Przybieżeli do Betlejem pasterze. Biegli czy nie biegli – oto jest pytanie!

  

Okres świąteczny to jedna z najlepszych okazji w roku do zatrzymania się choć na chwilę w naszym codziennym zabieganiu, a zarazem wezwanie do spotkania w rodzinnym gronie bez waśni, sporów i politycznych kłótni. Nie od dziś wiadomo, że gdzie dwóch Polaków, tam trzy zdania, jednak umówmy się, że wigilijny wieczór to nie najlepszy czas i miejsce na kampanię wyborczą. Na tych łamach też odejdziemy na chwilę od wydarzeń politycznych, co nie znaczy, że emocje całkiem opadną! Co to, to nie! #GumoweUcho Niecodzienna Lista Przebojów

Coraz bliżej święta” – słyszymy to z radia, telewizji, a nawet podczas gorączki przedświątecznych zakupów. Biegamy od sklepu do sklepu, od stoiska do stoiska, niemal tak szybko jak pasterze, którzy „przybieżeli do Betlejem”. Z drugiej jednak strony, jeśli się nad tym trochę zastanowić, może wcale nie biegli oni tak szybko? Gdy w wielu kościołach słyszymy tę kolędę spowolnioną do granic możliwości, można odnieść wrażenie, że pasterze nie biegli, ale ledwo szli, powłócząc nogami. No właśnie, dlaczego w wielu wypadkach kolędy, które słyszymy, są powolne i smutne? Przecież okres Bożego Narodzenia to czas wesoły! To okazja do wyśpiewania radości z narodzenia Jezusa.

Problem polega na tym, że chyba nie wszyscy tak do tego podchodzą. Jeśli prześledzimy warstwę tekstową najbardziej popularnych kolęd, nie ulega wątpliwości, że bije z nich ogromna radość – a przynajmniej powinna. Oto narodził się nam Zbawiciel. Nagle pasterzom objawia się anioł i oznajmia, że mają jak najszybciej udać się do Betlejem. Oni są na tyle przejęci i zafascynowani całą sytuacją, że czym prędzej biegną do wskazanego miasteczka.

„Aniołowie się radują
/ Pod niebiosa wyśpiewują
/ Gloria, gloria, gloria
/ In excelsis Deo
/ Mówią do pasterzy
/ Którzy trzód swych strzegli
/ Aby do Betlejem
/ Czym prędzej pobiegli”.

- słyszymy w kolędzie „Gdy się Chrystus rodzi”.

Radość, radość i jeszcze raz radość. Tymczasem w trakcie zbiorowego wykonywania kolęd najczęściej następuje zderzenie ze smutną rzeczywistością, w której tak radosna kolęda brzmi niemal jak marsz pogrzebowy.

„Z narodzenia Pana dzień dziś wesoły
/ Wyśpiewują chwałę Bogu żywioły!
/ Radość ludzi wszędy słynie / Anioł budzi przy dolinie
/ Pasterzy, co paśli pod borem woły!”.

- słyszymy z kolei w kolędzie „Z narodzenia Pana”.

Problem polega na tym, że w wielu kościołach w kraju tej radości po prostu nie słychać. Organiści, a niekiedy nawet całe chóry wykonują radosne z założenia kolędy tak flegmatycznie, że pastuszkowie, którzy w tym tempie mieliby biec czym prędzej, do Betlejem nigdy nie dotarliby na czas... bo po drodze pewnie by zasnęli.

A przecież można inaczej! Wystarczy tylko odrobina dobrej woli i kreatywności. Wyjątkowych i niezwykle radosnych aranżacji kolęd mamy naprawdę sporo. Odsyłam choćby do twórczości Arki Noego, TGD, a nawet Maryli Rodowicz czy zespołu De Press, jeśli tylko ktoś lubi kolędy z rockowym „pazurem”.

To nie wypada? Taka muzyka nie pasuje do powagi oprawy liturgii? Moim zdaniem, wręcz przeciwnie! Cóż jest złego z radosnego śpiewania na cześć Pana? Czy gdzieś zapisana jest zasada, według której kolędy mają być smutne? Przecież narodzenie Jezusa to jedno z ważniejszych wydarzeń dla chrześcijan na całym świecie. Wydarzenie niezwykle podniosłe i radosne. Starajmy się więc tę radość okazywać.

Oczywiście są również kolędy o znacznie poważniejszej wymowie, jednak tam również niezbędna jest przejmująca aranżacja. Dla lepszego zobrazowania całości zagadnienia, któremu poświęciłem dzisiejszy felieton, odsyłam Cię, drogi Czytelniku, do niezwykle poruszającej wersji kolędy „Nie było miejsca dla Ciebie” w wykonaniu chóru TGD oraz Natalii Niemen. Aranżacja jest wprost genialna, zwłaszcza płynne przejście od kolędy do utworu „Dziwny jest ten świat”. Wymowa tych dwóch tekstów jest doprawdy przejmująca.

„Nie było miejsca dla Ciebie.
 / W Betlejem, w żadnej gospodzie
 / i narodziłeś się, Jezu,
 / w stajni w ubóstwie i chłodzie.
 / Nie było miejsca, choć zszedłeś
 / jako Zbawiciel na ziemię,
 / by wyrwać z czarta niewoli
 nieszczęsne Adama plemię”.

- słyszymy przy akompaniamencie niezwykle charakterystycznego motywu zapowiadającego już przejście do klasyki Czesława Niemena.

Korzystając z okazji, pragnę złożyć Czytelnikom najserdeczniejsze życzenia i zasugerować jedynie, aby w te święta spotkaniom w rodzinnym gronie towarzyszyła muzyka, a nie polityka. Proszę mi wierzyć, ten jeden dzień bez telewizora i politycznego katalizatora naprawdę można przeżyć.

Chcesz odsłuchać opisywany w felietonie utwór? Wejdź na @GumoweUcho_ na Twitterze.


 

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: #GumoweUcho, Niecodzienna Gazeta Polska
Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl