Programy, w których wykorzystywana jest dogoterapia, realizowane są m.in. w jednostkach podlegających pod Okręgowy Inspektorat Służby Więziennej w Białymstoku.

Pierwszy tego typu program w kraju zapoczątkował Areszt Śledczy w Hajnówce (Podlaskie). Jak powiedział dyrektor tego aresztu ppłk Roman Paszko, pierwsze zajęcia "Przyjaciele, czyli pies w celi" odbyły się w 2011 roku i od tego czasu wzięło w nich udział ok. 100 skazanych.

"To był strzał w dziesiątkę" - ocenił Paszko i dodał, że program pomaga zarówno więźniom jak i psom. Mówił, że po tych wszystkich edycjach, które odbyły się w hajnowskim areszcie, widać, jak bardzo takie zajęcia były potrzebne.

Program, którego każda edycja trwała kilka miesięcy, składał się z części teoretycznej oraz praktycznej, czyli szkolenia bezdomnych psów, na które raz w tygodniu były dowożone psy z miejscowego schroniska. Skazani uczyli się m.in. jak dbać o psa, jak nawiązać z nim kontakt i wzbudzić w nim zaufanie, a także uczyli psy chodzenia na smyczy czy podstawowych komend.

Paszko powiedział, że na szkolenie trafiały psy, które miały za sobą różne przejścia; niektóre bały się ludzi, inne hałasu, a jeszcze inne nigdy nie widziały smyczy. Zadaniem więźniów - jak dodał dyrektor - była socjalizacja psów, by mogły znaleźć nowe domy.

Jednak - jak zauważył - nie tylko więźniowie pomogli zwierzętom. Dzięki kontaktom z psami osadzeni uczyli się otwartości i nawiązywania relacji, a przede wszystkim empatii. "Ale to też nauka kontrolowania agresji, nauka cierpliwości, nauka podejścia do zwierząt i odpowiedzialności za nie" - dodał Paszko.

Program pracy z psami po przerwie ma wrócić do hajnowskiego aresztu w 2019 roku - zapowiedział Paszko. Dodał, że po pierwszej edycji programem zainteresowały się też inne placówki więzienne w kraju i realizują go dostosowując do swoich potrzeb.

Podobny program "Przytul psa przez kratę" odbywa się od pięciu lat w Zakładzie Karnym w Przytułach Starych (Mazowieckie). W grudniu zakończyła się jego kolejna, piąta już edycja - powiedział wychowawca z tego zakładu kpt. Paweł Suski.

Skazani, którzy mają kontakt ze zwierzętami, mają w sobie więcej empatii, wyciszają się, są spokojni, poszerzają swój zakres zainteresowań. Dowiedzieli się, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka, że dzięki tym zajęciom można kształtować siebie, zwierzę oraz innych ludzi 

- dodał.

Do zakładu karnego przyjeżdżały psy ze schroniska w Kruszewie niedaleko Ostrołęki (Mazowieckie). Jak powiedziała właścicielka schroniska Wiesława Rykowska, więźniowie socjalizowali zarówno dorosłe psy jak i szczeniaki.

Dla każdego z tych zwierząt to był rodzaj socjalizacji. Przebywanie z różnymi ludźmi, w innym miejscu niż schronisko, nauka nowych komend czy nauka bycia z ludźmi, to dla nich szansa na szybsze znalezienie domu 

- dodała. Oceniła, że po takim szkoleniu zwierzętom, które są już w jakiś sposób ułożone, dużo łatwiej znaleźć opiekunów.

W każdej edycji programu brało udział ok. 10 bezdomnych psów; większość z nich znalazła już nowych właścicieli.

Jednak zakład karny nie zakończył dogoterapii na etapie więzień-pies. Jak informuje Suski, teraz skazani z ostatniej edycji będą prowadzić zajęcia z elementami dogoterapii dla osób starszych, których nikt nie odwiedza, przebywających w domu dziennego pobytu w Ostrołęce.