Co dalej z cenami energii? Szef Kancelarii Premiera uchyla rąbka tajemnicy!

zdjęcie ilustracyjne / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Michał Dworczyk zapewnia, że ceny energii w 2019 roku nie wzrosną. Szef Kancelarii Premiera wyjaśnia, że projekt nowelizacji ustawy mającej zapobiec podwyżkom cen prądu, którym zajmie się w piątek parlament, został przygotowany dobrze.

Sejm i Senat zajmą się dziś rządowym projektem nowelizacji ustawy, obniżającym akcyzę na energię elektryczną, zmieniającym stawki opłaty przejściowej i zezwalającym na sprzedaż niewykorzystanych uprawnień do emisji CO2. Według rządu ma to zapobiec podwyżkom rachunków za prąd.

Mamy ambitny plan, aby ta ustawa została „przeprocedowana” w całości dzisiaj.
- oświadczył Dworczyk w piątkowym programie Graffiti w Polsat News.

Pytany, czy szybkie tempo nie skończy się przeoczeniami i koniecznością wprowadzania zmian do ustawy, szef KPRM powiedział, że jest „szereg przykładów pozytywnych, gdzie sprawna legislacja była dobrą legislacją zarazem”.

Jestem przekonany, że ten projekt, który dzisiaj będzie procedowany, został przygotowany dobrze. To, co jest najważniejsze, to fakt, że ceny energii nie wzrosną w 2019 roku. Tak, jak premier Morawiecki zapowiedział, tak będzie; będziemy funkcjonować na poziomie cen z 2018 roku i to zarówno, jeśli chodzi o odbiorców indywidualnych, jak i przedsiębiorców.
- podkreślił Dworczyk.

Dopytywany, co czeka nas w kwestii cen prądu w następnych latach, Dworczyk wyjaśnia, że są to konsekwencje decyzji Platformy Obywatelskiej z 2014 roku, z którymi do dziś trzeba się mierzyć.

Będziemy zabiegać cały czas, żeby ceny prądu nie uderzały w Polaków, nie uderzały w przedsiębiorców, bo to też przekłada się na konsumentów. Natomiast (...) mierzymy się z konsekwencjami decyzji rządu Platformy Obywatelskiej z 2014 roku (...) My w tej przestrzeni na forum Unii Europejskiej niewiele możemy zrobić i w związku z tym radzimy sobie z tym w ramach polityki wewnętrznej.
- mówił szef Kancelarii Premiera.
 
Szef KPRM pytany o spekulacje na temat wcześniejszych wyborów parlamentarnych, które miałyby się odbyć wiosną przed wyborami do Parlamentu Europejskiego.

Myślę, że to jest obszar fake newsów różnych czy plotek i ploteczek, nad którymi nie warto się zatrzymywać, wybory parlamentarne są jesienią.
- mówi Dworczyk.

Dopytywany, czy jest to pewne, opowiedział: „pewnym nie można być w polityce niczego”.

Ale jestem przekonany, że wiosną nie będzie żadnych przyspieszonych wyborów; jesienią odbędą się wybory do parlamentu; mamy nadzieję uzyskać bardzo dobry wynik. Chcemy przekonać Polaków, że ten program, który już zrealizowaliśmy, jest spełnieniem naszych obietnic wyborczych, a chcemy wyjść do Polaków z nowym programem, w tym z propozycjami skierowanymi do klasy średniej.
- mówił Dworczyk.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezal
Tagi

Wczytuję komentarze...

Za aplikacją, która stała się hitem internetu stoi Rosja! Czy użycie FaceApp może być groźne?

zdjęcie ilustracyjne / FaceApp, mast.pras.

  

Choć na rynku jest już dostępna od 2017 roku, naprawdę gigantyczne zainteresowanie internautów wzbudziła kilka dni temu. FaceApp – bo o niej mowa to aplikacja umożliwiająca obróbkę zdjęć na podstawie cech charakterystycznych naszej twarzy dzięki wykorzystaniu mechanizmów sztucznej inteligencji. To właśnie lawinowy wzrost popularności FaceApp jest przyczyną istnego zalewu mediów społecznościowych zdjęciami ukazującymi, jak nasi znajomi mieliby wyglądać na starość. Tymczasem eksperci ds. cyberbezpieczeństwa, a nawet resort cyfryzacji zwracają uwagę na istotne zagrożenia związane z użytkowaniem tego typu oprogramowania.

Głównym założeniem funkcjonowania aplikacji jest możliwość modyfikowania wprowadzanych do niej zdjęć dzięki wykorzystaniu sztucznych sieci neuronowych. Zmianie może ulegać wygląd (kolor włosów, okulary, zarost), wiek, a nawet płeć osób widocznych na zdjęciach.

Wraz ze wzrostem zainteresowania samą aplikacją, pojawia się coraz więcej ostrzeżeń przed bezrefleksyjnym udostępnianiem swoich zdjęć. Niewinna z pozoru zabawa i rozrywka kryje bowiem wiele zagrożeń. Jednym z pierwszych argumentów podnoszonych przez ekspertów ds. cyberbezpieczeństwa jest rosyjski rodowód samej aplikacji – serwery twórców apki znajdują się w... Petersburgu. Kolejnym, znacznie poważniejszym zagrożeniem jest niezwykle niejasna polityka prywatności.

„Informacje, które nam przekazujesz bezpośrednio: treści użytkownika (np. zdjęcia i inne materiały)”.
- głosi lakoniczny komunikat autorów oprogramowania.

Na potencjalne niebezpieczeństwo związane z użytkowaniem aplikacji zwracała uwagę wiceminister cyfryzacji Wanda Buk:
 


Czym może grozić dostęp do milionów zdjęć internautów korzystających z tego typu aplikacji? Jednym z kluczowych zagrożeń w tym kontekście jest możliwość wykorzystania zarówno samych zdjęć, jak i możliwości ich dowolnego przerabiania i wprowadzania zmian w wizerunku do tworzenia całej armii sztucznych kont, wykorzystywanych na szeroką skalę w internetowym trollingu i machinie dezinformacji.

Badacz z Oxfordu Robert Gorwa już w 2017 roku w swoim opracowaniu "Computational propaganda in Poland: False Amplifiers and the Digital Public Sphere" opisuje mechanizm tworzenia w internecie sztucznych tożsamości w celu szerzenia działań propagandowych zakrojonych na szeroką skalę. Gorwa powołuje się na informacje uzyskane od polskiego specjalisty ds. komunikacji i marketingu, który z oczywistych względów zastrzega sobie anonimowość. Jako pracownik firmy zajmującej się od lat tworzeniem fałszywych kont i całych tożsamości w internecie ma on niezwykle cenną wiedzę w zakresie wykorzystywania tego typu mechanizmu w różnych gałęziach marketingu – od handlu, po marketing polityczny. Okazuje się, że tylko ta jedna firma była w stanie w ciągu zaledwie 10 lat wytworzyć niemal 40 tys. sztucznych tożsamości. Warto w tym miejscu nadmienić, że każdy taki fałszywy internauta posiadał przypisane do siebie, wyjątkowe cechy, odpowiednią historię oraz grupę kont w mediach społecznościowych. Fałszywym użytkownikom nadawano również unikatowe adresy IP, aby ich działania w internecie nie budziły niczyich podejrzeń i do złudzenia przypominały standardową aktywność w sieci.  

Proces tworzenia fałszywego użytkownika przypomina do złudzenia działania szpiegowskie służb specjalnych, a szczególnie proces funkcjonowania tzw. nielegałów czy śpiochów (szpiegów, którzy po zwerbowaniu i opracowaniu odpowiedniej legendy nieraz nawet po kilka, kilkanaście lat czekają „w uśpieniu” na rozkaz rozpoczęcia działalności). W przypadku internetu, stworzenie fałszywej tożsamości jest znacznie prostsze i o wiele mniej ryzykowne. Taki sztuczny twór ma przede wszystkim pełnić rolę podżegacza, który w odpowiednim momencie skieruje dyskusję na internetowych forach i popularnych serwisach na konkretne tory. Wszystko zaczyna się jednak od przyjęcia konkretnego zlecenia. Często to właśnie firma lub formacja polityczna dokładnie określa „profil psychologiczny” i główne cele. Wówczas do akcji wkracza zespół specjalistów, który tworzy odpowiednią liczbę sztucznych internautów. Wymyślane są dane osobowe, opracowywane są historie i biogramy, dla każdego tworzone są unikatowe adresy e-mail i profile w mediach społecznościowych.
- tłumaczy w rozmowie z portalem niezalezna.pl dr Piotr Łuczuk, medioznawca i ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Instytytu Staszica oraz Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

To jeszcze nie wszystko. Tak spreparowane sztuczne tożsamości są aktywnie wykorzystywane i od pewnego czasu wypierają tradycyjne działania internetowych trolli. Sztuczne konta zarządzane przez odpowiednio do tego przeszkolone osoby lub wręcz specjalnie opracowane w tym celu boty znacznie poszerzają możliwości rozpowszechniania i co najbardziej niebezpieczne – uwiarygadniania całych kampanii fake newsów.

Dla uwiarygodnienia danej „osoby” publikowane są nawet odpowiednio spreparowane zdjęcia i regularnie dodawane są wpisy na różne tematy, pozostające w sferze zainteresowań podmiotu i będące w ścisłej relacji z daną wersją legendy. Po zbudowaniu historii aktywności na danym koncie, sztuczny internauta jest w pełni gotowy do działania. Jak się okazuje w firmach zajmujących się tego typu działalnością każdy z pracowników jest w stanie kontrolować/monitorować równolegle nawet do piętnastu tego typu sztucznych kont. Tego typu działania znacznie utrudniają identyfikację użytkownika, jako sztucznego tworu, a wykorzystanie tego mechanizmu w celach propagandowych i dezinformacyjnych jest długofalowo znacznie skuteczniejsze od użycia botów. W porównaniu z użyciem botów, tworzenie sztucznych kont sterowanych przez człowieka daje nieograniczone wręcz możliwości, a przede wszystkim pozwala na wiarygodną interakcję z pozostałymi internautami. W tym modelu wojny informacyjnej boty wykorzystywane są głównie do prowadzenia agitacji, rozpowszechniania fake newsów na szeroką skalę lub rozsyłania spamu, a także do dyskredytowania ewentualnych oponentów.
- tłumaczy dr Piotr Łuczuk.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl