2019 rok będzie „totalnie” zakręcony? Opozycja ma już postanowienie noworoczne!

Katarzyna Lubnauer / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Politycy Platformy Obywatelskiej, Nowoczesnej, a nawet PSL ujawniają, że tuż po Nowym Roku rozpoczną się negocjacje i rozmowy dotyczące ewentualnego porozumienia przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Szykuje się niezły spektakl, bo choć wszystkie trzy ugrupowania widzą potrzebę budowy szerokiego bloku opozycji, to między PO i Nowoczesną cały czas są spore tarcia i rozbieżności co do przynależności do grup politycznych w europarlamencie.

Wybory, w których obywatele poszczególnych państw członkowskich UE wyłonią swych przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego, odbędą się pod koniec maja (w Polsce w niedzielę 26 maja).

Liderzy PO, PSL i Nowoczesnej zgodnie deklarują, że chcą rozmawiać o budowie wspólnych list - najpierw w wyborach do PE, później do Sejmu i Senatu. Negocjacje koalicyjne mają ruszyć po Nowym Roku.

Nowy sezon polityczny rozpocznie się po święcie Trzech Króli i tak naprawdę już w styczniu musimy zacząć dopinać wszystkie kwestie związane z koalicjami. Żeby być gotowym na wybory europejskie trzeba te decyzje podejmować do końca stycznia i w lutym załatwiać już większość spraw organizacyjnych, żeby w marcu i kwietniu prowadzić już regularną kampanię.
- zapowiada szef klubu PO Sławomir Neumann.

Jak podkreśla pierwszym, naturalnym koalicjantem dla Platformy jest Polskie Stronnictwo Ludowe, z uwagi na to, że oba ugrupowania od lat należą do tej samej rodziny politycznej w Europie - Europejskiej Partii Ludowej (ang. European People's Party - EPP, która zrzesza formacje chadeckie i centroprawicowe z całego kontynentu).

Dla mnie ma to kolosalne znaczenie, bo to EPP będzie miała prawdopodobnie największą liczbę deputowanych w Parlamencie Europejskim, będzie tworzyć tę koalicję rządzącą Europą i decydować o władzach PE i Komisji Europejskiej, więc silna polska ekipa w ramach tej formacji dawałaby nam silny mandat do tego, by liczyć się w tym nowym europejskim rozdaniu.
- przekonuje Neumann.

Kolejnym partnerem w rozmowach ma być Nowoczesna i tu pojawia się problem, bowiem formacja ta od chwili powstania współpracuje jednak nie z EPP, a z ALDE (franc. Alliance des Démocrates et des Libéraux pour l'Europe - Porozumienie Demokratów i Liberałów na rzecz Europy).

Jeśli Nowoczesna chce się liczyć w Europie, to powinna zrewidować swoją przynależność do ALDE i pójść do Europejskiej Partii Ludowej, bo wówczas może mieć rzeczywisty wpływ na to, co będzie się działo w Europie. Bycie we frakcjach, które są poza tym głównym układem, czyli chadekami i socjalistami, jest marnowaniem głosów.
- ocenia szef klubu PO.

Liderka Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer nie chce na razie przesądzać o ewentualnych scenariuszach powyborczych.

Będziemy rozmawiać na ten temat w ramach rozmów koalicyjnych, ale nie przez media.
- ucina Lubnauer.

Przekonuje przy tym, że ewentualna przyszła koalicja musi mieć „charakter wielobarwny”, a jej członkowie - podmiotową pozycję.

Musi powstać taka koalicja, na którą każdy wyborca będzie mógł z przekonaniem oddać swój głos.
- podkreśla Lubnauer.

Z kolei rzecznik PSL Jakub Stefaniak przypomina, że Rada Naczelna Polskiego Stronnictwa Ludowego już na początku grudnia przyjęła uchwałę, która upoważniła kierownictwo partii do rozmów o „wspólnym starcie do PE z siłami proeuropejskimi”.

Jesteśmy pełni dobrej woli do spotkania w pierwszej kolejności z tymi, z którymi tworzymy koalicję w Europejskiej Partii Ludowej, czyli z PO, ale też z innymi partiami opozycyjnymi jak Nowoczesna, jak SLD i inne mniejsze stronnictwa, również po tej prawej stronie
- mówił wówczas prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

Zdaniem Stefaniaka rozmowy o ewentualnych koalicjach wyborczych powinny zakończyć się jeszcze w styczniu. W razie niepowodzenia PSL bierze pod uwagę również samodzielny start.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Ostrzeżenie przed zamachem na Poroszenkę

Zdjęcie ilustracyjne / flickr.com/Ministry of Defense of Ukraine/CC BY-SA 2.0

  

Ostrzeżenie przed zamachem ogłoszono podczas występu prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki w publicznej stacji telewizyjnej, dokąd przybył na przewidzianą ordynacją wyborczą debatę przed II turą wyborów prezydenckich, w której ubiega się o reelekcję.

„Poinformowano mnie właśnie, że w studiu znajduje się człowiek, który może dokonać aktu terrorystycznego” – oświadczyła prowadząca program dziennikarka Myrosława Barczuk, mówiąc, że uczestnicy programu mogą opuścić pomieszczenie. Poroszenko powiedział, że w nim pozostanie.

„Poproszono mnie, bym poinformowała, że akt terrorystyczny, o którym mówiłam, związany był z telefonem na linię alarmową 102 i mógł to być atak na prezydenta”

– wyjaśniła następnie prowadząca. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl