Pomagał politykowi Samoobrony i walczył z Donaldem Trumpem. Kim jest bliski znajomy Kozłowskiej?

Marcin Mycielski (z prawej) / Twitter.com/Lyudmyla Kozlovska

  

Spore oburzenie wywołało wczorajsza wspólna zabawa ambasadora RP w Belgii z Ludmiłą Kozłowską podczas spotkania w Domu Polski Wschodniej w Brukseli. Nie brakowało również pytań o to, kim jest drugi mężczyzna na zdjęciu opublikowanym na Twitterze przez Kozłowską. Często pojawia się on na fotografiach z wydaloną z terenu Unii Europejskiej szefową Fundacji Otwarty Dialog. Jak nieoficjalnie wiadomo, to właśnie on - Marcin Mycielski - wprowadził Kozłowską na środowe spotkanie w Domu Polski Wschodniej.

Artur Orzechowski, od sierpnia 2016 r. ambasador RP w Belgii, bawił się w Brukseli z Ludmiłą Kozłowską, wydaloną z Polski prezes fundacji Otwarty Dialog. Zdjęciami ze wspólnej biesiady w Domu Polski Wschodniej w Brukseli pochwaliła się na Twitterze sama Kozłowska. 

Pojawiły się również pytania o to, kim jest mężczyzna obok ambasadora Orzechowskiego na zdjęciu zamieszczonym przez szefową FOD. Pojawia się on również na wielu innych zdjęciach z Ludmiłą Kozłowską

To Martin (Marcin) Mycielski, który sam na Facebooku przedstawia się jako „dyrektor ds. Public Affairs w Fundacji Otwarty Dialog”. Mycielski był również aktywnie związany z Komitetem Obrony Demokracji, będąc „pełnomocnikiem KOD do spraw zagranicznych” i „współzałożycielem KOD International”.

Nieoficjalnie wiadomo, że to on miał wprowadzić Ludmiłę Kozłowską na środowe spotkanie w DPW w Brukseli jako osobę towarzyszącą. On sam, jak donosi portal knyszynska.eu, miał otrzymać zaproszenie od innej osoby. Obecny na spotkaniu w Domu Polski Wschodniej Stefan Krajewski, członek zarządu województwa podlaskiego powiedział wprost o prowokacji i podkreślił, że nie wiedział, że Ukrainka pojawi się w DPW.

Na swoim profilu Marcin Mycielski chwali się tym, że przez 4 lata był członkiem Unii Wolności/Partii Demokratycznej oraz „najmłodszym kandydatem do sejmu w kraju we wczesnych latach 2000-nych”[pisownia oryginalna].

W przeszłości Mycielski miał tworzyć kampanię wyborczą dla byłego działacza PZPR Marcina Święcickiego, polityka UW i PD, który zarówno w 2001, jak i w 2005 r. bezskutecznie kandydował do Sejmu. Podobnym niepowodzeniem skończyło się dla Święcickiego kandydowanie w 2004 r. do europarlamentu. Notabene – Święcicki wszedł do Sejmu dopiero wtedy, gdy opuścił Partię Demokratyczną.

Co więcej, na liście osób, których kampanię realizować miał Marcin Mycielski, jest również Bogdan Golik, kontrowersyjny eurodeputowany Samoobrony RP w latach 2004-2009. Golik został w 2005 r. oskarżony przez francuską prostytutkę o gwałt, jednak trzy lata później prokuratura w Belgii umorzyła tę sprawę. W 2015 r. europoseł został jednak zatrzymany i tymczasowo aresztowany pod zarzutem udziału w grupie przestępczej wyłudzającej zwrot podatku VAT.

Temat praworządności jest Mycielskiemu bliski. Wielokrotnie pisał o niej na stronach europejskich portali. Sam przedstawia się jako specjalista w tematach "związanych z demokracją, praworządnością, populizmem i dezinformacją". W nieodległej przeszłości był korespondentem "Wyborczej" w Brukseli.

Jest autorem "Podręcznika przetrwania a autorytarnym reżimie". "Poradnik" był komentowany na stronach "Wyborczej" w taki oto sposób:

"Mycielski oparł się bowiem na doświadczeniach polskich protestów przeciwko rządom PiS oraz na postępach tzw. dobrej zmiany w niszczeniu polskiej demokracji. Mycielski, choć mieszka w Belgii, zna je od podszewki" - czytamy na wyborcza.pl. 

Swój "poradnik" Mycielski kolportował również za Ocean, gdy wybory prezydenckie w USA wygrał Donald Trump. 

"Widziałem złość i niedowierzanie Amerykanów, gdy zdali sobie sprawę z tego, kto zamieszkał w Białym Domu. A przecież Polacy czuli się podobnie w grudniu 2015 r. Z potrzeby serca spisałem więc mapę, po jaką sięgają populiści po przejęciu władzy, by zamienić demokrację w autorytaryzm" - twierdził Martin Mycielski.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, wyborcza.pl, Twitter

Tagi

Wczytuję komentarze...

Na Macronie nie zostawiono suchej nitki, a może być jeszcze gorzej. Kim są "ultra żółci"?

Zdjęcie ilustracyjne / By Thomon - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=76507318

  

Media i politycy mówią o fiasku polityki rządu i nieadekwatnych działaniach policji po sobotnich zamieszkach i aktach wandalizmu, do których doszło w Paryżu podczas marszu "żółtych kamizelek". Część komentatorów zwraca uwagę] na radykalizację „żółtych kamizelek”, wśród których pojawili się „ultra żółci”, gotowi do użycia przemocy.

Zniszczenia, podpalenia i obrabowanie około stu placówek handlowych na Polach Elizejskich przy okazji 18. sobotniej manifestacji „żółtych kamizelek” uznane zostały przez komentatorów za „fiasko taktyki politycznej i taktyki policyjnej” władz.

Zgodnie z przewidywaniami mediów i polityków usunięto ze stanowiska prefekta policji paryskiej. Jego miejsce zajmie prefekt regionu Nowej Akwitanii.

Wkrótce po ogłoszeniu tych decyzji przez premiera były deputowany Philippe Goujon, specjalista od spraw bezpieczeństwa wewnętrznego w partii Republikanie stwierdził, że rząd „nie ma naprawdę nowej strategii” zapewnienia porządku publicznego.

W wypowiedzi dla radia „France Info” za przemoc podczas manifestacji „żółtych kamizelek” prawicowy polityk obwinił „niezdecydowaną i niewyraźną politykę rządu”. Doprowadziło to do tego, że - jak mówił - "cotygodniowe zgromadzenia to już nie manifestacje, ale partyzantka miejska”.

Goujon wezwał do zmobilizowania wojska „nie w celu utrzymywania porządku, ale do ochrony budynków państwowych”, co odciąży policję. „Żółte kamizelki” i chuligani biorący udział w manifestacjach próbowali już dostać się do Pałacu Elizejskiego.

Komentator prywatnej telewizji BFMTV Laurent Neumann ocenił dotychczasowe postępowanie władz wobec manifestantów jako „fiasko”.

- To katastrofa dla (międzynarodowego) wizerunku Francji 

– dodał.

Były redaktor naczelny tygodnika „L’Express” Christophe Barbier uznał, że władze miały nadzieję, iż kres ruchowi „żółtych kamizelek” położy zakończona właśnie, zwołana przez prezydenta Emmanuela Macrona „wielka debata narodowa”, w której Francuzi pokazywać mieli swe bolączki i proponować rozwiązania.

[polecam:https://niezalezna.pl/263473-posiedzenie-kryzysowe-we-francji]

Według komentatora prezydent, nadzwyczaj obecny w tej debacie, przecenia własne siły i „łudził się, że jego spektakl wystarczy, by zagasić pożar 'żółtych kamizelek'”.

Podczas gdy wielu komentatorów i polityków za zniszczenia i odejście od pokojowych manifestacji obarcza odpowiedzialnością lewackich zadymiarzy, inni zwracają uwagę na radykalizację „żółtych kamizelek”, wśród których pojawili się „ultra żółci”, gotowi do użycia przemocy.

- Wygląda na to, że przemoc to jedyna rzecz, która powoduje, że rząd coś robi

 - powiedział jeden z bardziej znanych przedstawicieli „kamizelek” Eric Drouet.

„Stratami ubocznymi” nazwała zniszczenia na Polach Elizejskich znana aktywistka ruchu „żółtych kamizelek” Sophie Tissier. Oskarżyła prezydenta Macrona o to, że winien jest śmierci niemowląt, gdyż zamyka oddziały położnicze i szpitale.

- Pan Macron jest nieodpowiedzialny, pan Macron jest niekompetentny, zasługuje na więzienie (…), jest w trakcie likwidowania kraju

 – powiedziała. Zarzuciła też mediom, że pokazują wciąż te same sceny przemocy.

[polecam:https://niezalezna.pl/263359-szokujace-sceny-we-francji-paryz-w-ogniu-omal-nie-doszlo-do-tragedii-wideo]

Na portalu „Opinion Internationale” komentator Philippe Monturet zastanawiał się, „czy rząd nie zdecydował się na taktykę polityczną mającą zmarginalizować ten ruch, który jest wyrazem prawdziwych, głębokich problemów, po to, by nie zmieniać polityki gospodarczej i finansowej”.

[polecam:https://niezalezna.pl/263636-francja-przedwyborczy-krajobraz-po-bitwie]

Komentator – podobnie jak wielu polityków i socjologów – przewiduje, że niezależnie od represji ruch „żółtych kamizelek” może długo trwać w różnych formach, gdyż kolejne rządy postrzegane są jako bezsilne i niekompetentne.

- Nie można nie zauważyć rozczarowania polityką. I nie jest to odrzucenie elit, ale odrzucenie braku prawdziwych elit, prawdziwych mężów stanu

 - podkreślił.

- Jeśli nic się nie zmieni, to zakwestionowana będzie nie prawowitość ruchu, ale mandat prezydenta. Przez tych wszystkich, którzy już mają dosyć ustępowania, jak i tych, którzy dosyć mają rabunków

– konkluduje Monturet.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl