Z ustaleń naszego reportera wynika, że przewód sądowy został dziś zakończony. Mowy końcowe wygłosili pełnomocnicy stron, w tym dwóch sędziów reprezentujących stronę powodową oraz pozwany przez grupę sędziów z Krakowa redaktor Tomasz Sakiewicz.

Jak się okazuje, sąd odrzucił wniosek pełnomocnika Tomasza Sakiewicza o przesłuchanie redaktora naczelnego „Gazety Polskiej” w trybie przesłuchania stron, pozwalającego m.in. na obszerniejszą formę przesłuchania, włącznie z zadawaniem pytań świadkowi i możliwością nakreślenia szerszego kontekstu całej sprawy.

Sąd odrzucił również wniosek drugiej strony, domagającej się przesłuchania sędziego Mazura w podobnym trybie, w jakim proponowano przesłuchanie Sakiewicza.

Po rozpatrzeniu wniosków dowodowych sąd zamknął sprawę i ogłosił, że wyrok zostanie ogłoszony 11 stycznia.

Jeżeli sądy chciały udowodnić, że w Polsce jest potrzebna reforma sądownictwa, to już lepiej nie można. Zwolnieni z opłat, chyba jako jedyni w historii bez proszenia, bez pytania. Bałagan. Bałagan kompletny. Nie wiadomo kto jak się nazywa. Nieczytelne podpisy, w ostatniej chwili pełnomocnictwa i niedoręczone pisma, ale sprawę się proceduje na szybko. Nie mają żadnej legitymacji, żadnego prawa, żeby mnie ścigać, bo wypowiedź premiera nie dotyczyła ani ich, ani instytucji, w której pracują. Tylko dlatego, że są sędziami uważają, że wolno im zamykać usta wolnej prasie. Ale ponieważ są święta złożyłem wniosek o ugodę. Jestem w stanie wydrukować to sprostowanie pod jednym warunkiem, że przyznają, że oni są członkami grupy przestępczej lub ją reprezentują. Wtedy nabiorą legitymacji procesowej.

- mówi Tomasz Sakiewicz.

Sprawę komentuje również w specjalnej wypowiedzi dla portalu Niezależna.pl: