Jak wynikało z niedawnych zeznań Elżbiety Chojny-Duch, była wiceminister finansów "nie zgadzała się z takim rozwiązaniem, by kluczowe i rozstrzygające [w kwestii prawa podatkowego] były propozycje i decyzje zapadające w Kancelarii Premiera czy w tzw. komisji Palikota, bo w konsekwencji musiałaby odpowiadać nie za swoje decyzje". Powiedziała, że "ostateczne zwykle były propozycje popierane przez kancelarię, a decydował o nich ówczesny minister Sławomir Nowak".

Po przesłuchaniu Chojny-Duch komisja śledcza ds. wyludzeń VAT zdecydowała o skierowaniu do prokuratury zawiadomień o popełnieniu przestępstw urzędniczych przez Sławomira Nowaka, byłego szefa KPRM, oraz byłego ministra finansów, Jacka Rostowskiego.

Dziś o sytuację spotkań i kompetencji Sławomira Nowaka w kwestiach prawa podatkowego był podczas przesłuchania przed komisją śledczą ds. wyłudzeń VAT pytany właśnie Jacek Rostowski.

- Nie myślę, żeby był szczególnie biegły, ale jego rola, jeśli dobrze pamiętam, (...) była, że przewodniczył tym spotkaniom gdzie strony - nie wiem, czy były tylko dwie, czy byli tylko przedstawiciele komisji Przyjazne Państwo i ministerstwa finansów, może jeszcze byli inni - tłumaczyły sobie nawzajem swoje racje. Proszę zrozumieć dwie rzeczy - po pierwsze wszyscy mieli ten sam cel: wszyscy chcieli pomóc przedsiębiorcom

- powiedział Rostowski.

Wyjaśnił, że resortowi finansów chodziło o to, żeby pomóc firmom bez zbytniego ubytku dochodów budżetowych.

- Tego nie można zrobić bez dyskusji. Normalnie takie rozmowy miałyby miejsce na Komitecie Stałym między resortami. Ale skoro była komisja Przyjazne Państwo, która zapowiedziała, że będzie miała swoje własne projekty, to żeby to wszystko nie ugrzęzło (...), musiało być jakieś forum, gdzie można było nawzajem się porozumieć

 - tłumaczył.

Rostowski na pytanie członków komisji śledczej ds. VAT, kto decydował o stanowisku resortu finansów wobec projektu zmian w ustawie o VAT prezentowanym przez sejmową komisję "Przyjazne Państwo" odparł, że ostateczne decyzje w tym zakresie podejmował minister finansów.

- Decyzje ostateczne podejmuje minister finansów na kierownictwie. Oczywiście jest cała procedura tworzenia projektów prawnych, często idzie to do departamentów i wydziałów. Mogą być jeszcze sprzeczności między departamentami. Na kierownictwie minister finansów rozstrzyga i potem idzie projekt ścieżką rządową do Komitetu Stałego Rady Ministrów

- powiedział Rostowski.

Były minister zapewnił, że wiedział o spotkaniach w KPRM, jednak nie decydował o składzie delegacji Ministerstwa Finansów.

- Oczywiście wiedziałem, że były takie spotkania, ale kto jechał na te spotkania to nie była sprawa ministra. Ja jako minister zająłem się absolutnie końcową fazą wewnątrz resortu i przedstawieniem tego projektu na Radzie Ministrów

- wskazał Rostowski.

Jak dodał, podczas spotkań u ministra Nowaka nie zapadały żadne decyzje.

- To nie były uzgodnienia, to były dyskusje. W spotkaniach u ministra Nowaka chodziło o to, aby obie strony wytłumaczyły sobie swoje stanowiska, żeby zrozumiały drugą stronę. Tam nie zapadały żadne decyzje

 - zapewnił.

Rostowski zaznaczył też, Renata Hayder nigdy nie była przedstawicielem resortu na tych spotkaniach. "Pani Hayder, jeżeli w ogóle była na tych spotkaniach, a ja o tym nie wiem, to była jedynie częścią delegacji MF, nigdy nie była szefem" - podkreślił były minister finansów.

Wiceminister finansów z rządu PO-PSL Elżbieta Chojna-Duch zeznając wcześniej przed komisją śledczą przywołała osobę Renaty Hayder jako społecznej doradczyni ówczesnego ministra finansów Jacka Rostowskiego i partnera w firmie doradczej Ernst&Young. Chojna-Duch zeznała, że według niej proces legislacyjny przejmowali od urzędników resortu finansów zewnętrzni doradcy. W resorcie finansów - jak mówiła - gabinet miał "superpracownik" - Renata Hayder zatrudniona w firmach doradczych - Arthur Andersen i Ernst&Young.