Węgrzy z terminalem LNG w Chorwacji?

/ Roberta F. [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)]

  

Rząd węgierski prowadzi rozmowy z władzami chorwackimi na temat kupna udziałów w planowanym terminalu gazu skroplonego na wyspie Krk. Powstanie terminalu jest jednak niepewne – podał węgierski socjaldemokratyczny dziennik „Nepszava”, powołując się na kilka źródeł.

„Rząd węgierski prowadzi zaawansowane rozmowy ze stroną chorwacką na temat kupna planowanej stacji odzysku (gazu) na wyspie Krk” – napisał dziennik, dodając, że minister ds. innowacji i technologii Laszlo Palkovics nie zaprzeczył tej informacji i powiedział, że rozmowy o chorwackim terminalu toczą się „na kilku szczeblach”.

„Nepszava” podkreśla, że plany budowy terminalu na Krku liczą już ponad 20 lat, ale wciąż nie może on powstać. „Planujące pierwotnie tę inwestycję międzynarodowe firmy wycofały się i obecnie właścicielem jest państwo chorwackie” – czytamy.

Dziennik wskazuje, że Węgry mogłyby rocznie importować 2 mln m sześciennych gazu z Krku, co rozwiązałoby problem zależności kraju od dostaw rosyjskich i przyniosłoby Węgrom dodatkowe punkty w oczach prezydenta Donalda Trumpa.

Przewidywane koszty terminalu trzy lata temu szacowano na ok. 1 mld euro, ale pod koniec zeszłego roku mówiono już o 400 mln.

„Znaczną obniżkę kosztów udało się uzyskać także dzięki temu, że zamiast budynku w porcie umieszczono by statek regazyfikacyjny kosztujący niecałe 200 mln euro” – pisze gazeta. Jak podkreśla, Unia Europejska przegłosowała także wsparcie finansowe wysokości prawie 100 mln euro.

„Nawet to jednak nie okazało się wystarczające, by wzbudzić poważniejsze zainteresowanie sprzedawców gazu: chorwacki przetarg w tym kierunku (na rezerwację przepustowości) kilkakrotnie skończył się niepowodzeniem. Wyjaśnienie jest proste: zbyt wysokie koszty”

– pisze „Nepszava”.

Dziennik dodaje, że nie chodzi o cenę gazu skroplonego, która zbliża się już do ceny rosyjskiego surowca przesyłanego rurociągiem, tylko o sumy, których Chorwacja żąda za dostarczenie gazu. „Jak się dowiedzieliśmy, koszt gazu docierającego z Chorwacji na Węgry byłby o 10-20 proc. wyższy niż z Rosji” – pisze gazeta.

„Nepszava” przytacza słowa dyrektorki spółki LNG Croatia Barbary Dorić ze spotkania energetycznego w Budapeszcie, że budowa terminalu rozpocznie się w przyszłym roku i do końca dekady zostanie on uruchomiony, ale strona chorwacka jest otwarta na ewentualnych udziałowców.

„Według naszych źródeł sprawa uprościła się już do tego, że jeśli Węgrzy nie dadzą kapitału na inwestycję, nie dojdzie do jej realizacji. W zeszłym roku bowiem Chorwaci zawarli 10-letnią umowę na dostawy gazu z rosyjskim Gazpromem, którego sytuacji na rynku bardzo zagraża ewentualność alternatywnego chorwackiego źródła gazu”

– czytamy.

Dziennik pisze, że chociaż rząd premiera Viktora Orbana oficjalnie uważa chorwacką propozycję za zbyt drogą, to „wedle naszej wiedzy nie odrzucił od razu sugestii kupna udziałów”. „Ale wtedy chcielibyśmy już udziały większościowe. Na to jednak na razie Chorwaci się nie godzą” – pisze dziennik.

Ponadto według gazety nie ma na razie węgierskiego podmiotu, który zdecydowałby się na taką inwestycję, bo państwowa spółka węgierska MVM nie chce podejmować ryzyka większościowego udziału w terminalu. Zbliżona do rządu spółka MET, do której zwrócili się przedstawiciele rządu węgierskiego, „zapewne także odrzuciła propozycję”.

Sytuację komplikuje – według „Nepszava” - fakt, że 1 stycznia 2020 r. wygasa umowa na dostawy gazu między Rosją i Ukrainą. „Zatem w przyszłości możemy bardzo potrzebować chorwackiego gazu. Nasze zbliżone do Fideszu źródła szanse realizacji oceniają na 50 proc.” – pisze gazeta.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Nepszava, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Znikający Birgfellner. Nie ma głównego świadka, nie ma dowodów

Gerald Birgfellner / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

„Czynności podejmowane przez zawiadamiającego i jego adwokatów (…) wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności” – tak prokuratura ocenia zachowanie Geralda Birgfellnera i jego pełnomocników Romana Giertycha oraz Jacka Dubois. Austriak nie stawił się bowiem na wezwanie, nadal brakuje oryginalnych nagrań. Z kolei mecenasi winę zrzucają na prokuraturę.

W najnowszym numerze „Gazeta Polska” ujawnia zaskakujące biznesowe związki firmy Austriaka.

„Zarządcą cypryjskiej spółki Geralda Birgfellnera – austriackiego biznesmena, który nagrywał Jarosława Kaczyńskiego – jest firma powiązana z aferą Panama Papers. Obsługuje ona jednocześnie głównego udziałowca największego rosyjskiego koncernu miedziowego, kontrolowanego przez zaufanego oligarchę Władimira Putina”.
– ustalił autor publikacji Grzegorz Wierzchołowski.

Z kolei wczoraj Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała komunikat poświęcony zachowaniu Austriaka i jego pełnomocników w związku z prowadzonymi czynnościami sprawdzającymi. Są problemy z kontynuacją przesłuchania mężczyzny, który złożył zawiadomienie przeciwko prezesowi PiS. Na wczoraj (i dzisiaj) wyznaczono kolejny termin, ale nie stawił się na wezwanie. Przebywa poza granicami Polski.

Po raz pierwszy Birgfellner zeznawał 11 lutego.

„Pomimo gotowości prokuratora zawiadamiający i jego pełnomocnik nie wyrazili zgody na kontynuowanie czynności dnia następnego, czyli 12 lutego 2019 r. Została ona wznowiona dopiero 13 lutego 2019 r., a przerwana po dwóch godzinach, na wniosek zawiadamiającego, z przyczyn osobistych”.
- wylicza prokurator Łukasz Łapczyński i dodaje:

„Dotychczas zeznania zawiadamiającego są bardzo zdawkowe, a on sam zasłania się w wielu wypadkach niepamięcią”.

Prokurator i pełnomocnicy Austriaka umówili się, że telefonicznie ustalą nowy termin, ale próby skontaktowania z mec. Giertychem okazały się bezskuteczne. Dlatego prokurator wyznaczył termin na 21 i 22 lutego.

„20 lutego 2019 r. o godz. 14.30 pełnomocnik zawiadamiającego Geralda B. adwokat Roman Giertych przesłał do prokuratury faksem pismo, w którym poinformował, że jego klient nie stawi się na wezwanie”.
- podaje prokurator Łapczyński, który tłumaczy, że zgodnie z prawem „niezakończenie przesłuchania zawiadamiającego o przestępstwie uniemożliwia podjęcie decyzji procesowej”.

Poza tym nadal brakuje kluczowego dowodu, czyli oryginałów nagrań rozmów Birgfellnera i prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

„Nośnik elektroniczny przedstawiony prokuraturze zawierał jakieś zapisy dwóch rozmów, co do których nie można stwierdzić z całą pewnością, czy dotyczą one spotkań wskazanych przez zawiadamiającego i opisanych w »Gazecie Wyborczej«”.
- wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Po komunikacie głos zabrał najpierw mec. Jacek Dubois.

„Prokuratura słuchała naszego klienta przez dwa dni i dostała cały podstawowy materiał, który daje jej dane uprawdopodabniające, że do czynu zabronionego doszło. Przykro mi, że prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji”.
- stwierdził w rozmowie z PAP.

Później na Facebooku pojawiło się oświadczenie Giertycha i Dubois, w którym zarzucono prokuraturze podawanie „szeregu nieprawd i zniekształceń odnoszących się do dotychczasowego przebiegu postępowania sprawdzającego”. W kilku punktach adwokaci przedstawili swoją wersję wydarzeń ubarwioną komentarzem. Nie zawsze zawierającym prawnicze sformułowania.

„Utyskiwania ze strony rzecznika sprowadzają się do negatywnej oceny braku decyzji o wszczęciu postępowania, którą to ocenę pełnomocnicy zawiadamiającego podzielają”.
- napisali Giertych i Dubois.

Trzy dni temu adwokaci wysłali wniosek o zmianę prokurator prowadzącej postępowanie. A jak wyjaśniają, że po jednym z przesłuchań biegła tłumaczka odjechała spod prokuratury tym samym samochodem co Birgfellner i Giertych? Twierdzą, że to był zwykły gest uprzejmości, bo podwozili ją na przystanek autobusowy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl