"Gazeta Wyborcza" zaatakowała inicjatywę polskich patriotów jadących do Budapesztu, publikując kuriozalny list Polaka mieszkającego na Węgrzech. - Cały nasz pociąg śmieje się z tego listu - mówią uczestnicy Wielkiego Wyjazdu na Węgry.

Autor listu opublikowanego w "GW", niejaki Sławek Zabagło, nazywa wyjazd Polaków "Wielką Krucjatą", choć - jak wiadomo - "krucjata" to wyprawa wojenna przeciwko wrogom Kościoła. - Widocznie pan Zabagło za długo mieszka poza Polską i nie pamięta, co znaczą niektóre słowa - komentuje jeden z jadących pociągiem do Budapesztu.

Uczestnicy wyjazdu na Węgry śmieją się także z innych argumentów zamieszczonych w liście opublikowanym przez "GW". Jeden z tych argumentów brzmi: Polacy nie powinni mieszać się w nieswoje sprawy. - Wystarczy przypomnieć, kto bronił lewaków zapraszających niemieckich neokomunistów z Antify na polskie Święto Niepodległości - mówią uczestnicy wyjazdu na Węgry. Drwią też z porównywania rządu Viktora Orbana do "rządu polskiego" (określenie autora listu) z 1980 r.

- Reakcja "Wyborczej" na nasz wyjazd bardzo poprawiła nam humor, choć i tak jest tu wesoło. Wszędzie rozbrzmiewają piosenki i rozmowy, około północy odbędzie się specjalny koncert Pawła Piekarczyka, wrażeń więc nie brakuje - mówi Wojciech Mucha, dziennikarz "Gazety Polskiej Codziennie" jadący pociągiem.