Juncker znalazł nową ofiarę? I znów mówi o „praworządności” i „niezależnych sądach”

/ Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Polacy doskonale znają słowa Jean-Claude Junckera o praworządności czy niezależności sądownictwa, wszak unijny ma w zwyczaju o tym często przypominać, choć nie mieszka w naszym kraju. Teraz podobnie wypowiada się o Rumunii, która 1 stycznia ma objąć przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej. Czy Juncker znalazł sobie nową ofiarę?

"Myślę jednak, że rząd w Bukareszcie jeszcze nie całkiem zrozumiał, co to znaczy przewodniczyć krajom Unii Europejskiej. Do rozsądnych negocjacji potrzebna jest również gotowość do słuchania innych oraz solidna wola odłożenia na bok swoich życzeń. Mam tutaj pewne wątpliwości"

- powiedział Juncker w wywiadzie dla niemieckiego dziennika "Die Welt". Juncker stwierdził ponadto, że... Rumunia nie może występować w Europie jako spójna jednostka.

"W kraju musi istnieć zjednoczony front, by podczas prezydencji wspierać również jedność w Europie"

- zastrzegł.

Wcześniej na początku grudnia Juncker stwierdził, że Rumunia jest dobrze przygotowana do objęcia przewodnictwa w Radzie Unii Europejskiej. Szef Komisji Europejskiej miał wypowiedzieć się w tej sprawie podczas wizyty w Brukseli rumuńskiej premier Vioricy Dancili.

Przewodnictwo w Unii Europejskiej na sześć miesięcy Rumunia obejmuje 1 stycznia przyszłego roku. W połowie listopada Komisja Europejska zarzuciła Rumunii znaczne niedociągnięcia, jeśli chodzi o przestrzeganie zasad państwa prawa, walkę z korupcją i niezależność sądownictwa.

Premier Dancila odrzucała w Brukseli tę krytykę. Zapewniała, że przestrzeganie zasad państwa prawa jest w Rumunii zapewnione. Podkreśliła też, że dokładane są wszelkie starania, by zapewnić niezależność sądownictwa.

Na czas przewodnictwa Rumunii przypadają zaplanowany na marzec Brexit oraz majowe wybory do Parlamentu Europejskiego.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

„Brak dowodów”. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa z zawiadomienia G. Birgfellnera

Gerald Birgfellner / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Prokurator 11 października odmówił wszczęcia śledztwa ws. z zawiadomienia austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera - przekazał dziś rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Łukasz Łapczyński.

Według warszawskiej prokuratury okręgowej, "zgromadzony i skrupulatnie przeanalizowany (...) materiał dowodowy jednoznacznie wykazał, że nie zaszły jakiekolwiek okoliczności wskazujące na uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa oszustwa na szkodę austriackiego biznesmena".

Zdaniem prokuratury, powstały spór między stronami jest sporem o charakterze wyłącznie cywilnoprawnym i może być rozstrzygany tylko na drodze postępowania cywilnego.

"Ustalenia te obligowały prokuratora do wydania decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa w przedmiotowej sprawie"

- dodał prok. Łapczyński.

Chodzi o postępowanie sprawdzające, które od lutego prowadziła warszawska prokuratura okręgowa w związku z zawiadomieniem o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, które pod koniec stycznia złożył w prokuraturze jeden z pełnomocników Birgfellnera. Austriak był już siedmiokrotnie przesłuchiwany w tej sprawie, w tym raz w Austrii.

Jak uzasadniła prokuratura w przekazanej w poniedziałek informacji, "Gerald Birgfellner nie przedstawił żadnych dokumentów potwierdzających poniesione przez niego koszty". "Nigdy nie konsultował planowanych wydatków i nigdy wcześniej nie zwrócił się do spółki Srebrna o zwrot poniesionych przez siebie kosztów własnych. Nie przedstawił żadnego rozliczenia i dowodów potwierdzających faktycznie poniesienie takich kosztów" - podkreślił prok. Łapczyński.

Prokuratura zaznaczyła też, że Austriak nie przedstawił żadnych pisemnych umów zawartych z podmiotami, którym miał zlecić określone prace, a które to dokumenty umożliwiałyby weryfikację faktur wystawionych przez podmioty mające działać na jego zlecenie. "Po wypowiedzeniu mu pełnomocnictwa, przedstawiciele Spółki Srebrna, nie unikali z nim kontaktu. Wręcz przeciwnie, wobec braku przedłożenia przez niego niezbędnych do rozliczenia dokumentów, prowadzono rozmowy z udziałem prawników mające na celu wypracowanie zgodnego z prawem rozwiązania tej sytuacji" - wskazała prokuratura.

Pod koniec stycznia "Gazeta Wyborcza" opublikowała zapisy i nagrania rozmowy z lipca 2018 r. - m.in. prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z Birgfellnerem - dotyczącej planów budowy w Warszawie dwóch wieżowców przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. Złożone pod koniec stycznia w prokuraturze zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez prezesa PiS, dotyczy braku zapłaty za złożone austriackiemu biznesmenowi zlecenie, związane z przygotowaniami do tej budowy.

[polecam:https://niezalezna.pl/258984-birgfellner-i-jego-historyjka-z-koperta-oczywiscie-akurat-tej-rozmowy-nie-nagral][polecam:https://niezalezna.pl/259316-wyborcza-pokazala-kwit-z-banku-wyplaty-gotowki-przez-birgfellnera-i-czego-ma-to-byc-dowod]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl