czasie. W Polsce opozycja protestuje przeciwko odstrzałowi dzików, z kolei w Niemczech trwa dyskusja o... wilku. A konkretnie - o regulacji jego populacji. Mało tego, publicyści zza naszej zachodniej granicy zastanawiają się czemu akurat wilk, a nie... dzik.

Regulacja populacji wilka stała się jednym z najgorętszych tematów dyskusji w niemieckiej polityce. Dlaczego zwierzęciem niezgody jest właśnie wilk, a nie na przykład dzik, wyjaśnia dziś komentator "Frankfurter Allgemeine Zeitung" Eckart Lohse.

"W gruncie rzeczy w sporze chodzi o to, czy ułatwić zastrzelenie jednego albo kilku wilków spośród tysiąca sztuk, które obecnie znajdują się na terytorium Niemiec. Kwestii tej jest poświęcony nawet osobny akapit w umowie koalicyjnej między CDU/CSU a SPD. Żaden polityk, nawet kanclerz Angela Merkel, nie może uchylić się od zajęcia stanowiska na ten temat, zwłaszcza podczas podróży na wschodzie Niemiec, gdzie skupia się populacja zwierzęcia"

- wyjaśnia Lohse.

Hodowcy zwierząt od lat narzekają na zbyt małe wsparcie ze strony państwa. Odbudowana populacja wilka, który pustoszy stada, to kropla, która przelewa czarę goryczy.

"Nie tłumaczy to jednak wciąż, dlaczego właśnie wilk został tak upolityczniony, a nie np. dzik, który w spotkaniu z człowiekiem również potrafi być niebezpieczny"

- zauważa autor.

Jego zdaniem po wyjaśnienie należy sięgnąć... do książek kucharskich i bajek dla dzieci. Dzik ląduje na niemieckich stołach jako specjał. W związku z tym budzi pozytywne skojarzenia. Wilk przeciwnie - już w bajkach dla najmłodszych jest obsadzany w roli szwarccharakteru.

Lepiej, żeby o kulinarnych zwyczajach Niemców nie dowiedzieli się politycy Platformy Obywatelskiej. W ostatnich dniach tak zaciekle bronili dzików, że mogłoby się to skończyć dziką awanturą. Aż strach pomyśleć, jak w takiej sytuacji zachowałby się - na przykład - poseł Michał Szczerba.

 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Uciekła z miejsca kolizji i zamknęła się w domu. Policjanci musieli sforsować drzwi

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com/Pexels/creativecommons.org/publicdomain/zero/1.0/deed.pl

  

Dyżurny krakowskiej policji odebrał w połowie ostatniego tygodnia zgłoszenie o kolizji dwóch pojazdów na ul. Królowej Jadwigi. Na miejsce natychmiast udała się załoga ruchu drogowego. Tam zgłaszający opowiedział mundurowym jak po zaparkowaniu swojego pojazdu marki Kia, zauważył inny pojazd tej samej marki wjeżdżający nagle na chodnik i z dużą prędkością zmierzający w jego kierunku. Widząc to, mężczyzna błyskawicznie odciągnął dwójkę swoich dzieci, dzięki czemu nie doszło do tragedii.

Pędzące auto uderzyło jednak w jego samochód, a sprawca bardzo szybko odjechał z miejsca. Poszkodowany mężczyzna zapamiętał wygląd osoby kierującej oraz markę i numery rejestracyjne pojazdu, dzięki czemu szybko udało się namierzyć właściciela oraz ustalić jego miejsce zamieszkania. Natychmiast udali się tam funkcjonariusze drogówki oraz policjanci z Komisariatu Policji IV w Krakowie. Pod ustalonym adresem mundurowi zastali 83-latka, który przekazał, że jest ojcem kobiety będącej właścicielką wskazanego pojazdu i wyłącznym użytkowaniem samochodu.

Mężczyzna jednak utrudniał funkcjonariuszom wykonywanie czynności służbowych, stwierdził, że nie wpuści ich na swoją posesję, ignorując tłumaczenia o odpowiedzialności karnej z tym związanej. Oświadczył ponadto, że córka nie wyjdzie do policjantów i zatrzasnął drzwi. Jako że wejście do budynku nie było możliwe, a kolejne próby przekonania do ich otwarcia drzwi okazały się bezskuteczne, na miejsce przybył ślusarz, który otworzył drzwi.

W środku policjanci zastali kobietę w stanie wskazującym na spożycie alkoholu, co potwierdziły przeprowadzone badania. 59-latka nie przyznała się do winy, tłumacząc, że nic nie pamięta ze względu na leki, które zażywa. Policyjni technicy zabezpieczyli ślady, a mundurowi wraz z podejrzaną udali się do komisariatu, gdzie okazało się, że była ona również pod wpływem środków odurzających. Kobiecie zatrzymane zostało prawo jazdy.

Za kierowanie pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego kobiecie grozi kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl