Dziesiątki zabitych i rannych w zamachu

zdjęcie ilustracyjne / ResoluteSupportMedia CC BY 2.0

  

Co najmniej 23 członków afgańskich sił bezpieczeństwa zginęło, a 25 zostało rannych w serii skoordynowanych ataków, przeprowadzonych przez talibów w nocy z poniedziałku na wtorek na północy Afganistanu - poinformowały lokalne władze.

Talibscy bojownicy zaatakowali jednocześnie co najmniej dwa punkty kontrolne sił bezpieczeństwa w prowincji Sar-e Pul, a potem z ukrycia przypuścili atak na przysłane na miejsce starć posiłki - przekazał przedstawiciel miejscowych władz Mohammed Asif Sadiki.

Z kolei cytowany przez agencję EFE rzecznik gubernatora prowincji, Zabihullah Amani, powiedział, że zaatakowane zostały trzy obiekty, a w niektórych miejscach walki jeszcze trwają.

Według niego w wyniku starć zginęło co najmniej 20 żołnierzy, a 25 odniosło obrażenia, a wśród ofiar byli - jak przekazał - przedstawiciele policji, sił zbrojnych i wywiadu. Amani podkreślił, że także talibowie ponieśli ciężkie straty.

Talibowie niemal codziennie przeprowadzają ataki na cele wojskowe i policyjne. Z relacji cytowanych przez dpa źródeł w afgańskiej armii wynika, że średnio każdego dnia w starciach i atakach ginie ok. 35 policjantów i żołnierzy.

Rząd w Kabulu próbuje odzyskać przewagę nad islamskimi radykałami i od kilku tygodni w ramach nowej ofensywy atakuje, przy wsparciu sił USA, lokalnych przywódców talibskich.

We wschodniej prowincji Nangarhar w ofensywie tej zginęło w poniedziałek 27 bojowników afgańskiej filii Państwa Islamskiego (IS), w tym dwaj lokalni przywódcy Sedik Jar and Sajed Omar. Nangarhar uznaje się za bastion tej dżihadystycznej organizacji.

Powiązana z IS agencja Amak podała, że bojownicy zdołali odeprzeć afgańsko-amerykańską operację. Ze względu na niedostępność tamtych obszarów niemożliwe jest zweryfikowanie sprzecznych informacji.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Senator z PO straszył... klątwą i ryzykowaniem życia. „Można mówić o próbach zastraszenia”

na zdjęciu senator PO Jerzy Fedorowicz / M. Józefaciuk - Kancelaria Senatu

  

Gigantyczne emocje wywołały słowa senatora PO Jerzego Fedorowicza o politykach opozycji, którzy zdecydowaliby się przejść na stronę PiS. Odnosząc się do jego wypowiedzi zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel nie przebiera w słowach i zwraca uwagę, że w tym przypadku z pewnością „można mówić o próbach zastraszenia”.

Fedorowicz pytany był w piątek przez dziennikarzy, czy ktoś z senatorów opozycji może przejść na stronę PiS, aby zapewnić temu klubowi większość.

Człowiek, który w tym momencie, w którym taka ważna rzecz się stała w polskiej polityce nagle zmieni front i odejdzie od ludzi, którzy na niego głosowali, będzie obłożony anatemą do trzech pokoleń, to jest pewne. Jeżeli ktoś ma odwagę taką, żeby zaryzykować swoje życie, swoich dzieci i wnuków, to proszę bardzo. Ja takiego człowieka wśród ludzi wybranych przeciwko dzisiejszej władzy nie znam.
- odpowiedział senator.
[polecam:https://niezalezna.pl/293525-jakie-moga-byc-konsekwencje-przejscia-do-klubu-pis-polityk-po-zycie-swoje-swoich-dzieci-i-wnukow]

Do słów senatora Platformy Obywatelskiej odniósł się zastępca rzecznika Prawa i Sprawiedliwości. Radosław Fogiel podkreślił, że jest to pewna nowość na scenie politycznej - jeśli chodzi o język polityczny.

Mam nadzieję, że pan senator się tylko zagalopował, bo wypowiedzi, w których używa się sformułowań, że ktoś miałby obawiać się o życie nie tylko swoje, ale też swoich dzieci i wnuków są bardzo niepokojące i budzą bardzo złe skojarzenia. Myślę, że są niedopuszczalne w dyskursie politycznym i w przestrzeni publicznej. Oczekiwalibyśmy oczywiście wycofania się z tych słów. Chyba, że to są jakieś nowe standardy w Platformie Obywatelskiej, które już sugerowałyby jednak organizację innego typu niż partia polityczna
- mówił Fogiel.

Dopytywany, czemu te słowa miały służyć i czy były przestrogą dla senatorów opozycji wicerzecznik PiS odparł, że „w tej formule przestroga to bardzo delikatne słowo”.

Myślę, że tu raczej można mówić o próbach zastraszenia.
- podkreślił.

W Senacie dzięki tzw. paktowi senackiemu opozycji udało się zdobyć większość - 51 mandatów. „Pakt senacki” to porozumienie, które zawarły latem: Koalicja Obywatelska (PO, Nowoczesna, Inicjatywa Polska, Zieloni), Lewica (SLD, Lewica Razem, Wiosna) i PSL - Koalicja Polska (m.in. PSL i Kukiz'15). W ramach „Paktu senackiego” w zdecydowanej większości okręgów opozycja wystawiła przeciwko PiS tylko jednego kandydata na senatora.

PiS uzyskał 48 mandatów w Senacie. Koalicja Obywatelska – 43 mandaty, PSL – trzy, a SLD – dwa. W Senacie zasiądą także startujący z własnych komitetów: obecna senator niezależna Lidia Staroń, prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz, były prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski oraz były sekretarz generalny PO i były wiceminister środowiska Stanisław Gawłowski.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl