Lubnauer o kwestie finansowe Nowoczesnej pytana była dziś w radiu RMF FM. Jej zdaniem długi, które ma Nowoczesna, to albo długi zaciągnięte przez Petru za czasów jego przewodniczenia w partii, albo zobowiązania z kampanii wyborczej, za które odpowiada - jak mówiła - "mąż pani Kamili Gasiuk-Pihowicz, który był wtedy pełnomocnikiem finansowym, pan Michał Pihowicz".

"Długi w tej chwili już nie są - nazwijmy to - +moje+" - powiedziała Lubnauer. "Szczerze mówiąc, porzucanie ugrupowania, które jako zespół, uważało się, że solidarnie powinno płacić zobowiązania męża pani Kamili Gasiuk-Pihowicz, uważam za szczególnie, delikatnie mówiąc, nieodpowiedzialne".

- podkreśliła szefowa partii.
Pytana, czy to Michał Pihowicz "zostałby z długami" w wypadku likwidacji Nowoczesnej, odparła, że między innymi on, ale także Skarb Państwa. "Ale większość rzeczywiście Michał Pihowicz" - dodała.

Lubnauer zaznaczyła, że po byłym liderze odziedziczyła partię "bez pieniędzy, z długami, pikującą w sondażach".

"Dzięki zbudowaniu przeze mnie Koalicji Obywatelskiej - ale koalicji, która jest koalicją dwóch podmiotów: PO i Nowoczesnej, potem jeszcze dołączyła Inicjatywa Polska Barbary Nowackiej - udało się zbudować coś, co dało nadzieje Polakom, że można wygrywać"

- podkreśliła.


Na początku grudnia br. zarząd Nowoczesnej przyjął dymisję Michała Pihowicza z funkcji skarbnika partii. Rezygnacja Pihowicza związana była z odrzuceniem przez PKW sprawozdania finansowego Nowoczesnej z ubiegłorocznych wyborów parlamentarnych. Wcześniej Sąd Najwyższy oddalił skargę Nowoczesnej i podtrzymał decyzje PKW.

PKW odrzuciła sprawozdanie Nowoczesnej, ponieważ partia niezgodnie z przepisami przelała pieniądze z rachunku partii bezpośrednio na konto komitetu wyborczego. Tymczasem zgodnie z Kodeksem wyborczym pieniądze te najpierw powinny trafić na konto funduszu wyborczego partii, a dopiero stamtąd przelane powinny zostać na konto komitetu wyborczego.
Za przelew odpowiedzialny był Pihowicz - ówczesny skarbnik Nowoczesnej - który był także pełnomocnikiem finansowym komitetu wyborczego partii w kampanii wyborczej 2015 r.

Sąd Najwyższy skierował w czwartek pytanie prawne do Trybunału Konstytucyjnego dotyczące przepisów, na podstawie których PKW odrzuca sprawozdania finansowe partii politycznych. Decyzję podjęto na kanwie skargi Nowoczesnej na odrzucenie takiego sprawozdania za 2017 r.

Lubnauer zapytano również o przejście posłów z Nowoczesnej do Klubu PO, który w środę zmienił nazwę na Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska. Do klubu dołączyło osiem osób: siedmioro dotychczasowych posłów Nowoczesnej, w tym szefowa klubu Kamila Gasiuk-Pihowicz, a także Piotr Misiło, który w zeszły piątek został wyrzucony z Nowoczesnej. Oznacza to, że klub Nowoczesnej w Sejmie przestał istnieć i stał się kołem.

Szefowa partii komentując te wydarzenia określiła je jako "akt zdrady i nielojalności".

"Nie mam żadnych wątpliwości, że ten akt można uznać również za akt nie tylko zdrady, nielojalności, ale również korzystania z własnych korzyści. Niektórzy nazywają to +Kałużingiem+"

- oświadczyła. Wojciech Kałuża to radny, który dostał się do sejmiku woj. śląskiego z listy KO, a następnie przystąpił do programowego porozumienia prawicy, czym umożliwił PiS samodzielne rządy w regionie.

Lubnauer wówczas używała dużo mocniejszych słów. Dziś nie była do tego skora. odnosząc się do przejścia Gasiuk-Pihowicz do klubu PO-KO oceniła tylko, że była szefowa klubu "zdradziła swoich ludzi".

"Przewodniczący klubu, dowódca, nie zostawia swoich ludzi za burtą. Nie zostawia swoich ludzi i nie odchodzi dla swoich własnych korzyści"

- podkreśliła.

Według Lubnauer, odejście niektórych posłów z klubu Nowoczesnej do KO-PO było "głupotą polityczną, błędem politycznym i w bardzo dużym stopniu nadwyrężyło zaufanie do Koalicji Obywatelskiej, na którym nam wszystkim zależy i utrudniło jakiekolwiek rozmowy na przyszłość".

Jak oceniła, "to co się przedwczoraj stało spowodowało, że wielu ludzi straciło zaufanie dla projektu, którym jest Koalicja Obywatelska".

Zdaniem przewodniczącej Nowoczesnej, sytuacja ta burzy jakiekolwiek nadzieje na to, że w polityce może być przyzwoicie. "To co zrobiła Kamila (Gasiuk-Pihowicz- red.), to co się stało, nie było funkcjonalne, bo straciliśmy pewne możliwości i co więcej Platforma ich nie zyskała. To co zrobiła Kamila, to pomogła PiS, poprzez to, że zniszczyła zaufanie do KO, które budowaliśmy przez kilka miesięcy kampanii" - podkreśliła Lubnauer.