Rosji brakuje kasy – wiadomo. Ale żeby Putin taki numer wyciął Łukaszence… Dziś „poważna rozmowa”

Aleksander Łukaszenka, Władimir Putin / Serge Serebro, Vitebsk Popular News [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], from Wikimedia Commons; kremlin.ru

  

Prezydent Rosji Władimir Putin, który dziś ma się spotkać w Moskwie z prezydentem Białorusi Alaksandrem Łukaszenką, zamierza przeprowadzić z nim „poważną rozmowę” – informuje dziennik „Kommiersant”. Jak się okazuje Rosja w ciągu najbliższych pięciu lat ma podwyższyć cenę rosyjskiej ropy dla Mińska. Dodatkowo rosyjscy rozmówcy podczas negocjacji energetycznych mieli otwarcie powiedzieć: "jeśli chcecie ulg, to wejdźcie w skład Rosji na prawach podmiotu".

W poniedziałek Łukaszenka powiedział, że Rosja zerwała negocjacje surowcowe i nie chce być bratnim krajem, ale partnerem.

„Łukaszenka chce wybiórczo traktować umowę o państwie związkowym. I kontynuować zachowanie osoby będącej na utrzymaniu, bez ponoszenia żadnych strat społecznych i politycznych, które byłyby nieuniknione w przypadku pogłębionej integracji (Rosji i Białorusi - red.)”

– pisze „Kommiersant”, cytując źródło w rządzie Rosji.

Wygląda na to, że Moskwa jest nastawiona na twarde negocjacje – ocenia dziennik.

Przed rozmowami Moskwa-Białoruś na najwyższym szczeblu relacje między krajami są wyjątkowo chłodne z powodu kolejnego sporu na temat rozliczeń surowcowych. Chodzi przede wszystkim o rosyjski manewr podatkowy, który w ciągu najbliższych pięciu lat ma podwyższyć cenę rosyjskiej ropy dla Mińska do poziomu rynkowego. Białoruś domaga się od partnera rekompensaty.

W poniedziałek Łukaszenka ocenił, komentując przebieg rozmów podczas rządowej narady, że choć porozumienie miało być osiągnięte do końca roku, to Moskwa „odrzuciła wszystkie propozycje Białorusi i faktycznie zerwała terminy”. Powiedział również, że będzie rozmawiać z Moskwą jak z „partnerem”, skoro „pewni nowi ludzie w Rosji nie chcą braterstwa. Łukaszenka podkreślił, że suwerenność obu państw powinna zostać uszanowana.

Jak pisze „Kommiersant”, za każdym razem, gdy w relacjach rosyjsko-białoruskich dochodzi do rozbieżności, „Mińsk daje do zrozumienia, że sąsiad na Wschodzie nie jest jedynym, z którym można się przyjaźnić; tak jest i tym razem”.

Gazeta powołuje się na rozmowy z białoruskimi urzędnikami, według których rosyjscy rozmówcy podczas negocjacji energetycznych mieli im powiedzieć „niemal otwartym tekstem: jeśli chcecie ulg, to wejdźcie w skład Rosji na prawach podmiotu”.

Właśnie tak strona białoruska odebrała niedawne oświadczenie premiera Rosji Dmitrija Miedwiediewa, który podczas pobytu w Brześciu dał do zrozumienia, że bardziej „zaawansowany” wariant relacji dwustronnych, w którym możliwe jest większe wsparcie Rosji, wymaga realizacji umowy związkowej z 1999 r., czyli głębszej integracji. Miałoby to oznaczać m.in. wspólną walutę, sądy, nadzór finansowy i inne instytucje. Mińsk nie jest obecnie zainteresowany takim obrotem spraw mimo deklaracji o gotowości do pogłębiania integracji.

Rosyjski dziennik cytuje również swoich rozmówców w MSZ w Moskwie: „Nikt nikogo donikąd nie zagania, chociaż Moskwa ma plany dalszej realizacji umowy związkowej i to poważne”.

„Pragniemy jeszcze raz podkreślić, że żadnych ustaleń na temat rekompensaty dla Białorusi w związku z manewrem podatkowym w sferze naftowo-gazowej Rosji nigdy nie było. Ustalenia były takie, że ten temat będzie omawiany, co właśnie ma miejsce” – oświadczyła w poniedziałek służba prasowa rosyjskiego rządu w odpowiedzi na słowa Łukaszenki.

