Eksperci biją na alarm: Grozi nam atak cybernetyczny! A Rosja... jaka Rosja? Szokujący RAPORT

zdjęcie ilustracyjne / geralt; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Niepokojące wnioski płyną z badania przeprowadzonego na zlecenie prestiżowego nowojorskiego think tanku - Rady Stosunków Zagranicznych (CFR) przez Ośrodek ds. Działań Zapobiegawczych (CPA). Coroczne, jedenaste z kolei opracowanie, określa priorytety w sferze zapobiegania konfliktom wymagające szczególnej uwagi ze strony polityków. Do największych zagrożeń zaliczono atak cybernetyczny oraz konfrontację z Iranem i Chinami. Co szczególnie intrygujące, w raporcie pośród zagrożeń w 2019 roku w ogóle nie wymieniono wprost... Rosji. W treści raportu jest jednak więcej zaskoczeń.

Autorzy ankiety wyszczególnili dziewięć pozycji budzących, jak przewidują, najwięcej powodów do niepokoju. Wyłonili je spośród 30 trwających lub potencjalnych konfliktów, oceniając skalę prawdopodobieństwa ich wystąpienia i eskalacji, a także wpływ na interesy Stanów Zjednoczonych.

W pierwszej grupie umieścili zagrożenia, które miałyby duży wpływ na amerykańskie interesy, ale prawdopodobieństwo, że do tego dojdzie, uznali za „umiarkowane”.

Na czele listy tej znalazł się potencjalnie wysoce destrukcyjny atak cybernetyczny. Zgodnie z przewidywaniami skierowany byłby głównie na najważniejszą amerykańską infrastrukturę, a także m.in. na sieć komputerową, nadawczą i telefoniczną.

W następstwie przerwania rozmów na temat denuklearyzacji, za dużą groźbę uznano możliwość wznowienia napięć na Półwyspie Koreańskim. Niepokój rodzi także perspektywa zbrojnej konfrontacji między Iranem a USA lub jednym z sojuszników Waszyngtonu, na tle zaangażowania Teheranu w konflikty regionalne.

Eksperci CPA przestrzegają przed sporami na Morzu Południowochińskim (głównie o sprawowanie władzy nad archipelagiem Wysp Paracelskich i Spratly). Argumentują, że może się to zakończyć konfliktem zbrojnym między Chinami, a roszczącymi sobie prawo do tych terytoriów krajami Azji Południowo-Wschodniej, jak Brunei, Malezja, Filipiny, Tajwan i Wietnam.

Mimo że tylko tę groźbę w regionie zaliczono do najpoważniejszych, pogłębia się niepokój rosnącą rywalizacją geopolityczną i potencjalnym konfliktem USA–Chiny.

Listę obaw w tej grupie zamyka ewentualny zmasowany zamach terrorystyczny na Stany Zjednoczone lub ich sprzymierzeńców, przez terrorystów zagranicznych lub pochodzących z USA. Wraz z możliwym atakiem cybernetycznym stanowi to główny priorytet wiążący się z bezpieczeństwem wewnętrznym USA.

Druga grupa uwzględnia zagrożenia o umiarkowanym wpływie na interesy Waszyngtonu, lecz wysokim stopniem prawdopodobieństwa (możliwe w 2019 roku).

W kategorii tej mieszczą się konsekwencje ewentualnego kontynuowania kontroli nad Syrią przez rząd prezydenta Syrii Baszara el-Asada. Według CPA rezultatem tego byłyby dalsze ofiary wśród ludności cywilnej, a także zwiększenie napięcia między zewnętrznymi stronami konfliktu.

Po raz pierwszy lista najpoważniejszych wyzwań obejmowała Amerykę Środkową i Południową. Jako istotny problem potraktowano narastający kryzys gospodarczy i niestabilność polityczną w Wenezueli, co wiedzie do niepokojów społecznych.

Następne z mogących wywołać groźne reperkusje wydarzeń to w opinii CPA coraz bardziej zatrważający kryzys humanitarny w Jemenie. Nasila go, podkreślają eksperci, zagraniczna interwencja w wojnę domową.

Niezależnie od porozumień o rozejmie wciąż toczy się batalia między oddziałami lojalnymi wobec prezydenta Abd ar-Raba Mansura al-Hadiego a rebeliantami Huti i częścią armii jemeńskiej.

CPA wyszczególnił też konflikt w Afganistanie, który wynika z powiększającej się przemocy i niestabilności spowodowanej rebelią talibów i groźbą upadku obecnych władz w Kabulu.

Potencjalne wyzwania na Bliskim Wschodzie i w Afryce Północnej wywołały łącznie więcej niepokoju CPA niż w jakimkolwiek innym regionie. Znamienne natomiast, że nie obejmują kontynentu europejskiego.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że mimo utrzymujących się zarzutów o ingerencję w amerykańskie wybory prezydenckie i stanowiący przedłużenie konfliktu z Ukrainą niedawny incydent na wodach Cieśniny Kerczeńskiej Ośrodek ds. Działań Zapobiegawczych nie uwzględnia, pośród zagrożeń w 2019 roku, Rosji.


SONDA
Wczytuję sondę...

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Szef MON ujawnia: Wzmacnianie armii to reakcja na agresywną politykę Rosji

rosyjskie wojsko / mil.ru

  

Minister Mariusz Błaszczak stanowczo stwierdził, że Rosja „prowadzi agresywną politykę”. Jego zdaniem dowodem na to jest „atak w 2008 r. na Gruzję”, „w 2014 r. na Ukrainę”, a także przekształcenie obwodu Kaliningradzkiego w strefę zmilitaryzowaną i umieszczanie tam rakiet Iskander. „To co robimy teraz jest reakcja na politykę rosyjską, reakcją odstraszającą” - oznajmił szef MON. Dodał, że chodzi o to, by agresja na Polskę oznaczała „realne kłopoty agresora”.

Błaszczak był w Polskim Radiu pytany o kwestie wzmocnienia bezpieczeństwa militarnego Polski. Mówiąc o wzmocnieniu polskiej armii Błaszczak wymienił zakupy uzbrojenia realizowane m.in. w USA, w tym zakup systemów rakietowych Patriot i HIMARS, a także starania o zakup 32 samolotów piątej generacji F-35. Mówił tez o zwiększaniu liczebności polskiej armii, powołaniu Wojsk Obrony Terytorialnej i 18 Dywizji Zmechanizowanej na wschodzie kraju.

Odnosząc się do podpisanego porozumienia pomiędzy Polską, a USA zakładającym zwiększenie obecności wojsk amerykańskich w naszym kraju o 1000 żołnierzy Błaszczak ocenił, że to porozumienie ma „znaczenie przełomowe”.

Po pierwsze dlatego, że została ustalona formuła obecności wojsk amerykańskich w Polsce, jako formuła trwała. Wcześniej była to formuła niedookreślona.
- podkreślił.

Wyjaśnił też, że 1000 dodatkowych żołnierzy to jest „minimum” jakie Polska wynegocjowała.

Mamy zapisane w porozumieniu 1000 (dodatkowych – przyp. red.) żołnierzy, ale mamy też klauzulę, która umożliwia nam dalsze negocjacje dotyczące wzmocnienia liczebnego wojsk amerykańskich w Polsce. To jest przełom, gdyż odstrasza ewentualnego agresora. Ma on świadomość tego, że atakując Polskę zaatakuje również USA.
- powiedział szef MON.

Błaszczak wyjaśnił też powody, dla których Polska stara się kupić samoloty F-35.

Myśliwce F-35 są najnowocześniejszymi samolotami, które dają przewagę wojsku, które takie samoloty posiada, ze względu na technologie gwarantująca to, że te samoloty nie są widziane przez radary, a wiec przełamują bariery dostępu przeciwnika.
- mówił Błaszczak.

Jak podkreślił, w jego przekonaniu, polscy piloci są „fantastyczni, są najlepsi” i powinni dysponować najlepszym najnowocześniejszym sprzętem. Tymczasem ministrowie obrony w rządzie PO-PSL kontynuowali proces utrzymywania „starych, postsowieckich samolotów w służbie”.

To błędna decyzja ministra Klicha, a więc ministra z Platformy, który odrzucił ofertę USA formułowaną w latach 2008-2010, ofertę przystąpienia Polski do programu produkcji F35, to był zasadniczy błąd, a potem następca Klicha, czyli minister Siemoniak kontynuowali ten proces utrzymywania starych samolotów, post-sowieckich. To było sztuczne utrzymywanie tych samolotów, przedłużali okres przydatności tego sprzętu do użytku do 40 lat. Tym samym narażając polskich pilotów na zagrożenie, bo te samoloty są przestarzałe. Nie mają żadnej wartości bojowe.
- mówił minister Błaszczak.

Zapytany o koszty zakupu samolotów F-35 Błaszczak odpowiedział:

Złożyliśmy zapytanie ofertowe do strony amerykańskiej. Gdybyśmy uczestniczyli w programie tak jak osiem państw, nasz przemysł zbrojeniowy uczestniczyłby w produkcji tego samolotu. Niestety decyzja ministrów z PO pozbawiła nas takiej możliwości. A wiec będziemy kupować takie samoloty w ramach programu, w który cztery inne państwa je kupiły. Ostatnio kupiła je Belgia. To jest broń, która współpracuje z samolotami F-16, z rakietami HIMARS. (...) To jest mózg sytemu, który daje przewagę Wojsku Polskiemu nad agresorem i odstrasza tego agresora.
- wyjaśniał Błaszczak.

Dodał, że obecnie negocjowany jest termin dostarczenia do Polski samolotów F-35.

Zależy mi na tym, żeby ten kontrakt został zrealizowany jak najszybciej, dlatego że Wojsko Polskie potrzebuje nowoczesnego sprzętu.
- powiedział szef MON.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP, Polskie Radio Trójka

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl