Konferencja prasowa poświęcona akcji odbyła się w siedzibie Fundacji "Sto Pociech" w Warszawie.

Jak zaznaczył inicjator programu "Dom bezpieczny" Karol Klos, akcja jest poświęcona najważniejszym zagrożeniom dla zdrowia i życia dzieci, skutecznym zabezpieczeniom, działaniom edukacyjnym i sposobom na rozmowę z dziećmi o niebezpieczeństwach. Poinformował, że tylko w Europie każdego roku wskutek nieumyślnych wypadków ginie ponad 42 tys. dzieci i młodzieży, a na każdą śmierć przypada 129 hospitalizacji i 1635 interwencji zespołów ratunkowych.

Dodał, że najczęstszymi przyczynami zgonów wśród dzieci są wypadki komunikacyjne (26 proc.), utonięcia (20 proc.), oparzenia (10 proc.), zatrucia i upadki (po 5 proc.) oraz inne sytuacje, m.in. zadławienia, uduszenia czy przygniecenia. Jak wynika ze statystyk, co roku oparzeniom ulega do 300 tys. Polaków, z czego blisko 75 proc. to dzieci do 4. roku życia. Zdaniem Klosa poważnym problemem wśród dzieci są zatrucia, do których dochodzi w wyniku połknięcia przez dzieci lekarstw, substancji chemicznych lub alkoholu. Każdego roku na świecie umiera z ich powodu ponad 45 tys. dzieci. Kolejna przyczyna wypadków to – jak wyjaśnił Klos – upadki z wysokości, które są przyczyną śmierci ponad 1,5 tys. dzieci w Europie.

Według Klosa wypadki zdarzają się najczęściej dzieciom do 4 lat i dochodzi do nich w domu.

Niestety większość dorosłych nie jest wystarczająco przygotowana, żeby w ich domu zagościło dziecko. Naszą rolą, jako rodziców jest to, żeby maksymalnie ułatwić naszym dzieciom poznawanie świata i pomóc, żeby było to dla niego bezpieczne 

– wyjaśnił.

Zdaniem Klosa, aby poprawić bezpieczeństwo w domu, w którym znajduje się dziecko, należy przykręcić do ściany meble mogące się na nie przewrócić, zabezpieczyć telewizor i gniazdka elektryczne oraz wymienić klamki w oknach na takie, których dziecko nie będzie w stanie samodzielnie otworzyć. "Niestety dzieci często wypadają z okien. Szacuje się, że w Polsce jest to około 50 przypadków w ciągu roku, z czego kilkanaście kończy się śmiercią" – stwierdził.

Klos zaznaczył, że celem akcji "Uwaga dziecko" jest zwrócenie uwagi rodziców na to, że dzieci wiedzą o bezpieczeństwie tyle, ile powiedzą im rodzice. "Chodzi o to, żeby rozmawiać z dzieckiem o tym, co może mu się stać, oraz aby stworzyć mu warunki do kontrolowanego poznawania świata" – wyjaśnił. W ramach akcji w mediach społecznościowych zostaną opublikowane krótkie filmy pokazujące zagrożenia, a także komunikaty i ikonografia.

Asp. sztab. Tomasz Oleszczuk z KSP zaznaczył, że liczba wypadków komunikacyjnych z udziałem dzieci, choć spada, wciąż stanowi duży udział wszystkich zdarzeń drogowych. W 2017 r. na polskich drogach zginęło ponad 3,1 dzieci w wieku do 14 lat – w 80 proc. jako piesi i pasażerowie pojazdów. Wyjaśnił, że właśnie dlatego Komenda Stołeczna Policji prowadzi w szkołach i placówkach edukacyjnych akcje prewencyjne "Z Borsukiem bezpieczniej", podczas których dzieci uczą się przez zabawę bezpiecznych zachowań i prawidłowych reakcji w przypadku zagrożenia.

Dr Aleksandra Piotrowska, psycholog dziecięcy z Uniwersytetu Warszawskiego, zaznaczyła, że najważniejsza jest świadomość dorosłych i umiejętność zapobiegania zagrożeniom.

Kampanie edukacyjne skierowane do rodziców mają szansę zwrócić uwagę na niebezpieczeństwa, które czyhają na dzieci w domu. Im mniejsze dziecko, tym więcej uwagi potrzeba ze strony dorosłych. Nie należy jednak przekładać własnych lęków na dziecko. Nie mówmy więc +uważaj+, tylko zabezpieczmy newralgiczne miejsca w domu, zabierzmy spod małych rączek niebezpieczne przedmioty i bądźmy przy dziecku, aby mogło się prawidłowo rozwijać i sprawdzać, co jest bezpieczne, a co nie 

– podkreśliła.

Organizatorem akcji jest ogólnopolski program społeczny "Dom bezpieczny" we współpracy z Komendą Stołeczną Policji.