14 grudnia rosyjski wicepremier i minister finansów Anton Siłuanow oświadczył, że rekompensaty, której domaga się Mińsk, „nikt nie obiecywał”.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

PŚ w wioślarstwie: świat pływa coraz szybciej

/ poznan.pl

  

Trener męskiej kadry wioseł krótkich Aleksander Wojciechowski szuka optymalnego składu czwórki podwójnej, który zapewni kwalifikację olimpijską. W rozpoczynających się w piątek w Poznaniu zawodach Pucharu Świata liczy na awans tej osady do finału A.

Męska czwórka podwójna była przez wiele lat wizytówką polskiego wioślarstwa. Marek Kolbowicz, Adam Korol, Michał Jeliński i Konrad Wasielewski zdobyli złoto olimpijskie i czterokrotnie mistrzostwo świata. Ich następcy nie osiągają już takich sukcesów, ale trener Wojciechowski, który także prowadził "dominatorów", szuka optymalnego składu.

Najlepiej takiego, który na tegorocznych mistrzostwach świata w Linzu wywalczy kwalifikację olimpijską.

W rozpoczynających się w piątek regatach PŚ Dominik Czaja, Szymon Pośnik, Wiktor Chabel oraz Fabian Barański będą mieli okazję, by sprawdzić się w gronie najlepszych.

Ci zawodnicy pływają szybciej niż "dominatorzy", ale świat jeszcze bardziej przyspieszył. Holendrzy zrobili coś strasznego W mistrzostwach Europy, wygrywając w czasie 5.35 min i to w warunkach bezwietrznych

- powiedział szkoleniowiec.

Na Torze Regatowym Malta czwórka popłynie w nieco zmienionym składzie w porównaniu do wspomnianych Mistrzostw Europy, które trzy tygodnie temu odbyły się w Lucernie. Wówczas Mateusz Biskup, Adam Wicenciak, Pośnik i Czaja zajęli siódme miejsce.

"Skład, który popłynie w Poznaniu, jest obecnie lepszy od załogi, która rywalizowała w Lucernie. Zawodnicy są bardziej zagrani, jest w tej ekipie więcej empatii. Na Malcie będą mieć się z kim ścigać, bo są mistrzowie świata Włosi, wicemistrzowie Australijczycy, Niemcy, Anglicy czy Ukraińcy. Z czołówki zabraknie tylko Rosjan i Holendrów. Każdy wynik powyżej siódmego miejsca będzie sukcesem"

- ocenił Wojciechowski.

Szkoleniowiec w PŚ wystawił dwie dwójki podwójne: Biskup popłynie z Ziętarskim, a Maciej Zawojski z Wicenciakiem. Tym samym "rozbił" załogę (Barański, Ziętarski), która w ME zdobyła złoty medal.

Zdobyli złoto, ale cztery pierwsze osady finiszowały w przedziale pół sekundy. To nie oznacza, że w następnych regatach będzie tak samo. Chcę sprawdzić "stary" skład z Biskupem i Ziętarskim, którzy dwa lata temu zdobyli wicemistrzostwo świata. Mam nadzieję, że znów się zgrają i dobrze popłyną. Jeśli to się nie sprawdzi, to po prostu zamienię ich w osadzie - Mateusz zamiast Mirka będzie szlakował

- tłumaczył.

"Rok temu w mistrzostwach świata złapali chorobę jelitową, byli potwornie schorowani i trudno było liczyć na dobry wynik" - dodał trener.

Prawdziwym objawieniem jego grupy jest 20-letni Barański, który rok temu w Poznaniu zdobył w dwójce podwójnej brązowy medal młodzieżowych mistrzostw świata.

Na początku sezonu zaprosiliśmy go do nas, zakładaliśmy, że go sprawdzimy i oddamy z powrotem do "młodzieżówki" na najważniejsze imprezy. Zrobił ogromny postęp przez ostatnie miesiące i "czuje bluesa", zarówno w dwójce, jak i w czwórce. Z Mirkiem Ziętarskim nie musiał się za dużo zgrywać i sięgnęli po złoto w Lucernie

- podkreślił Wojciechowski.

Zawody PŚ w Poznaniu, z udziałem ponad 850 zawodników z 45 krajów, rozpoczną się w piątek rano. Finały w konkurencjach nieolimpijskich zaplanowano na sobotę, a w olimpijskich - na niedzielę.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl