W homilii w czasie nocnego nabożeństwa odprawianego w katedrze Wniebowzięcia NMP w Białymstoku abp Wojda mówił o znaczeniu narodzenia Jezusa w Betlejem nie tylko w sensie religijnym, ale też o tym, że "dokonało się w konkretnym miejscu i w konkretnym czasie ludzkiej historii".

"Nie jest to zatem ani legenda, ani jakieś opowiadanie, lecz prawdziwa historia"

- podkreślił hierarcha.

Apelował o obronę Bożego Narodzenia przed - jak to ujął - "tymi, którzy chcą je spłycić i zamienić w jakąś zimową legendę i którzy jego sens ograniczają tylko do tradycji lub prezentów". "Brońmy tej bożonarodzeniowej prawdy w szkołach, w naszych rodzinach, w miejscach publicznych, bo w niej i przez nią realizuje się odwieczny Boży plan zbawienia człowieka" - apelował abp Wojda.

Mówił, że w niejednym kraju zachodniej Europy nie ma już miejsca na szopkę, na żłóbek z Jezusem, ani nawet na choinkę.

"W kolędach zamienia się lub opuszcza imię Jezus, by nie urazić uczuć wyznawców innych religii. Wyrywa się z serca gorzkie wołanie: Europo dokąd zmierzasz? Europo dokąd zmierzasz? Czyż takiej Polski chcielibyśmy i my?"

- pytał metropolita białostocki.

Mówił też w swojej homilii, że mimo dwudziestu wieków od narodzenia Jezusa "chrześcijańska Europa staje się dziś nie tylko nieczułym, ale wręcz wrogim dla niego Betlejem". I pytał o to, czy współczesny człowiek jest aż tak bardzo "dotknięty chorobą znieczulicy", że nie czuje już "potrzeby spotkania Boga". "Jakże można zapomnieć, że od Boga wyszliśmy i kiedyś do tego Boga powrócimy?"- pytał.

Hierarcha podkreślił też, że Boże Narodzenie nie jest jedynie wspomnieniem narodzenia Jezusa w Betlejem, ale "początkiem nieustannego rodzenia się Jezusa w sercu wierzących".

"Nie bądźmy zatem zimnym i nieprzyjaznym Betlejem, które nie ma czasu dla swojego Zbawiciela. Nie zamykajmy dla Jezusa drzwi swojego serca"

- apelował do wiernych.