Z najnowszych informacji wynika, że do sieci wyciekły głównie dane kontaktowe, takie jak numery telefonów komórkowych i adresy, ale też wewnątrzpartyjne dokumenty. W kilku przypadkach upublicznione zostały skany dowodów osobistych, zapisy czatów z członkami rodzin i dane kart kredytowych krewnych polityków. Część dokumentów ma kilka lat. Według regionalnego nadawcy radiowo-telewizyjnego rbb atak dotknął polityków wszystkich partii reprezentowanych w Bundestagu oprócz narodowo-konserwatywnej Alternatywy dla Niemiec (AfD).

Dane zostały ujawnione jeszcze przed Bożym Narodzeniem za pośrednictwem konta na Twitterze. Już w 2017 roku pojawiały się na nim dane znanych w Niemczech osób.

Na razie nie jest jasne, skąd pochodzą opublikowane informacje. Ich ilość i różnorodność sugeruje, że nie zostały zdobyte w jednym miejscu. Nie jest też jasne dlaczego, przez parę tygodni wyciek pozostał niezauważony.

Szefostwo frakcji poszczególnym partii w Bundestagu zajmuje się ewaluacją potencjalnych szkód. Według wstępnych ustaleń dokumenty nie zawierają politycznie istotnych informacji.

Sieć internetowa parlamentu, rządu i partyjne skrzynki mailowe niemieckich polityków były w ostatnich latach obiektami ataków hakerskich. Za każdym razem odpowiedzialnością za nie obarczano Rosję.