Przedsiębiorcy z regionu mają swojego rzecznika

/ Adrian Grycuk [CC BY-SA 3.0 pl (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], from Wikimedia Commons

  

Pierwszy lokalny oddział Biura Rzecznika Małych i Średnich Przedsiębiorców został uroczyście otwarty w Krakowie. Jak podkreślił wicepremier Jarosław Gowin, przed instytucją stoi wiele zadań związanych z wprowadzaniem w życie Konstytucji Biznesu.

„Mamy pełną świadomość, że przed tą instytucją jest ogrom zadań, co tutaj dużo mówić - walki. Wolność wymaga ciągłej walki (…), Konstytucja Biznesu też jest tylko zespołem i zestawem mądrych, ale przepisów, teraz pytanie, w jaki sposób te przepisy będą wdrażane i interpretowane przez administrację państwową, skarbową i rozmaite urzędy”

- mówił wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego na otwarciu instytucji.

Jak podkreślił, Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców oraz pracownicy jego biura zostali powołani, by przejąć od przedsiębiorców ciężar tej walki.

„Oni rzeczywiście prowadzą tę walkę, jak komandosi zrzuceni na wrogi teren. Wrogi, bo najeżony rozmaitymi absurdami, nadmiarem przepisów, złą administracją, arbitralnie interpretowanym prawem przez urzędy i sądy (..). To jest to wielkie wyzwanie, które stoi przed ludźmi, którzy już teraz pracują”

- podkreślił Gowin.

Zaznaczył, że jego obecność na otwarciu krakowskiego oddziału jest „wyrazem wdzięczności i hołdu dla polskich przedsiębiorców”. „Wy jesteście solą polskiej ziemi, to wy tworzycie miejsca pracy, to z waszych podatków utrzymywane są edukacja, kultura, funkcjonowanie państwa i świętym obowiązkiem każdego rządu i urzędu państwowego i samorządowego jest tworzenie warunków do swobodnej, nieskrępowanej, twórczej działalności polskich przedsiębiorców” - podkreślił wicepremier.

Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców został powołany na sześcioletnią kadencję, aby chronić interesy mikro, małych i średnich firm (które stanowią 99,8 proc. podmiotów prowadzących działalność gospodarczą w Polsce) oraz poprawić jakość otoczenia prawnego, w którym funkcjonują. Głównym zadaniem rzecznika jest wdrożenie w życie zapisów Konstytucji Biznesu. Funkcję tę sprawuje Adam Abramowicz.

Zaznaczył, że otwarcie biura w Krakowie jest przejawem decentralizacji działalności tego urzędu. Oddział zlokalizowany w stolicy Małopolski - wyjaśnił Abramowicz - będzie się zajmował wstępną analizą wniosków składanych do rzecznika przez przedsiębiorców, ich oceną i kierowaniem do dalszego procedowania.

Jak poinformował rzecznik, jego warszawskie biuro zostanie otwarte 19 grudnia. Planowane jest także uruchomienie placówek w Poznaniu, Gdańsku i Białymstoku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...

Znikający Birgfellner. Nie ma głównego świadka, nie ma dowodów

Gerald Birgfellner / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

„Czynności podejmowane przez zawiadamiającego i jego adwokatów (…) wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności” – tak prokuratura ocenia zachowanie Geralda Birgfellnera i jego pełnomocników Romana Giertycha oraz Jacka Dubois. Austriak nie stawił się bowiem na wezwanie, nadal brakuje oryginalnych nagrań. Z kolei mecenasi winę zrzucają na prokuraturę.

W najnowszym numerze „Gazeta Polska” ujawnia zaskakujące biznesowe związki firmy Austriaka.

„Zarządcą cypryjskiej spółki Geralda Birgfellnera – austriackiego biznesmena, który nagrywał Jarosława Kaczyńskiego – jest firma powiązana z aferą Panama Papers. Obsługuje ona jednocześnie głównego udziałowca największego rosyjskiego koncernu miedziowego, kontrolowanego przez zaufanego oligarchę Władimira Putina”.
– ustalił autor publikacji Grzegorz Wierzchołowski.

Z kolei wczoraj Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała komunikat poświęcony zachowaniu Austriaka i jego pełnomocników w związku z prowadzonymi czynnościami sprawdzającymi. Są problemy z kontynuacją przesłuchania mężczyzny, który złożył zawiadomienie przeciwko prezesowi PiS. Na wczoraj (i dzisiaj) wyznaczono kolejny termin, ale nie stawił się na wezwanie. Przebywa poza granicami Polski.

Po raz pierwszy Birgfellner zeznawał 11 lutego.

„Pomimo gotowości prokuratora zawiadamiający i jego pełnomocnik nie wyrazili zgody na kontynuowanie czynności dnia następnego, czyli 12 lutego 2019 r. Została ona wznowiona dopiero 13 lutego 2019 r., a przerwana po dwóch godzinach, na wniosek zawiadamiającego, z przyczyn osobistych”.
- wylicza prokurator Łukasz Łapczyński i dodaje:

„Dotychczas zeznania zawiadamiającego są bardzo zdawkowe, a on sam zasłania się w wielu wypadkach niepamięcią”.

Prokurator i pełnomocnicy Austriaka umówili się, że telefonicznie ustalą nowy termin, ale próby skontaktowania z mec. Giertychem okazały się bezskuteczne. Dlatego prokurator wyznaczył termin na 21 i 22 lutego.

„20 lutego 2019 r. o godz. 14.30 pełnomocnik zawiadamiającego Geralda B. adwokat Roman Giertych przesłał do prokuratury faksem pismo, w którym poinformował, że jego klient nie stawi się na wezwanie”.
- podaje prokurator Łapczyński, który tłumaczy, że zgodnie z prawem „niezakończenie przesłuchania zawiadamiającego o przestępstwie uniemożliwia podjęcie decyzji procesowej”.

Poza tym nadal brakuje kluczowego dowodu, czyli oryginałów nagrań rozmów Birgfellnera i prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

„Nośnik elektroniczny przedstawiony prokuraturze zawierał jakieś zapisy dwóch rozmów, co do których nie można stwierdzić z całą pewnością, czy dotyczą one spotkań wskazanych przez zawiadamiającego i opisanych w »Gazecie Wyborczej«”.
- wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Po komunikacie głos zabrał najpierw mec. Jacek Dubois.

„Prokuratura słuchała naszego klienta przez dwa dni i dostała cały podstawowy materiał, który daje jej dane uprawdopodabniające, że do czynu zabronionego doszło. Przykro mi, że prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji”.
- stwierdził w rozmowie z PAP.

Później na Facebooku pojawiło się oświadczenie Giertycha i Dubois, w którym zarzucono prokuraturze podawanie „szeregu nieprawd i zniekształceń odnoszących się do dotychczasowego przebiegu postępowania sprawdzającego”. W kilku punktach adwokaci przedstawili swoją wersję wydarzeń ubarwioną komentarzem. Nie zawsze zawierającym prawnicze sformułowania.

„Utyskiwania ze strony rzecznika sprowadzają się do negatywnej oceny braku decyzji o wszczęciu postępowania, którą to ocenę pełnomocnicy zawiadamiającego podzielają”.
- napisali Giertych i Dubois.

Trzy dni temu adwokaci wysłali wniosek o zmianę prokurator prowadzącej postępowanie. A jak wyjaśniają, że po jednym z przesłuchań biegła tłumaczka odjechała spod prokuratury tym samym samochodem co Birgfellner i Giertych? Twierdzą, że to był zwykły gest uprzejmości, bo podwozili ją na przystanek autobusowy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl