W rozmowie z weekendowym dodatkiem "Plus Minus" do "Rzeczpospolitej" wiceminister mówił m.in. o wprowadzeniu odpowiedzialności za brak wykonywania orzeczeń sądów rodzinnych. Podkreślił, że nie można pozostawić braku respektowania orzeczeń bez konsekwencji.

"Być może należy ograniczyć wypłacanie alimentów w takich przypadkach. To powinno być rozwiązane systemowo, żeby już nie były potrzebne żadne protesty czy petycje od pokrzywdzonych rodziców"

- powiedział.

"Mamy pełną świadomość potrzeby zmiany i przekonanie do reformy jest pełne. Przeprowadziliśmy analizy, mamy gotowe projekty, które były szeroko konsultowane i mają poparcie Sądu Najwyższego, organizacji społecznych i samorządów prawniczych" - mówił Wójcik.

Dziennikarz wspomniał o obecnych problemach postępowań alimentacyjnych, które według niego wymuszają konflikt między obydwoma stronami. Na pytanie, na ile jesteśmy w stanie zobiektywizować cały system, by zminimalizować takie sytuacje, wiceminister odparł: "Analizowaliśmy tabele alimentacyjne z Niemiec, ale wypracowaliśmy własne rozwiązanie, które w najbliższych dniach zostanie przedstawione rządowi - chodzi o wprowadzenie tzw. alimentów natychmiastowych".

"Nasze przepisy zakładają ekspresowe tempo uzyskiwania alimentów dosłownie w kilka dni, stąd też ich nazwa" - ocenił zapowiadany projekt. Jak podkreślił, takie rozwiązanie będzie stanowić ochronę dzieci i rodziców.

"Corocznie waloryzowana kwota oraz sprawne postępowanie nakazowe powinno poprawić sytuację wielu rodzin. Czas skończyć z sytuacjami, gdy samotny rodzic musi oszczędzać na dzieciach, bo nie dostaje od ich ojca czy matki finansowego wsparcia"

- zaznaczył wiceminister.

Przypomniał jednocześnie o wprowadzonej przez obecną władzę zmianie przepisu karnego, zgodnie z którą każdego, kto zalega z alimentami na kwotę przewyższającą trzymiesięczne zobowiązania, może spotkać kara od grzywny do roku więzienia.