Trzaskowski został spytany wczoraj w TVN24, czy za jego prezydentury w stolicy, miasto będzie zapraszać księdza np. na uroczystości wmurowania kamienia węgielnego pod miejskie inwestycje.

"Nie jestem osobą, która uważa, że urząd powinien zapraszać księdza gdziekolwiek. Ja nie będę zapraszał księdza. To nie jest żadna wojna światopoglądowa, tylko uważam, że to nie jest taka uroczystość, która powinna być uroczystością o rysie religijnym"

- odparł.

Według Trzaskowskiego, prezydent miasta wraz z całym urzędem nie powinien "pokazywać publicznie swoich poglądów".

"Natomiast jeżeli mamy święta i śpiewamy np. kolędy i gdzieś zaproszony jest ksiądz, ja nie mam z tym żadnego problemu; ja jestem katolikiem, tylko uważam, że urząd powinien być neutralny światopoglądowo i nie powinniśmy się obnosić z tym, kto jest jakiego wyznania"

- dodał.

Dopytywany, czy jest za pozostawieniem nauczania religii w szkołach, Trzaskowski ocenił, że religia się "nie sprawdziła".

"Natomiast ja nie będę wojował z tym, żeby religię ze szkół wyprowadzić"

- podkreślił.

Jak dodał, religia powinna być pierwszą lub ostatnią lekcją oraz nie powinno się "stygmatyzować" dzieci, które na nią nie uczęszczają.

Rafał Trzaskowski zdaje się nie pamiętać, z jakim szacunkiem do Franciszka podchodziła jego partyjna koleżanka Ewa Kopacz, która podczas wizyty w Watykanie, przyklękając całowała papieski pierścień.

Należy oczywiście zakładać, że pani premier uczyniła ten gest kierując się swoją wiarą, ale wobec ostatnich ideologicznych harców w łonie totalnej opozycji, światopoglądowy przekaz Koalicji Obywatelskiej wydaje się dość niespójny.