- Państwo w tej sprawie musi być niezwykle skuteczne (...). Kontrole trwają od piątku wieczorem, a już do południa było ich ok. 200. Dzisiaj o tej godzinie pewnie będzie ich ok. 300 - powiedział Brudziński, zaznaczając, że przeprowadzone kontrole ujawniły nieprawidłowości.

- Dopiero po tej tragedii okazało się, że nie ma żadnego centralnego rejestru tego typu działalności. To funkcjonariusze policji, straży pożarnej te miejsca zlokalizowali (...) Rzeczywiście skala nieprawidłowości jest bardzo duża

- ocenił Brudziński.

Szef MSWiA zapowiedział też zmianę przepisów. - Takich miejsc [jak escape roomy] może być bardzo wiele, więc chcemy te przepisy sprowadzić do takich rozwiązań, aby każdy, kto decyduje się na prowadzenie działalności gospodarczej i w trakcie tej działalności będą - z różnego rodzaju pomieszczeń, z różnego rodzaju zajęć - korzystały przede wszystkim dzieci, musi spełniać określone wymogi. Określone wymogi ochrony przeciwpożarowej, nadzoru budowlanego - wyjaśnił.

Minister zaapelował też do rodziców, aby sprawdzali miejsca, w których przebywają i bawią się ich dzieci.

W piątek w tzw. escape roomie w Koszalinie doszło do pożaru, w którym zginęło pięć dziewcząt, uczennic gimnazjum, jeden mężczyzna jest ciężko poparzony.

W niedzielę prokuratura postawiła zarzut Miłoszowi S. umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci osób, które zginęły w pożarze - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Koszalinie Ryszard Gąsiorowski. - Podejrzany (...) był osobą, która przygotowywała wyposażenie pomieszczeń, tych różnego rodzaju pokojów zagadek. I nie zwrócił uwagi na to, że nie ma tam właściwego ogrzewania tych obiektów, i że nie ma tam przede wszystkim dróg ewakuacyjnych, które w razie jakiegoś niebezpieczeństwa pozwalałyby uczestnikom opuszczać pomieszczenie rozrywki - powiedział rzecznik prokuratury.