Beata Mazurek o "przystawce PO" i długach Nowoczesnej. Mocny komentarz!

Beata Mazurek / Fot.Tomasz Hamrat/Gazeta Polska

  

Rzeczniczka Prawa i Sprawiedliwości nie ma wątpliwości, że Nowoczesna jest przystawką Platformy Obywatelskiej i było to wiadome od dawna. Beata Mazurek zastanawia się też, kto spłaci długi Nowoczesnej i sugeruje, że być może powinna zająć się tym... Platforma Obywatelska.

Klub Platformy Obywatelskiej zmienił wczoraj nazwę na Klub Parlamentarny Platforma Obywatelska - Koalicja Obywatelska. Do klubu dołączyło osiem osób: siedmioro dotychczasowych posłów Nowoczesnej, w tym szefowa klubu Kamila Gasiuk-Pihowicz, a także Piotr Misiło, który został w ostatni piątek wyrzucony z Nowoczesnej. Oznacza to, że klub Nowoczesnej w Sejmie przestał istnieć i stał się kołem.

- Dawno było wiadomo, że Nowoczesna jest przystawką PO - komentowała dziś rzeczniczka PiS Beata Mazurek. Podkreśliła jednocześnie, że przechodzenie z klubu do klubu nie jest w polityce niczym nowym. - Z całą pewnością Kamila Gasiuk-Pihowicz, jako przewodnicząca klubu poselskiego zadała nóż w plecy Katarzynie Lubnauer - stwierdziła Mazurek.

- Jestem ciekawa, czy posłowie Nowoczesnej przejście kolegów partyjnych do klubu PO-KO będą tak samo komentować i będą używać tak dosadnych słów, jak używali w stosunku do radnego Wojciecha Kałuży

- mówiła Mazurek.

Wojciech Kałuża, który choć startował do sejmiku województwa śląskiego z list Koalicji Obywatelskiej, zawiązał w tym sejmiku koalicję z PiS. Porozumienie programowe PiS z Kałużą umożliwiło PiS-owi stworzenie zarządu województwa – Kałuża został jego wicemarszałkiem. Politycy PO i Nowoczesnej mówili, że w sejmiku śląskim doszło do korupcji politycznej; oceniali, że radny Kałuża oszukał swoich wyborców.

Mazurek była pytana, czy w związku z tym, że Nowoczesna w Sejmie utraciła status klubu i stała się kołem, wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak (Nowoczesna) utraci swoją funkcję. - Nie rozmawialiśmy jeszcze na ten temat, nie rozważaliśmy takiej ewentualności. Ta decyzja i rozmowa przed nami - oświadczyła.

Mazurek spekulowała też, kto spłaci długi Nowoczesnej, jeśli partia przestanie istnieć.

- Być może zrobią zrzutkę publiczną kolejny raz. Być może ich zobowiązania w ramach różnych negocjacji przejmie PO

- dodała.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tego w Paryżu jeszcze nie było... Komandosi naprzeciwko "żółtych kamizelek"!

zdjęcie z lutowej demonstracji / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Około 40,5 tys. osób uczestniczyło w sobotę w demonstracjach, zorganizowanych po raz 19. z rzędu przez ruch "żółtych kamizelek", w tym w Paryżu ok. 5 tysięcy - poinformowało MSW Francji. W stolicy protest przebiegł w przeważającej części bez incydentów.

W Paryżu kilkugodzinny marsz ruszył z placu Denfert-Rochereau na południu miasta i zakończył się przed kościołem Sacre Coeur na popularnym wśród turystów wzgórzu Montmartre.

Sama demonstracja przebiegła spokojnie, ale po jej zakończeniu strzegąca porządku policja użyła gazu łzawiącego przeciwko zamaskowanym protestującym, którzy krzyczeli i rzucali różne przedmioty na pobliskiej ulicy Boulevard de Strasbourg, w pobliżu dworców kolejowych Gare du Nord i Gare de L'Est.

Paryska policja poinformowała, że do wczesnych godzin popołudniowych zatrzymała 51 osób, nałożyła 29 grzywien i przeprowadziła blisko 4,7 tys. "kontroli prewencyjnych" wobec demonstrantów.

Podczas przemarszu policjanci nie pozwalali jego uczestnikom schodzić ze zgłoszonej władzom miasta trasy. Zakaz demonstracji obowiązywał też w pobliżu Łuku Triumfalnego i Pól Elizejskich, gdzie tydzień wcześniej podczas demonstracji doszło do podpaleń i plądrowania luksusowych butików.

Po raz pierwszy do pilnowania porządku oprócz licznie reprezentowanej policji skierowano także żołnierzy z jednostek antyterrorystycznych uczestniczących w misji Sentinelle, którzy mieli za zadanie ochronę budynków rządowych i placów oraz odciążenie policjantów. Szef policji Didier Lallement zapewnił, że żołnierze "nie mieli kontaktu z demonstrantami".

Do starć z siłami porządkowymi doszło też w innych miastach, m.in. w Lille i Tuluzie. W Montepellier policja użyła gazu łzawiącego, miały miejsce podpalenia. Protestujący i funkcjonariusze starli się także w Nicei, gdy część "żółtych kamizelek" próbowała przedostać się do odgrodzonego miejsca. Prezydent Francji Emmanuel Macron w niedzielę wieczorem zamierza w pobliżu Nicei spotkać się na prywatnej kolacji ze swym chińskim odpowiednikiem Xi Jinpingiem.

Organizowane od listopada ub.r. demonstracje "żółtych kamizelek" wymierzone są przeciwko polityce gospodarczej i społecznej prezydenta, a zwłaszcza przeciw zniesieniu podatku od wielkich fortun; część demonstrantów domaga się ustąpienia Macrona, lub wręcz prezydenta i całego rządu.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl