We wtorek przed godz. 14 pod numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna, który poinformował, że w budynku kieleckiego sądu przy ulicy Warszawskiej podłożono bombę. Jak informowała wówczas policja, z budynku ewakuowano 350 osób. Na miejsce udały się służby ratunkowe, a policja zabezpieczyła teren wokół gmachu.

Pirotechnicy sprawdzili budynek, nie znaleźli w nim ładunku wybuchowego. Policja szybko namierzyła osobę, która wykonała telefon – mężczyzna, Alfred K. (jak informowała wcześniej policja, to mieszkaniec powiatu kieleckiego) został zatrzymany tego samego dnia jeszcze przed godz. 14:30.

"W środę prokurator przedstawił zatrzymanemu zarzut zawiadomienia o zdarzeniu zagrażającym życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w znacznych rozmiarach i wywołania tym samym czynności instytucji państwowych w celu uchylenia tego zagrożenia. Podejrzany przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, złożył wyjaśnienia"

– przekazał prokurator Prokopowicz.

Wobec mężczyzny zastosowano poręczenie majątkowe, policyjny dozór i zakaz opuszczania kraju. Zarzucany podejrzanemu czyn jest zagrożony karą do ośmiu lat pozbawienia wolności.