Według ostatniego ostatniego sondażu Ibris dla "Rzeczpospolitej" w wyborach do Sejmu Nowoczesna uzyskałaby 0,9 proc. poparcia, podczas gdy według badania z grudnia ub.r. było to 4 proc. Największa grupa respondentów - 39,1 proc. - oddałaby głos na PiS, a 26,3 proc. na PO.

Lubnauer oceniła dziś w radiowej Trójce, spadek notowań jej partii jest chwilowy i "wynika z bardzo prostego faktu, że Polacy poczuli się zdezorientowani, po tym co się stało w grudniu".

Na początku grudnia ub.r. z Nowoczesnej odeszło siedmioro posłów (w tym szefowa klubu Kamila Gasiuk-Pihowicz), którzy wraz z wykluczonym z Nowoczesnej posłem Piotrem Misiłą przeszli do klubu PO, który zmienił nazwę na klub Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska.

Szefowa Nowoczesnej zaznaczyła, że spadek w sondażach odnotowała również PO. Jak oceniła, Koalicja Obywatelska "była dla wyborców nadzieją", co było widać w wyniku wyborów samorządowych, gdzie KO wygrała we wszystkich dużych, średnich, a także często w mniejszych miastach.

Zdaniem Lubnauer, to co się stało w grudniu spowodowało pewną dezorientację.

"Można powiedzieć, że zostawiliśmy wyborców na święta w sytuacji, w której coś, w czym pokładali nadzieję zostało rozbite. Czymś normalnym jest, że w tej chwili trzeba jak najszybciej budować nową koalicję, po to żeby wyborcy po stronie opozycji widzieli, że jest podmiot, który jest w stanie stabilnie funkcjonować i wygrać"

- powiedziała.

Podkreśliła przy tym, że sondaż pokazał nie tylko spadek notowań tych dwóch partii, ale też "bardzo znaczący wzrost" liczby osób niezdecydowanych, które nie wiedzą na kogo oddać głos. Jej zdaniem wyborcy ci czekają na propozycje.

"Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, w której w tym samym momencie odpływa od jakiejś partii, a przybywa osób niezdecydowanych - a to dokładnie widać w tym sondażu, że miesiąc do miesiąca - to widać, że oni czekają na propozycje" - oceniła.

Szefowa Nowoczesnej stwierdziła, że przejęcie części posłów przez PO bardzo wielu polityków i komentatorów uznaje za "taktyczny i polityczny błąd, ponieważ bardzo wielu wyborców straciło zaufanie do podmiotu, który zbudowaliśmy", a za błędy - dodała - płaci się w sondażach.

Pytana o koalicję partii opozycyjnych w wyborach do Parlamentu Europejskiego oceniła, że opozycja musi nie tylko stworzyć koalicję, ale stworzyć ją stabilnie, w oparciu o pełne zaufanie.

"My robimy to krok po kroku w tej chwili z PSL i SLD, spotykając się i rozmawiając. Myślę, że PO też znajdzie swoje miejsce i rolę w tej koalicji. Zadaniem polityków opozycji jest stworzenie stabilnej koalicji z programem modernizacyjnym dla Polski" - powiedziała.

Dodała, że dla niej oczywiste są dwie rzeczy: po pierwsze "nie ma powrotu do roku 2015, tamta Polska została odrzucona w wyborach 2015 r.", po drugie "musimy pokazać, że Polacy mają szansę nam zaufać".

Dopytana, czy w wyborach do PE powstanie koalicja łączącą główne podmioty czyli PO, Nowoczesną, SLD i PSL Lubnauer stwierdziła: "Tak, jestem przekonana, że zbudujemy koalicję europejską".