Magdalena Fitas-Dukaczewska, prywatnie żona byłego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych Marka Dukaczewskiego, była tłumaczką rozmowy pomiędzy Władimirem Putinem i Donaldem Tuskiem, do której doszło 10 kwietnia, tuż po katastrofie smoleńskiej. Fitas-Dukaczewska została wezwana do prokuratury, gdzie ma być przesłuchana w ramach śledztwa dotyczącego możliwości popełnienia zdrady dyplomatycznej przez Donalda Tuska.

Przeciwni wezwaniu Fitas-Dukaczewskiej są m.in. byli prezydenci RP oraz Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar. Uważają, że nie można zwolnić jej z tajemnicy służbowej. Temat ten podjęto dziś w programie „Woronicza 17”.

Pani Dukaczewska jest po prostu tłumaczem. I tak jak każdy inny tłumacz powinna być traktowana. Ale skoro tłumacz jest przyjacielem, znajomym, świadczy usługi elitom, to przysługują mu szczególne przywileje

– powiedział Bartosz Kownacki.

Jego zdaniem protesty przeciwko przesłuchaniu tłumaczki Tuska są powodowane tym, że Platforma Obywatelska nie chce wyjaśnienia raz na zawsze tej sprawy. "Nie godzę się na takie traktowanie w sferze prawnej i moralno etycznej. Ona jest po prostu świadkiem. Sprawa dotyczy zdrady dyplomatycznej. O tamtym spotkaniu (Putina z Tuskiem – red.) nikt nic nie wie" – zaznaczył Kownacki.

Stwierdził, że „warto powiedzieć, że ona jest szczególnie traktowana przez polityków poprzedniego rządu”.
Dodał, że na studiach uczono go, że są dwie bezwzględne tajemnice, które nie ulegają przełamaniu.

To jest tajemnica adwokata i tajemnica spowiedzi. Tajemnica tłumacza – muszą być oczywiście spełnione odpowiednie przesłanki, zgody muszą być wydane, prokurator nie może przesłuchać od tak, a jestem przekonany, że w tej sprawie na pewno wszelkich formalności dopełni

– powiedział poseł PiS.

"Tak bardzo boicie się sprawy zdrady dyplomatycznej, której mógł dopuścić się ówczesny premier rządu Donald Tusk, że używacie wszelkich metod, by nie można było tej sprawy raz na zawsze wyjaśnić" – ocenił Kownacki.

Senator PSL Jan Filip Libicki zastanawiał się, czy tłumacza obowiązuje taka tajemnica, jak tajemnica spowiedzi.

Zakładam, że skoro trzech prezydentów tak twierdzi, to tak jest

– powiedział Libicki.

Zdaniem posła Kukiz’15 Jerzego Jachnika, tłumacza przysięgłego obowiązuje tajemnica. Przyznał, że w tej sprawie ma jednak pewne wątpliwości.

Ja się zastanawiam jak to się stało, że idąc drogą różnych prezydentów, tłumaczem jest żona jednego z szefów służb. Dla mnie jest to dziwna informacja, jestem tym faktem zaskoczony. Natomiast, czy powinna zeznawać, mówiąc uczciwie i tak z tych zeznań prokuratura nic nie wydobędzie

– powiedział.

Dodał, że premier może zwolnić ją z tajemnicy.

Jerzy Wenderlich z SLD ocenił, że próba łączenia działalności zawodowej Dukaczewskiej z działalnością zawodową jej męża jest już potwarzą dla obu.

Powiem wprost, jeśli uważacie, że postać tak godna możne być traktowana jak pluskwa w żyrandolu to się mylicie

– mówił Wenderlich.

Tłumaczył jednocześnie, że Fitas-Dukaczewska tłumaczyła rozmowy najważniejszych polityków. „Jest tak wielka w tym geniuszu zawodowym, że była rozpoznawana przez prezydentów innych krajów”.
Pani Magda Dukaczewska nie udzieli informacji na temat rozmów głów państw, wierzę w to – dodał zaznaczając, że zna ją osobiście.

– To kolejny krok, który pokazuje, że władza sięgnie każdego. Tłumacz nie jest stroną w tych rozmowach – powiedziała posłanka partii Teraz! Joanna Schmidt. Jej zdaniem „zawód tłumacza powinien dawać każdej osobie gwarancję, że tajemnica nie zostanie złamana”.

Z kolei zdaniem Pawła Sałka z Kancelarii Prezydenta RP „sprawa jest bardzo delikatna, ale dotyczy wielkiej tragedii”.

Może być powiązanie między tragedią smoleńską, a tym, co było dyskutowane między Putinem a Tuskiem. Pierwsza rzecz jest taka, że pani Dukaczewska będzie musiała się stawić na wezwanie prokuratury, bo obowiązuje ją prawo, tak jak każdego obywatela. Druga kwestia co będzie chciała i mogła powiedzieć. Prawda powinna ujrzeć światło dzienne

– mówił Sałek.