Ależ eksperta sobie znaleźli! O Andruszkiewicza pytają... Dukaczewskiego. Tak, tego od WSI!

Nie milkną echa powołania Adama Andruszkiewicza na stanowisko wiceministra cyfryzacji. Informacja o jego nominacji wywołała niemałe poruszenie w szeregach opozycji. Sam Andruszkiewicz mówi wprost, że rozpętano na niego „oszczerczą nagonkę” i apeluje o wsparcie. Tymczasem na łamach Onetu w roli eksperta w tej sprawie bryluje nie kto inny, jak generał Marek Dukaczewski, który sam uczestniczył przecież w kursach GRU w Moskwie.

Marek Dukaczewski
Filip Błażejowski/Gazeta Polska

„Trwa na mnie oszczercza nagonka, więc dziś bardzo Was proszę o wsparcie! Jeśli nie zgadzasz się, na tę nagonkę na mnie która trwa - UDOSTĘPNIJ film z opisem #MuremZaAndruszkiewiczem ! Pokażmy PRAWDĘ!”.
 - napisał na facebooku Adam Andruszkiewicz.

Tymczasem w roli eksperta wypowiadającego się na temat potencjalnych agenturalnych powiązań Andruszkiewicza Onet przepytuje Marka Dukaczewskiego, byłego szefa Wojskowych Służb informacyjnych, który sam uczestniczył w kursach GRU w Moskwie.

Wszyscy posłowie, z tytułu wyboru, mają dostęp do informacji tajnych. Pytanie, czy ten dostęp będzie wystarczający na nowym stanowisku pana Andruszkiewicza. Ministerstwo cyfryzacji realizuje walkę z problemami związanymi z cyberbezpieczeństwem, co może oznaczać konieczność poszerzonego dostępu do informacji tajnych, w tym międzynarodowych.
- mówił w Onet Rano były szef Wojskowych Służb Informacyjnych gen. Marek Dukaczewski.
 
W dalszej części rozmowy Dukaczewski przybliżył scenariusz weryfikacji ABW.

Na podstawie ankiety bezpieczeństwa osobowego, którą będzie musiał pan poseł Andruszkiewicz wypełnić, ABW będzie dokładnie egzaminować nowego wiceministra. Zbadany zostanie stan zdrowia psychicznego, jego nałogi, stosowane kiedykolwiek używki, narkotyki, również współpraca z zagranicznymi służbami.
- tłumaczy Dukaczewski.
 
Dalej robi się jeszcze ciekawiej, bowiem Dukaczewski zaczyna ubolewać nad „możliwą nieświadomą podatnością na obce wpływy”.

Taka osoba może być podatna na wpływy, z czego nie musi zdawać sobie sprawy. Służby działają w taki sposób, że może ona realizować jej interesy zupełnie nieświadomie. Mam nadzieję, że ABW przyjmie każdy możliwy scenariusz, łącznie z tym najczarniejszym.
- twierdzi Dukaczewski.

Były szef Wojskowych Służb Informacyjnych to postać, której raczej nie trzeba przedstawiać czytelnikom portalu niezalezna.pl. Życiorys Marka Dukaczewkiego został obszernie opisany w książce naszych publicystów – Doroty Kani, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza – „Resortowe dzieci. Służby”.

W publikacji czytamy m.in.:

Po przejściu w 1989 r. kursu w GRU w Moskwie mjr Dukaczewski był już odpowiednio przygotowany i wiosną 1990 r. został wyznaczony na attaché wojskowego w Norwegii, czyli szefa rezydentury w Oslo.
 
Nazwisko Dukaczewskiego pojawia się również w archiwach Stasi, do których dotarł brytyjski wywiad MI6. Obok gen. Bolesława Izydorczyka i Konstantego Malejczyka, Dukaczewski figuruje jako jeden z szefów WSI, „bezpośrednio zaangażowanych w działalność wywiadowczą przeciwko Wielkiej Brytanii i Stanom Zjednoczonym już po upadku komunizmu w Polsce”.
 
Dukaczewski dwa miesiące przed katastrofą smoleńską wraz z innymi żołnierzami Wojskowych Służb Informacyjnych utworzył Stowarzyszenie „Sowa”, którego został pierwszym prezesem (sprawuje tę funkcję do dziś). Zgodnie ze statutem jest to stowarzyszenie „żołnierzy rezerwy i w stanie spoczynku oraz pracowników byłych Wojskowych Służb Informacyjnych, a także innych wojskowych i cywilnych służb specjalnych, członków ich rodzin i osób identyfikujących się z tym środowiskiem”.

 

Źródło: niezalezna.pl, Onet

#WSI #Marek Dukaczewski #ABW #Adam Andruszkiewicz

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo