Niemiecka gazeta domaga się uporządkowania sprawy migrantów. „Grają nam na nosie”

Dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" domaga się zmiany niemieckich regulacji azylowych. Według gazety, ich obecny kształt raczej generuje problemy, zamiast je rozwiązywać. Taka opinia to konsekwencja głośnego incydentu z udziałem migrantów w Bawarii. - Migranci przyjmowani z otwartymi ramionami okazują się być drobnymi lub poważnymi kryminalistami. To ostatnia rzecz, do której dąży prawo azylowe - pisze w "FAZ" Jasper von Altenbockum.

Zdjęcie ilustracyjne / / Par Bwag — Travail personnel, CC BY-SA 4.0

- Deportacja osób ubiegających się o azyl, które popełniły przestępstwo, napotyka przeszkody. Przeszkód tych nie da się usunąć ustawami. To ustawy zatem są przeszkodą

- dodaje von Altenbockum, szef działu krajowego gazety.

Von Altenbockum odnosi się w ten sposób do wydarzeń z minionej soboty w bawarskim miasteczku Amberg, gdzie czterech pijanych migrantów kolejno zaatakowało i pobiło 12 przypadkowych osób. Jedna z nich z obrażeniami głowy trafiła do szpitala. Napastnicy pochodzący z Afganistanu i Iranu zostali ujęci przez policję.

Incydent wywołał kolejną burzliwą debatę w RFN na temat polityki migracyjnej. Szef niemieckiego MSW Horst Seehofer zapowiedział zmianę przepisów, która umożliwi szybszą deportację osób ubiegających się o azyl, które popełniły przestępstwo. Dla niektórych mieszkańców Amberg te obietnice, to jednak za mało. Na ulicach 42-tysięcznego miasteczka pojawiły się "patrole obywatelskie", złożone ze zwolenników neonazistowskiej partii NPD.

- Do regularnie powtarzanych odpowiedzi, jakie słyszymy w takich sytuacjach, należy postulat ułatwienia deportacji migrantów-przestępców

 - przypomina dziennikarz konserwatywnego dziennika.

- Od dawna wiadomo jednak, że jedną z głównych przeszkód jest to, że niejeden migrant przybywa do Niemiec bez dokumentów. I to nie z powodu trudnej sytuacji. Wiedzą oni doskonale, że po odrzuceniu wniosku azylowego, bez dokumentów znacznie trudniej ich deportować do ojczyzny, czy do innego kraju, gdzie są bezpieczni

 - wyjaśnia publicysta.

Zdaniem von Altenbockuma - wbrew temu co mówią niektórzy politycy i aktywiści organizacji humanitarnych - nie są to jednostkowe przypadki, lecz masowe zjawisko.

- Fanatyczni obrońcy prawa do azylu nie chcą słyszeć, że gotowość do przyjmowania (migrantów) będzie drastycznie spadać, jeśli obecny stan rzeczy będzie akceptowany albo usprawiedliwiany

 - wskazuje "FAZ".

- To staje się absurdalne, że państwo niemieckie przygląda się, jak obcokrajowcy grają mu na nosie ukrywając swoje pochodzenie i tożsamość

 - podsumowuje publicysta.

Według danych Federalnego Urzędu ds. Migracji i Uchodźców (BAMF) z listopada ubiegłego roku 58 proc. migrantów trafiających do RFN nie ma dokumentów tożsamości.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

#Niemcy #imigranci #Frankfurter Allgemeine Zeitung

redakcja
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo