Niezwykły film o internowanych w Łupkowie – dziś w TVP2

Uratowany napis z obozu w Łupkowie, wykonany charakterystyczną solidarycą / fot. Arek Gołębiewski

  

13 grudnia 1981 roku na terenie Zakładu Karnego w Łupkowie w Bieszczadach został wyodrębniony tzw. Ośrodek Odosobnienia dla Internowanych. Osadzono w nim działaczy Solidarności i peerelowskich opozycjonistów. Po 36 latach, w czasie prac remontowych w Zakładzie Karnym Łupków, na ścianie jednej z cel odnaleziono napis „SOLIDARNOŚĆ” wykonany przez (jak się później okazało) jednego z osadzonych. Wydarzenia te stały się pretekstem do powstania filmu dokumentalnego „Wolna Rzeczpospolita Łupkowska” w reżyserii Arkadiusza Gołębiewskiego, którego premiera telewizyjna odbędzie się dziś (11 grudnia) o godz. 22.55, w TVP2.

Historia ratowania napisu, jego wykucie ze ściany i umieszczenie w gablocie jak zabytkowego fresku, staje się przyczynkiem do wielu wspomnień i refleksji – m.in. czym był stan wojenny wtedy, a czym jest po latach.

Film Arkadiusza Gołębiewskiego wraz z odkuwaniem kolejnych warstw tynku i farby pokrywającej napis pokazuje opresyjność poprzedniego systemu, jego brutalność, nie przez czołgi na ulicach czy działania SB, ale przez postrzeganie co oznaczały te czasy dla rodzin osadzonych. 

Wyjątkowością filmu jest nieobecny w przestrzeni publicznej dotyczącej tamtych dni wątek żon i dzieci internowanych, które aby odwiedzić swych bliskich musiały pokonać setki kilometrów, w ciężkich nierzadko warunkach klimatycznych, przy różnorakich ograniczeniach stanu wojennego. Dla 5-letniej wówczas Oli i 12-letniej Agaty stało się to przyczynkiem do trwającej do dziś przyjaźni.

Co z tych wspomnień zostało, czym był, czym jest dziś stan wojenny? Film przez losy jego bohaterów jest próbą świeżego spojrzenia na tamte czasy. Dlaczego 70 proc. osadzonych wtedy w Łupkowie działaczy związku i opozycji demokratycznej zostało zmuszonych do emigracji? Szukanie wartości pierwszej Solidarności przez ratowanie napisu staje się czymś metafizycznym.

To nie tylko malunek na ścianie, ale ikona wolności! Internowani w Łupkowie stworzyli podziemną przestrzeń wolności, wydawali gazetki, wykonywali własnoręcznie koperty i inne ciekawe przedmioty, które przetrwały do dziś i do których w przenośni nawiązuje tytuł filmu.

Jak nauczał Jan Paweł II „Niech jeden będzie obok drugiego, a nie jeden przeciw drugiemu”. Bohaterowie filmu udowodnili, że przeciwstawić się złu można tylko wzajemnie się wspierając i tworząc wspólnie dobro. Tak powstała nieformalna Wolna Rzeczpospolita Łupkowska.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Stowarzyszenie Scena Kultury
Tagi

Wczytuję komentarze...

„Szokujące, że Bodnar może tak kłamać”. Wiceminister odpowiada na zarzuty Rzecznika Praw Obywatelskich

Adam Bodnar, rzecznik praw obywatelskich / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

  

Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar powiedział, że nie można sprawdzić monitoringu przed celą Dawida Kosteckiego. Do jego słów odniósł się wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. „Szokujące, że RPO A. Bodnar może tak kłamać”.

- Szokujące, że RPO A. Bodnar może tak kłamać. Nieprawda, że nie można sprawdzić monitoringu przed celą Kosteckiego. Jeszcze dzisiaj ujawnię fragment zapisu. Apeluję, żeby przestał Pan zajmować się trollingiem i prowadzić kampanię wyborczą, bo jest Pan Rzecznikiem wszystkich obywateli

– napisał wiceminister.

Odniósł się w ten sposób do zarzutu Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, że nie można sprawdzić monitoringu sprzed celi Dawida Kosteckiego.

"Przygotowujemy raport na temat śmierci Dawida Kosteckiego w więzieniu. Już na ten moment mogę powiedzieć, że mamy sporo wątpliwości" - powiedział dziś w TVN 24 Adam Bodnar.

Rzecznik mówił, że nie można sprawdzić zapisu z monitoringu, ponieważ na korytarzu prowadzącym do celi wyłączono światło. "Na korytarzu, który prowadzi do celi, było wyłączone światło. Monitoring korytarza był, ale światło wyłączono przez znaczącą większość czasu, od godziny mniej więcej 22 do 5 nad ranem" - podał.

Jednocześnie podkreślił, że "jeżeli jest instalowany monitoring, który ma służyć zapewnieniu bezpieczeństwa i temu, że dowódca zmiany ma dostęp do wszystkich ekranów i widzi, co się dzieje, to po prostu nie można wyłączać światła". W jego opinii, "jest to praktyka, która jest niezgodna ze standardem".

Do słów Bodnara odniosła się też Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. W komunikacie zamieszczonym na stronie internetowej podała, że "nagranie z kamery umieszczonej w miejscu obejmującym wyżej wymieniony korytarz z celami mieszkalnymi zostało zabezpieczone przez prokuratora w dniu zdarzenia, tj. 02 sierpnia 2019 r. Zabezpieczono zapis od dnia 01 sierpnia 2019 r. godz. 19.00 do 02 sierpnia 2019r. g. 9.00".

Prokuratura potwierdziła, że nocy światło w części korytarza z celami mieszkalnymi było wyłączone.

"Korytarz ten był jednak oświetlony lampą znajdującą się w pobliżu zainstalowanej kamery. Jednocześnie cela, w której był osadzony Dawid Kostecki, znajdowała się stosunkowo blisko kamery oraz źródła światła. Tym samym w oparciu o powyższy zapis możliwym jest ustalenie, czy w porze nocnej ktokolwiek wchodził do celi Dawida Kosteckiego lub ją opuszczał"

- czytamy w komunikacie.

Z kolei rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Marcin Saduś potwierdził, że "ten dowód jest przydatny. Jakość tego monitoringu jest taka, że pozwala na poczynienie ustaleń w zakresie tego, czy ktoś wchodził do tej celi bądź nie wchodził" - powiedział.

Do śmierci Dawida Kosteckiego doszło 2 sierpnia nad ranem w celi Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka. Miał się powiesić w łóżku na pętli z prześcieradła przykryty kocem - co zdaniem służby więziennej uniemożliwiło natychmiastową reakcję współosadzonych. Następnie - jak informowała Służba Więzienna - zaalarmowani funkcjonariusze reanimowali mężczyznę do przyjazdu pogotowia ratunkowego. Ekipie pogotowia nie udało się go uratować.

[polecam:https://niezalezna.pl/283524-jak-zmarl-dawid-kostecki-prokuratura-dementuje-wszelkie-teorie-spiskowe-to-bylo-samobojstwo]

Zlecona przez prokuraturę sekcja zwłok wykluczyła udział w jego śmierci osób trzecich, potwierdzając samobójstwo. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga. W samobójstwo nie wierzy rodzina Kosteckiego, którą reprezentują mecenasi Roman Giertych i Jacek Dubois.

[polecam:https://niezalezna.pl/284408-byl-w-celi-gdy-doszlo-do-smierci-dawida-kosteckiego-mariusz-g-dokonal-samookaleczenia]

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl