Dlaczego KNF milczał ws. SKOK Wołomin? - „Ktoś im kazał? Był jakiś parasol polityczny?”

Zbigniew Ziobro / By Piotr Drabik from Poland - Zbigniew ZiobroUploaded by Dudek1337, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=27165141

  

Wiemy, że ówczesne kierownictwo KNF dysponowało wystarczającą wiedzą, która w pełni uzasadniała podjęcie działań ws. przerwania przestępczego procederu w SKOK Wołomin. Chcemy się dowiedzieć, dlaczego tak się nie stało - powiedział dziś szef Ministerstwa Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Dzisiaj agenci CBA na polecenie szczecińskiej prokuratury regionalnej zatrzymali byłego szefa KNF Andrzeja J. i sześciu podległych mu urzędników. Jak poinformowały PK i CBA, podejrzani usłyszą zarzuty popełnienia przestępstw o charakterze urzędniczym. Śledztwo dotyczy nadzoru nad SKOK Wołomin.

"Wiemy ponad wszelką wątpliwość, wedle ustaleń, jakie zostały poczynione, że już w 2013 roku, w październiku, ówczesne kierownictwo KNF dysponowało wystarczającą wiedzą, która w pełni uzasadniała podjęcie działań do przerwania tego przestępczego procederu"

- powiedział Ziobro.

Jak dodał, prowadzone w tej sprawie śledztwo ma m.in. odpowiedzieć na pytanie dlaczego KNF nie reagowało w tej sprawie.

"Chcemy się dowiedzieć dlaczego tak się stało, dlaczego ci ludzie nie podjęli decyzji do których byli zobowiązani? Być może ktoś im kazał? Być może był jakiś parasol polityczny?"

- pytał.

Jak zauważył, do nieprawidłowości w SKOK Wołomin dochodziło w czasie, gdy rządziła koalicja PO-PSL.

"Oni mówili, że to PiS za to odpowiada. Tylko problem polega na tym, że ta historia działa się wtedy, kiedy całą władzę w państwie, wszystkie instytucje, które odpowiadały za nadzór, za kontrole skarbowe, za działanie policji, służb, prokuratury; wszystko to było w rękach tych, którzy dzisiaj krzyczą, że my niesłusznie prowadzimy to śledztwo"

- oświadczył Ziobro.

Andrzej J. pełnił funkcję przewodniczącego KNF od połowy października 2011 r. do października 2016 r.


W lutym 2015 r. warszawski sąd ogłosił upadłość SKOK Wołomin. Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił do połowy 2015 r. 2 mld 200 mln zł klientom SKOK Wołomin. Natomiast szkoda z tytułu niespłaconych pożyczek i kredytów, jak wynika z danych prokuratury, wynosi ok. 3 mld zł.

Latem 2016 r. PK zdecydowała, że postępowania w sprawie przestępstw związanych z działalnością SKOK Wołomin poprowadzą dwa specjalne zespoły prokuratorów: jeden w Prokuraturze Okręgowej Warszawa-Praga, a drugi - w Prokuraturze Okręgowej w Gorzowie Wlkp. Sprawy związane ze SKOK w Wołominie prowadzone są też w Prokuraturze Okręgowej w Białymstoku.

W lipcu 2016 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła - po zawiadomieniu osoby fizycznej - śledztwo ws. domniemanego niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych, sprawujących nadzór z ramienia KNF nad działalnością SKOK Wołomin. Jak mówił wówczas PAP prok. Przemysław Baranowski, miało to polegać na zaniechaniu odpowiednich środków nadzoru, w tym w związku ze zwłoką w podjęciu decyzji o ustanowieniu w Kasie zarządcy komisarycznego, w sytuacji zaistnienia niebezpieczeństwa zaprzestania spłacania przez nią zobowiązań wobec jej klientów.

Obecnie największe postępowanie ws. SKOK Wołomin prowadzi gorzowska prokuratura, w którym bada działalność grupy przestępczej mającej wyłudzić w ciągu kilku lat z tej Kasy pożyczki na kwotę ponad 1 mld zł. Jednym z głównych podejrzanych w sprawie jest b. oficer Wojskowych Służb Informacyjnych Piotr P., który zasiadał w Radzie Nadzorczej SKOK Wołomin i - według prokuratury - był "głównym pomysłodawcą i koordynatorem grupy przestępczej", ściśle współpracował on z członkami zarządu SKOK w Wołominie - prezesem Mariuszem G. i wiceprezesami Joanną P. i Mateuszem G.

Jak w lutym br. podawała Prokuratura Krajowa, we wszystkich postępowaniach dotyczących SKOK Wołomin, zarzuty usłyszało blisko 900 osób, zaś wobec ponad 300 skierowano już akty oskarżenia. Ponad 150 zostało już prawomocnie skazanych.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...

Spora pomyłka brytyjskich linii lotniczych. Samolot, który leciał do Niemiec, wylądował w Szkocji

Zdjęcie ilustracyjne / By Lasse Fuss - Own work, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=17982603

  

Brytyjskie linie lotnicze British Airways (BA) przeprosiły za pomyłkę, w wyniku której samolot, który miał rozkładowo polecieć do Duesseldorfu w Niemczech, wylądował... w szkockim Edynburgu.

BBC informuje, że najprawdopodobniej załoga, która przyszła w poniedziałek do pracy, błędnie zasugerowała się dokumentami z poprzedniego dnia, kiedy ten samolot leciał do stolicy Szkocji. Pasażerowie nie kryli zaskoczenia, kiedy po wylądowaniu piloci powitali ich w Edynburgu.

Połączenie z londyńskiego lotniska City było wykonywane na zlecenie BA przez niemiecką firmę WDL Aviation. Operator podkreślił, że "w żadnym momencie bezpieczeństwo pasażerów nie było narażone na niebezpieczeństwo", i potwierdził, że "po niezamierzonym postoju w Edynburgu pasażerowie (...) dolecieli do Dusseldorfu".

Samolot doleciał do Duesseldorfu z niespełna czterogodzinnym opóźnieniem. Linie BA przeprosiły pasażerów. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl