Będą sankcje ws. Nord Stream 2? Decyzje weszły w decydującą fazę - Niemcy w panice

Zdjęcie ilustracyjne/Ceremonia oddania do użytku – Angela Merkel, Dmitrij Miedwiediew, Mark Rutte i François Fillon podczas uroczystości / By Kremlin.ru, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=17281739

  

Od dłuższego czasu ważą się losy ewentualnych sankcji przeciwko firmom zaangażowanym w budowę gazociągu Nord Stream 2. Stany Zjednoczone wielokrotnie zapowiadały możliwość "uderzenia" w rosyjsko - niemiecki projekt, aby wesprzeć w ten sposób europejskie bezpieczeństwo energetyczne. Wydaje się, że sprawa sankcji weszła w fazę decydującą, bo jak ustalił gospodarczy dziennik "Handelsblatt" Departament Stanu USA właśnie opracowuje plan sankcji. Rząd RFN jest wyraźnie zaniepokojony.

Jaki pisze dziś gazeta, Amerykanie zamierzają przede wszystkim uderzyć w dwa przedsiębiorstwa zajmujące się układaniem rur na dnie morza: Allseas Group z siedzibą w Szwajcarii oraz włoskie Saipem.

Powstające połączenie gazowe łączące rosyjski Wyborg z niemieckim Greifswaldem ma około 1220 kilometrów i składa się z dwóch nitek. W sumie, należy ułożyć 2240 km rur. Do końca ubiegłego tygodnia zostało ułożonych 400 km. Saipem już zakończył zadania do których był zakontraktowany przy budowie Nord Stream 2. Do Allseas z kolei należy wykonanie ponad 90 proc. prac związanych z układaniem rurociągu.

Cytowani przez "Handelsblatt" eksperci są zgodni, że biorąc na celownik Allseas Amerykanie trafiliby w newralgiczny punkt przedsięwzięcia. Jest to wysokospecjalizowane przedsiębiorstwo, które nie byłoby łatwo zamienić.

"Jest właściwie niemożliwe znalezienie adekwatnego zastępstwa. I nie ma żadnego planu B"

- pisze dziennik.

W związku z tym sankcje przeciwko firmie byłyby groźne nie tylko dla niej samej, ale też dla całego projektu Nord Stream 2.

Rząd federalny jest zaniepokojony amerykańskimi planami. Niemieccy dyplomaci - łącznie z ministrem spraw zagranicznych Heiko Maasem - próbują wpłynąć na administrację prezydenta Donalda Trumpa.

"Jesteśmy w stałym kontakcie z USA w sprawie Nord Stream 2. Przekonujemy na wszystkich szczeblach, by traktować Nord Stream 2 w taki sposób, w jaki my go traktujemy - jako projekt gospodarczy, który przede wszystkim może poprawić bezpieczeństwo dostaw do Europy"

- cytuje "Handelsblatt" oświadczenie MSZ.

Niemieckie MSZ widzi też w amerykańskich sankcjach próbę ingerencji USA w europejską politykę energetyczną.

"Nie chcę by europejska polityka energetyczna była definiowana w Waszyngtonie"

- przytacza dziennik wypowiedź sekretarza stanu w resorcie Andreasa Michaelisa sprzed kilku miesięcy.

Projekt nowego połączenia gazowego budzi wiele kontrowersji nie tylko na szczeblu unijnym (sceptyczne wobec niego są zarówno Komisja Europejska, jak i Parlament Europejski), ale też w samych Niemczech. Wielu komentatorów nad Renem zdecydowanie odrzuca ingerowanie USA w politykę niemiecką i unijną, ale nie ma jednocześnie wątpliwości, że Nord Stream 2 to potencjalny atut Rosji zarówno w sferze politycznej, jak i militarnej.

"Do końca tego roku powstanie połączenie gazowe forsowane przez Kreml, które jest dla niego korzystne politycznie, a być może też militarnie: Nord Stream 2"

- ostrzegał 4 stycznia br. konserwatywny dziennik "Frankfurter Allgemeoine Zeitung".

"Dla Rosji wpływy z eksportu gazu są niezbędne do funkcjonowania. Dlatego nie może ona ryzykować trwałego zaostrzenia konfliktu z Ukrainą, który zagroziłby tranzytowi surowca. W nierównej walce, do której Kreml zmusił Kijów, jest to dla Ukrainy rodzaj ubezpieczenia na życie"

- wyjaśniał.

Jednym z największych problemów związanych z Nord Stream 2 jest - według Vesera - stanowisko rządu RFN, a zwłaszcza SPD, która długo utrzymywała, że jest to projekt wyłącznie gospodarczy. Prowadzenie debaty przy jawnie błędnych założeniach doprowadziło do odrodzenia się historycznego podejrzenia, że Niemcy znów dogadują się z Rosją kosztem swoich wschodnich sąsiadów.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

47 mln złotych na ścieżki rowerowe

/ By Adrian Grycuk - Praca własna, CC BY-SA 3.0 pl, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=39695434

  

Do 2021 roku wokół Opola powstanie sieć dróg rowerowych z centrami przesiadkowymi. Podopolskie samorządy rozpoczęły budowę 39 km tras rowerowych wraz z infrastrukturą, dzięki której łatwiej będzie można dojechać rowerem do atrakcji turystycznych - np. jezior turawskich czy borów stobrawskich.

Liderem projektu zakładającego budowę 39 km dróg dla rowerzystów wraz z infrastrukturą jest opolski powiat ziemski. Jego partnerami są gminy powiatu i gmina Lewin Brzeski.

Chcemy skomunikować ze sobą zarówno miejscowości na terenie powiatu, jak i doprowadzić szlaki rowerowe do stolicy województwa. Z jednej strony pomoże to naszym mieszkańcom w poruszaniu się pomiędzy poszczególnymi miejscowościami, a z drugiej umożliwi mieszkańcom Opola w dotarciu rowerem do atrakcji turystycznych i miejsc wypoczynku w takich ośrodkach jak chociażby okolice jezior turawskich

 - wyjaśnia członek zarządu powiatu opolskiego Krzysztof Wysdak.

Oprócz dróg, w ramach projektu powstanie 10 parkingów i trzy centra przesiadkowe, a szlaki, z których korzystać będą rowerzyści, zostaną wyposażone w odpowiednie oświetlenie. Całkowity koszt projektu realizowanego w ramach wdrażania strategii niskoemisyjnych to 47 mln zł, z czego 39,7 mln zł stanowią dotacje unijne. Prace mają być zakończone w 2021 roku. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl