Kanalie od upaińców

Jak prosta, prymitywna bywa praktyka działania wszechwładnych bossów służb specjalnych, pokazał sposób przechowywania przez Kiszczaka dokumentów na Bolka (i innych). Nie żadne zaszyfrowane elektroniczne cudeńka, a 50 kg papierzysk w kartonach w chałupie starego komucha. W sobotę pojawiła się informacja, że trzech Polaków z okolic partii Zmiana i Falangi podpaliło budynek Towarzystwa Węgierskiej Kultury Zakarpacia na Ukrainie, by pogorszyć stosunki ukraińsko-węgierskie. Dostać mieli po tysiąc zł. Proste?

Dziś główny – po telewizjach – obszar działania rosyjskiej agentury wpływu w Polsce to YouTube. W szczególności dziecinnie łatwe fałszowanie, zawyżanie liczby odsłon „prawicowych” youtuberów. Gdyby ich popularność miała cokolwiek wspólnego z prawdą, prorosyjska prawica zdobywałaby w wyborach nie śladowe, a kilkudziesięcioprocentowe poparcie, a po aresztowaniach Piskorskiego czy Stonogi wybuchłyby zamieszki na miarę „żółtych kamizelek”. Pokazuje to, że gdy państwo działa na serio, hipnotyczna moc agentury znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Kanalie wypisujące za kasę brednie o „upaińcach” i „usraelu” są mocne tylko w świecie wyimaginowanym.

 

 

Źródło:

#Ukraina #Węgry #Czesław Kiszczak #Lech Wałęsa #Bolek #dokumenty

Piotr Lisiewicz
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo