Amerykanie nie poprzestają na słowach! USA chcą wysłać na Morze Czarne okręt wojenny

USS Wayne E. Meyer; zdjęcie ilustracyjne / By U.S. Navy photo by Mass Communication Specialist 3rd Class Kenneth Abbate - Ta grafika została opublikowana przez marynarkę wojenną Stanów Zjednoczonych pod numerem 120214-N-OY799-496.Ten szablon nie wskazuje stanu prawnego pliku. Standardowy szab

  

Stany Zjednoczone postanowiły nie poprzestawać na wyrazach oburzenia wobec agresywnej polityki Kremla. Jak informuje CNN, USA podjęły niezbędne przygotowania do wysłania okrętu wojennego na Morze Czarne. Powodem - napięcie wynikające z kryzysu kerczeńskiego.

Amerykańskie wojsko zwróciło się do Departamentu Stanu, aby powiadomił władze Turcji o możliwych planach wysłania okrętu wojennego na Morze Czarne

- twierdzi CNN powołując się na trzech anonimowych przedstawicieli amerykański władz.

Według wysokiej rangi urzędników wysłanie okrętu będzie odpowiedzią na rosyjskie działania przeciwko Ukrainie w Cieśninie Kerczeńskiej, łączącej Morze Czarne i Morze Azowskie.

Zgodnie z Konwencją z Montreux z 1936 roku Stany Zjednoczone są zobowiązane powiadamiać Turcję o swych jednostkach pływających zmierzających do cieśnin Bosfor i Dardanele, które łączą Morze Śródziemne z Morzem Czarnym. W postanowieniach konwencji zapisano, że kraje, które nie leżą nad Morzem Czarnym, muszą powiadamiać Turcję, z co najmniej 15-dniowym wyprzedzeniem o przejściu przez cieśniny.

Władze w Kijowie uznały wydarzenia z 25 listopada w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej, kiedy Rosjanie ostrzelali trzy małe okręty ukraińskiej marynarki wojennej, przejęli je i aresztowali 24 członków ich załóg, za agresję Rosji wobec Ukrainy.

Rosjanie zarzucają Ukraińcom, że nielegalnie przekroczyli ich granicę państwową. Ukraina mówi, że do zatrzymania doszło na wodach międzynarodowych, a marynarze nie złamali prawa międzynarodowego, więc powinni być traktowani przez Rosję jako jeńcy wojenni. W związku z incydentem Ukraina ogłosiła w ubiegłym tygodniu stan wojenny w obwodach na granicy z Rosją, z separatystycznym Naddniestrzem w Mołdawii i w regionach nad Morzem Czarnym i Azowskim.

Ministerstwo obrony Rosji ogłosiło w środę, że rosyjskie wojska na Krymie, który Moskwa anektowała w 2014 roku, przeprowadziły ćwiczenia wojskowe z przeciwlotniczym systemem rakietowym Pancyr - podaje na swej stronie internetowej CNN. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Znikający Birgfellner. Nie ma głównego świadka, nie ma dowodów

Gerald Birgfellner / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

„Czynności podejmowane przez zawiadamiającego i jego adwokatów (…) wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności” – tak prokuratura ocenia zachowanie Geralda Birgfellnera i jego pełnomocników Romana Giertycha oraz Jacka Dubois. Austriak nie stawił się bowiem na wezwanie, nadal brakuje oryginalnych nagrań. Z kolei mecenasi winę zrzucają na prokuraturę.

W najnowszym numerze „Gazeta Polska” ujawnia zaskakujące biznesowe związki firmy Austriaka.

„Zarządcą cypryjskiej spółki Geralda Birgfellnera – austriackiego biznesmena, który nagrywał Jarosława Kaczyńskiego – jest firma powiązana z aferą Panama Papers. Obsługuje ona jednocześnie głównego udziałowca największego rosyjskiego koncernu miedziowego, kontrolowanego przez zaufanego oligarchę Władimira Putina”.
– ustalił autor publikacji Grzegorz Wierzchołowski.

Z kolei wczoraj Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała komunikat poświęcony zachowaniu Austriaka i jego pełnomocników w związku z prowadzonymi czynnościami sprawdzającymi. Są problemy z kontynuacją przesłuchania mężczyzny, który złożył zawiadomienie przeciwko prezesowi PiS. Na wczoraj (i dzisiaj) wyznaczono kolejny termin, ale nie stawił się na wezwanie. Przebywa poza granicami Polski.

Po raz pierwszy Birgfellner zeznawał 11 lutego.

„Pomimo gotowości prokuratora zawiadamiający i jego pełnomocnik nie wyrazili zgody na kontynuowanie czynności dnia następnego, czyli 12 lutego 2019 r. Została ona wznowiona dopiero 13 lutego 2019 r., a przerwana po dwóch godzinach, na wniosek zawiadamiającego, z przyczyn osobistych”.
- wylicza prokurator Łukasz Łapczyński i dodaje:

„Dotychczas zeznania zawiadamiającego są bardzo zdawkowe, a on sam zasłania się w wielu wypadkach niepamięcią”.

Prokurator i pełnomocnicy Austriaka umówili się, że telefonicznie ustalą nowy termin, ale próby skontaktowania z mec. Giertychem okazały się bezskuteczne. Dlatego prokurator wyznaczył termin na 21 i 22 lutego.

„20 lutego 2019 r. o godz. 14.30 pełnomocnik zawiadamiającego Geralda B. adwokat Roman Giertych przesłał do prokuratury faksem pismo, w którym poinformował, że jego klient nie stawi się na wezwanie”.
- podaje prokurator Łapczyński, który tłumaczy, że zgodnie z prawem „niezakończenie przesłuchania zawiadamiającego o przestępstwie uniemożliwia podjęcie decyzji procesowej”.

Poza tym nadal brakuje kluczowego dowodu, czyli oryginałów nagrań rozmów Birgfellnera i prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

„Nośnik elektroniczny przedstawiony prokuraturze zawierał jakieś zapisy dwóch rozmów, co do których nie można stwierdzić z całą pewnością, czy dotyczą one spotkań wskazanych przez zawiadamiającego i opisanych w »Gazecie Wyborczej«”.
- wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Po komunikacie głos zabrał najpierw mec. Jacek Dubois.

„Prokuratura słuchała naszego klienta przez dwa dni i dostała cały podstawowy materiał, który daje jej dane uprawdopodabniające, że do czynu zabronionego doszło. Przykro mi, że prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji”.
- stwierdził w rozmowie z PAP.

Później na Facebooku pojawiło się oświadczenie Giertycha i Dubois, w którym zarzucono prokuraturze podawanie „szeregu nieprawd i zniekształceń odnoszących się do dotychczasowego przebiegu postępowania sprawdzającego”. W kilku punktach adwokaci przedstawili swoją wersję wydarzeń ubarwioną komentarzem. Nie zawsze zawierającym prawnicze sformułowania.

„Utyskiwania ze strony rzecznika sprowadzają się do negatywnej oceny braku decyzji o wszczęciu postępowania, którą to ocenę pełnomocnicy zawiadamiającego podzielają”.
- napisali Giertych i Dubois.

Trzy dni temu adwokaci wysłali wniosek o zmianę prokurator prowadzącej postępowanie. A jak wyjaśniają, że po jednym z przesłuchań biegła tłumaczka odjechała spod prokuratury tym samym samochodem co Birgfellner i Giertych? Twierdzą, że to był zwykły gest uprzejmości, bo podwozili ją na przystanek autobusowy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl