Gdy Donald Tusk jeździł do Moskwy i był nazywany przez prasę rosyjską „naszym człowiekiem w Warszawie” Platforma Obywatelska nie protestowała. Gdy premier Tusk i premier Putin rozmawiali (o czym?) na sopockim molo nie było problemu. Tak samo, gdy Tusk z Nowakiem i Grasiem maszerowali po placu Czerwonym.

Dla Platformy problemem i powodem do ataku jest to, że Jarosław Kaczyński spotka się z Matteo Salvinim, człowiekiem, który spotkał się z Putinem, czy też ciepło się o nim wypowiada.

Na zaproszenie szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego, z wizytą w Warszawie będzie przebywał wicepremier, szef MSW Włoch Matteo Salvini. Poza spotkaniem z ministrem spraw wewnętrznych, Salvini będzie też rozmawiał z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim.

Schetyna ocenił dziś w Polsat News, że spotkanie wicepremiera Włoch z liderem PiS jest czymś "absurdalnym i szokującym". Jak wskazał, Salvini jest z partii "nacjonalistycznej, radykalnej oraz prorosyjskiej", która jest "agresywna" wobec UE oraz solidarności europejskiej.

Według lidera PO, politycy będą rozmawiać o tym, "jak tworzyć nową Unię Europejską, jak rozbijać UE, jak koordynować antyeuropejskie siły, jak walczyć z polityką wspólnej Europy".

"To jest wyzwanie, które dla tych antyeuropejskich, populistycznych radykalnych ugrupowań najważniejsze"

- stwierdził Schetyna.

Salvini jest wicepremierem i szefem MSW w rządzie Giuseppe Contego, który został zaprzysiężony w czerwcu 2018 r. Wśród włoskich polityków Salvini budzi największe i zawsze skrajne emocje. Jest uwielbiany przez zwolenników prawicowej partii Liga, której jest liderem, a przez środowiska lewicowe krytykowany.

Liga pod jego przywództwem jest pierwszym ugrupowaniem w kraju i cieszy się poparciem ponad 30 proc. Włochów. Jak zauważają komentatorzy, jest to ogromny skok dla partii, która w wyborach w marcu zeszłego roku otrzymała 17 proc. głosów. W ciągu kilku miesięcy od wejścia do rządu, w którym Salvini jest dominującą osobowością, Liga prawie podwoiła swój kapitał zaufania.

Salvini prezentuje się jako przedstawiciel nowej polityki, która jego zdaniem będzie dominować po majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Jak podkreśla, będzie to całkowite przeciwieństwo polityki prowadzonej przez obecną Komisję Europejską, której wielokrotnie zarzucał, że zależy jej na tym, aby Włochy były słabe i „zastraszone”, a ich firmy sprzedane za bezcen.

W 2015 roku po zwycięstwie PiS i jego sojuszników w Polsce napisał na portalu społecznościowym:

„Dziękuję, Polsko. Wolny wybór Polaków jest zwycięstwem tych, którym marzy się inna Europa, bardziej troszcząca się o pracę, a mniej o interesy banków i wielkich koncernów”.