O wydobyciu ciała dziewiątej ofiary spod gruzów budynku mieszkalnego w Magnitogorsku ratownicy poinformowali we wtorek wieczorem.

Wcześniej dziś udało się wydobyć spod gruzów żywe niemowlę, chłopczyka o imieniu Wania, który według różnych danych ma – 10 lub 11 miesięcy. Fakt, że chłopiec przeżył ponad 35 godzin pod gruzami, podczas gdy temperatura w ciągu dnia dochodziła do -20, a nocą prawie do -30 st. C, ratownicy uznali za „cud”.

Stan chłopca lekarze ocenili jako bardzo ciężki, podjęto decyzję, że ze szpitala w Magnitogorsku zostanie przewieziony rejsem specjalnym do Moskwy.

Jak ustalono, najbliżsi chłopca także ocaleli – mama wraz z trzyletnim bratem wydostali się z budynku. Ojca nie było w domu w czasie wypadku.

Ministerstwo ds. sytuacji nadzwyczajnych udostępniło film, na którym widać, jak ratownicy wyciągają niemowlaka spod gruzów. Do mediów trafiło także nagranie, na którym ratownik Piotr Gricenko szczegółowo opowiada o przebiegu akcji, rozpoczętej po tym, jak jego kolega Andriej Walman usłyszał dochodzący spod gruzów płacz dziecka.

W ciągu dnia na pewien czas przerwano rozkopywanie gruzów, ponieważ konieczne było rozebranie ściany sąsiadującej z zawaloną klatką schodową – groziła ona zawaleniem.

W sumie w akcji ratunkowej, prowadzonej zarówno w dzień, jak i w nocy, uczestniczy ponad tysiąc osób i ponad 200 jednostek sprzętu.

Krewni osób zaginionych, których liczba wieczorem we wtorek wieczorem wynosiła 32 - jak podała agencja TASS - mają możliwość stałego przebywania w pobliżu budynku, do ich dyspozycji są psycholodzy ministerstwa ds. sytuacji nadzwyczajnych.

Do wybuchu – najprawdopodobniej był to wybuch gazu - i zawalenia się klatki schodowej w zbudowanym w 1973 r. dziewięciopiętrowym bloku mieszkalnym przy ulicy Marksa 164 w Magnitogorsku doszło w poniedziałek ok. godz. 6 rano czasu miejscowego (godz. 02.00 czasu polskiego). W efekcie całkowitemu lub częściowemu zniszczeniu uległo 48 mieszkań.