Nadzwyczajny świąteczny spot ministerstwa! Czego Polacy życzą swojej Ojczyźnie?

/ PrtSc/Twitter/ MON

  

Ministerstwo Obrony Narodowej z okazji świąt Bożego Narodzenia zamieściło na swoim profilu na Twitterze specjalny, świąteczny spot. "W ten świąteczny czas wsłuchajmy się w słowa zapisane na kartach pamiątkowej księgi życzeń dla Polski" - mówi minister Mariusz Błaszczak. Musicie to zobaczyć!

W ten świąteczny czas wsłuchajmy się w słowa zapisane na kartach pamiątkowej księgi życzeń dla Polski. Polska to dumny kraj. Pamiętajmy o tym świętując Boże Narodzenie w stulecie odzyskania Niepodległości. Rodzinnych Świąt i dobrego Nowego Roku

- mówi w specjalnym, świątecznym spocie minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak. 

Ale obok życzeń szefa resortu możemy też posłuchać, czego życzą naszej Ojczyźnie inni.

Życzę ci Polsko zdrowia i że Cię kocham

- mówi mała dziewczynka.

"Dajesz nam siły do walki każdego dnia, dla Ciebie zwyciężamy", "podstawowym życzeniem jest, żebyśmy już nigdy o tę niepodległość nie musieli walczyć", "abyś miała wielu przyjaciół, żeby twoja niepodległość trwała nieprzerwanie" -  to tylko niektóre wpisy do wielkiej księgi życzeń dla Polski.

Zobaczcie sami: 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

To stąd rozprzestrzenił się koronawirus we Włoszech! Sytuacja w miasteczku dramatyczna

  

Czarne chmury gromadzą się nad małym szpitalem w miejscowości Codogno w Lombardii na północy Włoch . Media zaznaczają, że - jak wszystko na to wskazuje - z tamtejszego pogotowia rozszerzył się koronawirus, wywołując liczne zachorowania i paraliż regionu.

Mieszkańcy mówią, że sytuacja w miasteczku jest wręcz dramatyczna.

Premier Włoch Giuseppe Conte oświadczył w poniedziałek, że w jednym ze szpitali nie przestrzegano wymaganych w związku z epidemią w Chinach procedur sanitarnych, co mogło spowodować powstanie ogniska zachorowań. Nazwy placówki nie wymienił, ale prasa wskazuje na szpital w Codogno, bo to tam kilka dni wcześniej rozpoczął się kryzys, gdy stwierdzono pierwszy przypadek zarażenia groźnym wirusem na terytorium Włoch.

Na pogotowie zgłosił się tam z wysoką gorączką 38- latek, który nigdy nie był w Chinach, ale zjadł kolację z kolegą po jego powrocie z tego kraju. Chory nie wiedział, że jest zarażony i był wśród innych pacjentów na pogotowiu. Dopiero po drugiej wizycie obecność patogenu potwierdziło badanie.

Zarażonych jest kilka osób z personelu medycznego, które miały kontakt z chorym, a także inne przybyłe tam wtedy osoby.

Pojawiła się coraz mocniejsza hipoteza, że na tym małym pogotowiu, a więc w najgorszym miejscu z możliwych- jak zaznacza dziennik „Il Messaggero” – powstało ognisko koronawirusa, który następnie rozszerzył się w różnych kierunkach Lombardii. Według gazety, kiedy uruchomiono specjalne procedury wymagane w związku z chińskim wirusem, było już za późno. Jego szerzenie się wywołało paraliż niemal całego regionu.

Wypowiedź Conte o nieprzestrzeganiu precyzyjnych procedur „w jednym ze szpitali” wywołała oburzenie we władzach Lombardii, rządzonej przez opozycyjną federalistyczną Ligę Północną.

„To zarzuty niesprawiedliwe, bronię lekarzy ze szpitala w Codogno. Wywiązali się ze swych obowiązków i zastosowali procedury wyznaczone przez Ministerstwo Zdrowia i Światową Organizację Zdrowia , zgodnie z którymi należało zrobić test tylko osobom wracającym z Chin , a na początku wręcz mówiono, że z Wuhan”

- oświadczył szef regionalnego wydziału do spraw opieki społecznej Giulio Gallera.

„Niech Conte zostawi lekarzy z Codogno w spokoju” - stwierdził przedstawiciel władz regionu , gdzie potwierdzono zdecydowaną większość z ponad 229 przypadków we Włoszech.

Gallera zarzucił rządowi i Obronie Cywilnej, że nie dostarczono odpowiedniej liczby maseczek ochronnych i testów na badanie obecności wirusa Covid-19.

Obecnie pogotowie w 14-tysięcznym Codogno jest zamknięte, a cała miejscowość została uznana za jedną z tzw. czerwonych stref, czyli gmin - ognisk zachorowań i z tego powodu jest praktycznie odcięta od świata. W miejscowościach tych mieszka około 50 tysięcy osób.

Tezę o tym, że to stamtąd wyszedł wirus, zdaje się też potwierdzać przypadek pracownika urzędu stanu cywilnego w Lodi, zarażonego koronawirusem. Jak się okazało, był on na tym pogotowiu z powodu problemów z sercem w chwili, gdy przebywał tam 38-latek, nazwany „pierwszym pacjentem”.

„La Repubblica” pisze we dziś o „buntownikach”, którzy uciekają z zamkniętego kordonem sanitarnym Codogno. Przytacza wypowiedzi mieszkańców, którzy mówią: „Zostaliśmy porzuceni. Nie wystarczy skazać 50 tysięcy osób na izolację, trzeba im pomagać”.

„Musimy jakoś przetrwać. Rządzący powtarzają w telewizji, że wszystko jest w porządku, ale tu sytuacja jest dramatyczna” - powiedział mieszkający tam Luigi Toselli.

W reportażu z miasteczka opisano, jak mieszkańcy opuszczają je ukradkiem bocznymi drogami, unikając kontroli wojska oraz policji i jadą na zakupy dla siebie i potrzebujących pomocy osób starszych do pobliskiego Lodi, bo w Codogno brakuje świeżej żywności, maseczek ochronnych i lekarstw.

“Nikt nie chce nikogo zarazić , ale reguły nie mogą lekceważyć realnej sytuacji”- stwierdził handlowiec z rejonu ogniska koronawirusa.

Sytuację w miejscowym szpitalu określa się jako bardzo trudną, bo część personelu jest chora, a niektórzy przechodzą kwarantannę. Brakuje lekarzy i pielęgniarek, a zarażeni przebywają w pobliżu innych chorych - twierdzi "La Repubblica".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts