"Rozmowa będzie dotyczyła możliwości powołania wspólnego zespołu śledczego do tej sprawy"

– powiedział dziś szef Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Radosław Woźniak, który także weźmie udział w spotkaniu. Poza nim stronę polską będzie reprezentował prokurator nadzorujący toczące się w Gliwicach śledztwo, będą także przedstawiciele Prokuratury Krajowej i policji.

Skład strony czeskiej nie jest do końca sprecyzowany. Przypuszczalnie będzie tamtejszy prokurator nadzorujący postępowanie, być może jego przełożeni – nie wiadomo, czy tylko z prokuratury w Karwinie, czy też wyższego szczebla – i przedstawiciel policji.

W Czechach i w Polsce toczą się odrębne śledztwa w sprawie katastrofy. Jak zaznaczył Woźniak, do spotkania dojdzie z inicjatywy Czechów. "To nasze pierwsze spotkanie, więc trudno przewidywać, jaki będzie jego przebieg" – powiedział prokurator.

Jak zaznaczają przedstawiciele czeskiej i polskiej prokuratury, w czeskim systemie prawnym policja ma większy niż w Polsce udział w prowadzeniu śledztw. To na policjantach spoczywa główny ciężar tych postępowań, prokuratorzy są odpowiedzialni za pracę nadzorczo-organizacyjną i występowanie przed sądami.

Powołanie międzynarodowego zespołu prokuratorskiego do wyjaśnienia okoliczności wypadku, w którego skład weszliby polscy i czescy śledczy, zaproponowała pod koniec minionego roku strona polska. Właśnie podczas piątkowego spotkania mają być dyskutowane zasady współpracy.

Wszczęte przez Prokuraturę Okręgową w Gliwicach postępowanie dotyczy "nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa zdarzenia w postaci pożaru oraz gwałtownego wyzwolenia energii związanego z wybuchem metanu, zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób, w tym kilkunastu obywateli RP, którego następstwem była śmierć co najmniej 12 obywateli RP, do którego doszło w skutek niedopełnienia obowiązków przez osoby odpowiedzialne za bezpieczeństwo i higienę pracy".

Polskie śledztwo zostało powierzone do prowadzenia Wydziałowi Kryminalnemu Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Niezależne postępowanie prowadzi czeska prokuratura. Przyczyny i okoliczności wypadku wyjaśnia też czeski okręgowy urząd górniczy w Ostrawie – do udziału w jego pracach zostali zaproszeni dwaj polscy specjaliści – prezes Wyższego Urzędu Górniczego Adam Mirek i dyrektor Departamentu Górnictwa w tym urzędzie Zbigniew Rawicki.

Do wypadku w czeskiej kopalni CSM Stonawa w Stonawie k. Karwiny doszło 20 grudnia po południu. W wyniku zapalenia i wybuchu metanu ponad 800 m pod ziemią zginęło 13 górników, w tym 12 Polaków. Ciało jednej z ofiar wydobyto krótko po tragedii, a zwłoki trzech kolejnych górników – w niedzielę 23 grudnia. Pod ziemią nadal znajdują się ciała 9 górników.

Ze względu na trudne warunki – podziemny pożar, wysoką temperaturę i niebezpieczne stężenie gazów – rejon katastrofy został odizolowany od pozostałych wyrobisk specjalnymi tamami. Będzie tam można wejść dopiero po wygaśnięciu pożaru i ustabilizowaniu sytuacji. Specjaliści szacują, że może to potrwać co najmniej kilka tygodni, a nawet kilka miesięcy.

W szpitalu w Ostrawie wciąż przebywają dwaj ranni w wypadku górnicy. Stan jednego z nich, który doznał rozległych poparzeń ciała, nadal jest bardzo ciężki. Drugi z poszkodowanych jest w lepszym stanie.