Wyborcza kradzież bez konsekwencji. Sprawcy nie wykryto

Zdjęcie ilustracyjne / Tomasz Adamowicz / Gazeta Polska

  

Podczas tegorocznych wyborów samorządowych z jednego z lokali w Olsztynie zniknęło 399 kart do głosowania. Nie udało się ustalić, kto dokonał kradzieży, a prokuratura poinformowała o umorzeniu śledztwa.

Prokurator rejonowy Bartłomiej Gadecki poinformował dziś, że dochodzenie w tej sprawie zostało umorzone wobec niewykrycia sprawców przestępstwa.

"Stwierdzono, że te karty rzeczywiście zostały wyniesione poza teren lokalu wyborczego, jednak nie ustalono osoby, która tego dokonała"

- powiedział.

Brak 399 ostemplowanych kart do głosowania w wyborach na prezydenta Olsztyna odkryto w niedzielę 21 października po południu w komisji wyborczej nr 11 przy ul. Warszawskiej. Przewodnicząca zauważyła wówczas, że "kupka z kartami jest podejrzanie mała", co potwierdziło się po ich kilkukrotnym przeliczeniu.

O sprawie zawiadomiono natychmiast policję. Przyjęto, że karty z komisji zostały wyniesione od rana do godz. 17. Ponieważ istniała obawa, że zabraknie kart wyborczych do lokalu komisji dowieziono dodatkowe. Tych zaginionych do dziś nie odnaleziono.

Prowadzący dochodzenie przesłuchali wszystkich członków komisji wyborczej oraz osoby, które dostarczały karty do lokalu. Przeprowadzono oględziny pomieszczenia. Sprawdzono uliczny monitoring w okolicy siedziby komisji, ale kamery na pobliskim skrzyżowaniu nie obejmują tego budynku.

Po podliczeniu wyników głosowania we wszystkich obwodowych komisjach w mieście okazało się, że zaginione karty najprawdopodobniej nie zostały nigdzie użyte w wyborach, ponieważ liczba kart wydanych głosującym i kart wyjętych z urn była praktycznie taka sama.

Do drugiej tury wyborów na prezydenta Olsztyna weszli urzędujący prezydent Piotr Grzymowicz i były prezydent Czesław Jerzy Małkowski, który otrzymał o 2293 głosy mniej. W drugiej turze Grzymowicz wygrał różnicą 5653 głosów, poparło go 54,47 proc. wszystkich głosujących

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Izraelski historyk bierze stronę Polaków. „Stosunek do Polski graniczy z histeryczną obsesją”

zdjęcie ilustracyjne / Tomasz Adamowicz/Gazeta Polska

  

„Izraelczycy domagają się, by Polska przyznała, że kolaborowała z Nazistami podczas mordowania Żydów. To się nigdy nie stanie, ponieważ to nie jest prawda” - pisze dla internetowego wydania "Haaretz" historyk Daniel Blatman. W niezwykle mocnych słowach odniósł się do słów Israela Katza - szefa MSZ Izraela. „Czy naprawdę spodziewał się, że splunie w twarz dumnego narodu, a oni uznają to za słodkie perfumy?” - pyta historyk retorycznie.

Nie milkną echa skandalicznej wypowiedzi p.o. izraelskiego ministra spraw zagranicznych Israela Katza, który w jednym z wywiadów stwierdził, że "Polacy antysemityzm wyssali z mlekiem matki". Na szczęście coraz więcej pojawia się głosów negujących tego typu wypowiedzi. Wśród nich są głosy nawet izraelskiej prasy. Historyk Daniel Blatman napisał na ten temat szeroką opinię dla internetowego wydania "Haaretz".

[polecam:https://niezalezna.pl/259980-mocne-slowa-premiera-morawieckiego-w-izraelskiej-gazecie-o-katzu-to-nic-innego-jak-rasizm]

„O czym myślał nasz sprytny nowy minister spraw zagranicznych? Czy naprawdę spodziewał się, że splunie w twarz dumnego narodu, a oni uznają to za słodkie perfumy?”

- pyta historyk.

„Odpowiedź polskiego premiera Mateusza Morawieckiego pokazuje, że jeśli chodzi o polską narrację w sprawie Holokaustu, to jego kraj nie zamierza odpuszczać cynicznym izraelskim politykom, którzy szukają politycznych punktów kosztem polskiej pamięci narodowej”

- czytamy dalej na haaretz.com

Jak dodaje Blatman izraelscy historycy, „wraz z samozwańczymi ekspertami w dziedzinie historii polskiego Holokaustu, mówią nam w kółko, że polski rząd jest ekstremistycznym nacjonalistycznym rządem, który przepisuje historię i blokuje krytyczne badania nad rolą Polaków w żydowskim ludobójstwie podczas Holokaustu”.

[polecam:https://niezalezna.pl/259633-rzad-netanjahu-i-katz-musza-przeprosic-polske-mocne-slowa-autora-najwiekszego-izraelskiego-dziennika]

„Problem polega na tym, że w Izraelu stosunek do Polski graniczy z histeryczną obsesją. I to w połączeniu z niewiarygodną ignorancją”

- zaznacza autor artykułu.

I dodaje, że w izraelskich szkołach o historii polskich Żydów nie mówi się praktycznie wcale, a już w ogóle o Polskiej historii.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: haaretz.com, niezalezna.pl,

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl