O małej bohaterce pisaliśmy już na naszym portalu.

Dwa duże psy - bernardyn i owczarek niemiecki zostały wypuszczone z kojca na jedną z posesji. Nie wiadomo do tej pory, w jakich okolicznościach sforsowały bramkę i opuściły teren, gdzie normalnie przebywały. Zwierzęta zaatakowały bawiące się nieopodal rodzeństwo. 9-letnia dziewczynka zasłoniła przed atakiem swojego młodszego brata. Została pogryziona przez psy. Dzięki temu zwierzęta nie zrobiły krzywdy chłopcu.

- Do wczoraj na sto procent dziewczynka była w szpitalu we Włocławku. Lekarz mówił nam, że jest po zabiegach. Jej stan był poważny, ale jej życiu nie zagrażało niebezpieczeństwo. Jej obrażenia są takimi, które kwalifikujemy, jako utrzymujące się powyżej 7 dni

 - powiedziała oficer prasowa KPP w Lipnie podkom. Małgorzata Małkińska.

Dodała, że psów nikt specjalnie nie wypuścił z posesji. Obecnie znajdują się pod obserwacją weterynaryjną.

- Nie wiemy, czy ktoś nie dopilnował tego, żeby bramka posesji była zamknięta. Nasze czynności prowadzone są w związku z artykułem 160 kk, ale za wcześnie jest na przesądzanie o tym, kto i czy usłyszy zarzuty w tej sprawie. Narażenie na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia bądź poniesienie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu obwarowane jest karą do 3 lat pozbawienia wolności

 - podkreśliła rzeczniczka KPP w Lipnie.

Czteroletniemu chłopcu nic się nie stało, bo jego o pięć lat starsza siostra zakryła go swoim ciałem