Jaki mąż, taka żona? Prokuratura rozszerzyła zarzuty partnerce Gawłowskiego

Prokuratura Krajowa rozszerzyła wczoraj zarzuty postawione żonie posła Stanisława Gawłowskiego, Renacie. Chodzi o przestępstwo prania brudnych pieniędzy w związku z próbą legalizacji fikcyjnego zakupu apartamentu w Chorwacji. Śledczy podejrzewają, że apartament był łapówką, którą przyjął poseł Gawłowski.

Lukasz Szelemiej/Gazeta Polska

Rozszerzenie zarzutów ma związek z postanowieniem Sądu Okręgowego w Szczecinie z końca grudnia. Sąd przychylił się wtedy do zażalenia obrońców Renaty Gawłowskiej i uchylił zabezpieczenie majątkowe wobec niej w wysokości 80 tys. zł na poczet przyszłych kar i kosztów sądowych.

Sąd w uzasadnieniu wskazał na konieczność uzupełnienia zarzutów podejrzanej poprzez dokładne opisanie czynu, z którego miały pochodzić korzyści majątkowe będące przedmiotem przestępstwa prania brudnych pieniędzy. Oznacza to konieczność wskazania w opisie czynu przypisanego podejrzanej szczegółów łapówki przyjętej przez Stanisława Gawłowskiego

– mówi prok. Małgorzata Zapolnik.

Dlatego w piątek prokurator wezwał Renatę Gawłowską w charakterze podejrzanej, przedstawił rozszerzone zarzuty i ponownie dokonał zabezpieczenia majątkowego na poczet przyszłych kar.

Obrońca rodziny Gawłowskich mec. Rafał Wiechecki zupełnie inaczej przedstawia sprawę, gdy wraz z Renatą Gawłowską opuścił wczoraj budynek prokuratury.

Prokuratura nie chce się przyznać do błędu, nie chce oddać podejrzanej Renacie Gawłowskiej-Listowskiej 80 tys. zł, pomimo że 21 grudnia sąd wydał postanowienie uchylające postanowienie prokuratora. Dziś jest nieznaczna korekta treści zarzutu po to, żeby znowu wydać postanowienie zabezpieczające, by nie zwrócić tych pieniędzy

– ocenia Rafał Wiechecki.

Według Prokuratury Krajowej poseł Gawłowski przyjął apartament w Chorwacji od koszalińskiego biznesmena Bogdana K. Miała to być łapówka w zamian za pomoc w ustawieniu wielomilionowego przetargu w Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych. Jeden z nich opiewał na kwotę 31 mln zł. Chodziło o wykonanie umocnień w dolinie rzeki Parsęty.

Z ustaleń śledczych wynika, że firma Bogdana K. przy wykonywaniu tego kontraktu wystawiła faktury na 16 mln zł za prace, które nie zostały wykonane. W akcie notarialnym jako właściciele chorwackiego apartamentu zostali wpisani teściowie pasierba Gawłowskiego. W rzeczywistości nigdy nie byli na chorwackiej wyspie Brač, gdzie nieruchomość została zakupiona.

CBA zabezpieczyło natomiast akt notarialny apartamentu w koszalińskim mieszkaniu Gawłowskiego.

Więcej w weekendowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"

 


Źródło: Gazeta Polska Codziennie, niezalezna.pl

Tomasz Duklanowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo