Lewicowy pisarz i felietonista "Wyborczej" Jacek Dehnel co chwila przypomina o swojej obecności, dając upust poglądom w regularnych wpisach w mediach społecznościowych.

W ostatnich dniach zdążył zaliczyć awanturę z dziennikarzem "Do Rzeczy" Marcinem Makowskim (tylko dlatego, że ten ośmielił się mieć inne zdanie niż Dehnel) i zaliczył serię hejterskich, żenujący wpisów o "Polsce zaśmieconej groteskowymi pomnikami JP2" a propos śmierci biskupa Tadeusza Pieronka:

Z bohatera ze Strasburga chciał zrobić... gejowską ikonę. Błazenada felietonisty


Z bohatera ze Strasburga chciał zrobić... gejowską ikonę. Błazenada felietonisty "Wyborczej"

 

Teraz pisarz postanowił ponownie uderzyć w swój ulubiony obiekt ataków, czyli w chrześcijan. Publicysta "Wyborczej" powiązał dramat 32 libijskich uchodźców, których wyłowiono z Morza Śródziemnego z... chrześcijanami celebrującymi w tym czasie Święta Bożego Narodzenia:

22 grudnia, tuż przed świętami, którymi tak się ekscytują wszyscy chrześcijanie, że nie było miejsca w gospodzie, tylko w stajence, siankiem je okryła, i ojojoj, grupa Sea Watch wyłowiła z Morza Śródziemnego grupę 32 uchodźców z Libii, którzy uciekają przed niewolą, torturami, upodleniem. 

- kpi Dehnel w swoim wpisie.

Na uwagę jednego z komentatorów, który zasugerował Dehnelowi, że obarczanie winą za tę tragedię chrześcijan jest - delikatnie mówiąc - niesprawiedliwe, pisarz we właściwym sobie, ofensywnym stylu, rozpoczął "pyskówkę":
 
A, to rezygnujemy z tezy o "chrześcijańskich korzeniach Europy"?

- spytał ironicznie Dehnel.

Na kulturalną odpowiedź rozmówcy mówiącą o tym, że "korzenie to nie wszystko" i pytanie, czy Jacek Dehnel ma wiedzę,  który z urzędników odmawiających przyjęcia uchodźców był chrześcijaninem, a który nie, pisarz odpowiedział pytaniem:

Skoro Pan kwestionuje moją tezę, to może Pan poda, kto nie był?

Pisarz nie odpuścił też okazji, by wśród winnych wskazać... polskich polityków:

A proszę: u nas na przykład, by nie szukać daleko, antyuchodźczą kampanię zorganizowała wspierana przez kościół katolicki rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość, która cały czas nogawkami wyciera posadzki kościołów. Może się Panu obiło.

Dociskany przez internautę, który zapytał, czy jest to "dowód, że za nieludzkimi decyzjami w Europie stoją chrześcijanie", Dehnel wkleił zdjęcie... ministra Mariusza Błaszczaka i odpisał:

Zapytał Pan, więc podałem Panu przykład pierwszy z brzegu: katoprawicowy rząd, który nie przyjął uchodźców. Jeden to za mało?

Ostatecznie, jak to u Dehnela, dyskusja nie zakończyła się niczym konstruktywnym, choć tym razem pisarz wykazał większą cierpliwość i (jeszcze) nie zbanował zadającego niewygodne pytania komentatora, jak miało to miejsce w przypadku dziennikarza "Do Rzeczy". Jak myślicie, czy to kwestia czasu? Cały wpis i dyskusję pod nim można przeczytać niżej: