21 listopada CBA w ramach własnego śledztwa zatrzymało czternastu obecnych i byłych celników z Podkarpackiego Urzędu Celno-Skarbowego w Przemyślu.

Tymczasem w związku ze sprawą zatrzymano już piętnastego celnika. Po przeprowadzeniu czynności został on przewieziony do Rzeszowa, do nadzorującego sprawę podkarpackiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej. Tam ma usłyszeć zarzuty.

Z poprzednio zatrzymanych czternastu osób, sąd zdecydował o areszcie dla sześciu.

W wyniku swoich działań agenci CBA ustalili, że działający na Podkarpaciu przedsiębiorcy wystawiali dokumenty zwrotu VAT dla podróżnych - Tax Free. Podawali w nich nieprawdziwe informacje o sprzedaży towarów - albo w ogóle nie dochodziło do transakcji, albo w znacznie mniejszych ilościach, niż wpisane do deklaracji.

Takie fikcyjne dokumenty trafiały do odprawy celnej, gdzie funkcjonariusze celni w zamian za łapówki mieli potwierdzać, że towar we wpisanej do deklaracji ilości opuszcza obszar Unii Europejskiej. Za takie nielegalne działanie mieli jednorazowo brać od obywateli Ukrainy do kilku tysięcy złotych - dowiedzieli się agenci Biura.

Według ustaleń CBA, obowiązywała niepisana stawka 2-3 proc. wartości deklaracji Tax Free. Według śledczych, każdy z zatrzymanych celników mógł za łapówki w latach 2013-14 dokonać od kilkudziesięciu do nawet dwustu takich nielegalnych odpraw - opisywał proceder w listopadzie Kaczorek.

Prokuratura przedstawiła zatrzymanym wówczas przez CBA zarzuty łapownictwa, poświadczenia nieprawdy dla osiągnięcia korzyści majątkowej oraz pomocnictwa do oszustwa. Według niej, mieli oni przyjmować kwoty od ok. 330 zł do 4 tys. zł. Z takich przestępstw grupa zrobiła sobie stałe źródło dochodu. Prokuratura zaznaczyła, że po przedstawieniu zarzutów podejrzani nie przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów, a część z tej czternastki złożyła wyjaśnienia.

Za takie przestępstwa grozi do 15 lat pozbawienia wolności.