Ważna deklaracja Rady Atlantyckiej ws. rozmieszczenia sił USA w Polsce. Znamy SZCZEGÓŁY!

zdjęcie ilustracyjne / Filip Błażejowski/Gazeta Polska

  

Koncepcja wzmocnienia obecności sił USA w Polsce została wstępnie poparta przez grupę roboczą Rady Atlantyckiej. Ostateczny raport w tej sprawie zostanie przedstawiony na początku 2019 roku, jednak już teraz wiadomo, że wstępne rekomendacje grupy roboczej (The Atlantic Council Task Force on US Force Posture in Europe) obejmują m.in. stworzenie na terenie Polski stałych ośrodków szkoleniowych dla sił amerykańskich i wojsk NATO stwarzające takie same możliwości ćwiczeń, jak używane obecnie do tego celu poligony na terenie Niemiec, a także rozmieszczenie w Polsce na „zasadzie kontynuowanej rotacyjnej obecności opartej na stałej infrastrukturze” jednej brygady amerykańskich sił lądowych (ok. 3 tys. żołnierzy).

Wstępne rekomendacje przedstawione w czwartek przez grupę są oparte na ośmiu zasadach, które wraz z naczelną zasadą wzmocnienia zdolności NATO do powstrzymywania zagrożeń militarnych płynących z Rosji, obejmują m.in.: postulat wzmocnienia spójności Sojuszu Atlantyckiego i zwiększenia stabilności NATO w obliczu dyslokacji sił rosyjskich oraz zgodności rekomendacji z narodową doktryną militarną Stanów Zjednoczonych.

Wśród szczegółowych zaleceń grupy roboczej Rady Atlantyckiej warto odnotować podniesienie rangi Elementu Dowództwa Misji (Mission Command Element) sił USA w Poznaniu do rangi Dowództwa Dywizji Stanów Zjednoczonych, a także modernizację i rozbudowę przez polskie władze obecnej infrastruktury w bazie wojskowej w okolicach Żagania, z której obecnie korzysta amerykańska brygada pancerna i dostosowanie jej do norm amerykańskich. Rozbudowa zaplecza szkoleniowego powinna umożliwić korzystanie z bazy zarówno przez siły amerykańskie, jak i wojska sojusznicze NATO.

Ponadto członkowie grupy zalecają też przyśpieszenie - „na tyle, na ile to możliwe” - realizacji projektów zaplanowanych w ramach Europejskiej Inicjatywy Odstraszania (EDI; European Detterence Initiative) w tym – szybką rozbudowę pasów startowych w Powidzu, budowę tam rampy kolejowej do rozładunku ciężkiego sprzętu oraz wzniesienie nowych składów paliwa i amunicji.

Grupa rekomenduje także wzmocnienie zdolności obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu w celu zapewnienia bezpieczeństwa wojskom USA w Polsce, a także przeprowadzenie szkoleń polskich sił zbrojnych z użyciem systemu obrony antyrakietowej Patriot. Grupa uważa też za wskazane całkowite powierzenie 10. grupie sił specjalnych USA (10th US Special Forces Group) - odpowiedzialnej za operacje na obszarze EUCOM (Europejskie Dowództwo Sił Zbrojnych USA) - szkolenia w Krakowie polskich sił specjalnych, a w przyszłości także takich sił z państw bałtyckich.

Te, wciąż wstępne, rekomendacje wzmocnienia obecności sił USA w Polsce oraz na północnym wschodzie Europy będą przedmiotem dalszej dyskusji w ramach grupy roboczej z udziałem ekspertów z innych ośrodków.
- zapewnił dr Hans Binnendijk, ekspert Rady Atlantyckiej i RAND, a w przeszłości m.in. dyrektor ds. rozbrojenia i kontroli zbrojeń w Radzie Bezpieczeństwa Krajowego Białego Domu podczas prezentacji wstępnych zaleceń grupy na czwartkowej konferencji prasowej.

Wcześniej z tymi wstępnymi rekomendacjami wzmocnienia amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce miał okazję zapoznać się podczas poufnego spotkania z ekspertami Rady Atlantyckiej prezydencki minister Krzysztof Szczerski, który w środę zakończył swą wizytę w Waszyngtonie.

Zalecenia Rady Atlantyckiej są już drugim w kolejności głosem płynącym z opiniotwórczych amerykańskich ośrodków wpływających na politykę w sferze bezpieczeństwa międzynarodowego za wzmocnieniem obecności wojskowej Stanów Zjednoczonych w Polsce.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Holandia: Chiny sprzedały wadliwe maseczki

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Władze Holandii kupiły w Chinach 1,3 miliona maseczek chirurgicznych. Okazało się, że nie chronią przed wirusem.

Holandia zamówiła w Chinach miliony maseczek chirurgicznych dla personelu szpitali, z których pierwsza dostawa -1,3 miliona sztuk – dotarła do tego państwa 21 marca. Od razu rozpoczęto ich dystrybucję do szpitali i innych miejsc, gdzie mogą być potrzebne. 

Pojawił się jednak pewien istotny problem. Zgodnie z zamówieniem chińskie maseczki powinny spełniać normy ochrony FFP2. To środkowa z trzech europejskich norm, takie maseczki nie chronią do końca przed wirusem, ale zmniejszają szansę infekcji, a z racji niższej ceny stały się podstawowym wyposażeniem walczących z epidemią. Okazało się jednak, że te sprowadzone z Chin nie tylko przepuszczają więcej cząsteczek niż według normy powinny, ale także zostały źle uszyte, przez co nie przylegają ściśle do twarzy. Po otrzymaniu informacji o tym problemie ministerstwo przeprowadziło własne testy, które ją potwierdziły. 

Kiedy tylko dostarczono je do naszego szpitala od razu odrzuciliśmy te maseczki. Jeżeli te maseczki nie przylegają ściśle, cząsteczki wirusa mogą po prostu ją ominąć. Nie używamy ich, to niebezpieczne

 - powiedział holenderskim mediom anonimowo jeden z lekarzy. 

W związku z otrzymaniem informacji o tym, że chińskie maseczki nie spełniają norm bezpieczeństwa holenderskie Ministerstwo Zdrowia postanowiło wstrzymać dystrybucję tych maseczek. Szpitale zostały natomiast poproszone o to, aby oddać te już otrzymane. Łącznie chodzi o ok. 600 tysięcy sztuk. Ministerstwo obiecało również, że przyszłe dostawy z Chin będą bardzo dokładnie sprawdzane zanim trafią w ręce lekarzy i pielęgniarek.

To nie jest niestety jedyny podobny przypadek. Władze Hiszpanii niedawno wycofały z użycia szybkie testy pozwalające zdiagnozować infekcję koronawirusem w kilka minut. Okazało się bowiem, że mają dokładność na poziomie 30%, co czyni je całkowicie bezużytecznymi w diagnostyce. Rząd Chin twierdzi, że hiszpańska firma z której pośrednictwa korzystały władze kupiła je w firmie, która nie miała licencji na produkcję medyczną, sami Hiszpanie wskazują jednak, że według oficjalnej dokumentacji ich produkty spełniały normy unijne.

Bardzo podobna sytuacja miała miejsce wcześniej w Czechach, gdzie także wycofano chińskie testy z powodu małej dokładności. W piątek do grona oszukanych klientów dołączyła także Turcja – tamtejsze ministerstwo zdrowia ujawniło, że wysłane przez chińską firmę testy nie spełniają norm dokładności. Na szczęście była to partia próbna i teraz Ankara zamówi nowe testy w innej firmie.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Business Insider, Al-Jazeera
Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts