W meczu Manchesteru City z Crystal Palace wprawdzie wszystko zaczęło się, zgodnie z przewidywaniami, od bramki gospodarzy - w 27. minucie do siatki trafił Niemiec Ilkay Guendogan - jednak później to goście przejęli inicjatywę. Kolejno na listę strzelców wpisali się Ghańczyk Jeffrey Schlupp (33.), Andros Townsend spektakularnym wolejem (35.) i Serb Luka Milivojevic z rzutu karnego (51.). Wynik ustalił Belg Kevin De Bruyne (85.).

"Zagraliśmy solidnie i stwarzaliśmy szanse, ale nie możemy w ten sposób prokurować rzutów karnych. Trzeba tego unikać. Rywale mieli trzy strzały i zdobyli trzy gole, taki jest futbol. Ta druga bramka była niesamowita"

- przyznał trener Manchesteru City Josep Guardiola.

To pierwsza od 7 kwietnia ligowa porażka przed własną publicznością podopiecznych hiszpańskiego szkoleniowca. Z kolei Crystal Palace cieszyło się ze zwycięstwa na stadionie Manchesteru City po raz pierwszy od 1990 roku.

Z kolei Chelsea niespodziewanie przegrała przed własną publicznością z Leicester City 0:1. Zwycięską bramkę zdobył w 51. minucie Jamie Vardy. Piłkarz gospodarzy Belg Eden Hazard w pierwszej połowie trafił w poprzeczkę, a w końcówce Hiszpan Marcos Alonso obił słupek.