Intranet. Tajniki komunikacji wewnętrznej

zdjęcie ilustracyjne / Fotocitizen; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Platformy intranetowe stale zyskują na popularności. Wpływają nie tylko na bieżące funkcjonowanie organizacji, ale także na jej długofalowy rozwój. Poprawiają przepływ informacji i przynoszą oszczędność czasu pracowników.

Systemy intranetowe stanowią kompleksowe wsparcie dla organizacji, bez względu na wielkość czy branżę, w której funkcjonują. Na przestrzeni lat ukuł się mit, że są rozwiązaniem przydatnym jedynie dla dużych korporacji. Paradoksalnie, w mniejszych firmach intranet może efektywniej usprawnić pracę i redukować koszty. Wraz z rozwojem technologii rozwiązanie to coraz skuteczniej podnosi efektywność biznesów, które je świadomie wykorzystują.

Brak wiedzy na temat implementacji, jej rzeczywistych kosztów, czy korzyści z posiadania odpowiednio zaprojektowanego intranetu to główne powody, dla których wciąż stosunkowo niewiele przedsiębiorstw wykorzystuje to narzędzie. Powyższe czynniki oraz potrzeba rynku w zakresie poszerzenia wiedzy popartej praktycznymi przykładami, były impulsem do stworzenia publikacji „Intranet: Skuteczna komunikacja wewnętrzna w organizacji”.

W codziennej pracy staramy się budować optymalne kosztowo i funkcjonalnie systemy, które usprawniają działanie organizacji. Z naszego nastawienia na doradztwo wynika także chęć do dzielenia się wiedzą. Jednym z jej efektów jest między innymi ta publikacja. Chcemy, by dzięki niej czytelnicy wiedzieli, jak w pełni wykorzystać potencjał drzemiący w platformach intranetowych.
- podsumowuje Urszula Kandefer, ekspert ds. systemów komunikacji wewnętrznej.

Praktyczne porady w zakresie projektowania i wdrażania intranetów stanowią cenne wskazówki, które mogą wspomóc organizacje planujące wdrożenie systemu. Są one także bogatą bazą wiedzy dla instytucji planujących rozbudowę już posiadanych platform.

Interesującym uzupełnieniem tej wiedzy eksperckiej są wyniki badań, które przeprowadziliśmy wspólnie z Ideo. Wskazują kierunek, w jakim zapewne na przestrzeni najbliższych lat będą rozwijały się intranety.
- podsumowuje Grzegorz Mazurek, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, współautor publikacji.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, ideo.pl, centrumprasowe.pap.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Znikający Birgfellner. Nie ma głównego świadka, nie ma dowodów

Gerald Birgfellner / Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

Grzegorz Broński

Dziennikarz „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” i portalu niezależna.pl.

Kontakt z autorem

  

„Czynności podejmowane przez zawiadamiającego i jego adwokatów (…) wskazują na dążenie do nieuzasadnionego wydłużenia czynności” – tak prokuratura ocenia zachowanie Geralda Birgfellnera i jego pełnomocników Romana Giertycha oraz Jacka Dubois. Austriak nie stawił się bowiem na wezwanie, nadal brakuje oryginalnych nagrań. Z kolei mecenasi winę zrzucają na prokuraturę.

W najnowszym numerze „Gazeta Polska” ujawnia zaskakujące biznesowe związki firmy Austriaka.

„Zarządcą cypryjskiej spółki Geralda Birgfellnera – austriackiego biznesmena, który nagrywał Jarosława Kaczyńskiego – jest firma powiązana z aferą Panama Papers. Obsługuje ona jednocześnie głównego udziałowca największego rosyjskiego koncernu miedziowego, kontrolowanego przez zaufanego oligarchę Władimira Putina”.
– ustalił autor publikacji Grzegorz Wierzchołowski.

Z kolei wczoraj Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała komunikat poświęcony zachowaniu Austriaka i jego pełnomocników w związku z prowadzonymi czynnościami sprawdzającymi. Są problemy z kontynuacją przesłuchania mężczyzny, który złożył zawiadomienie przeciwko prezesowi PiS. Na wczoraj (i dzisiaj) wyznaczono kolejny termin, ale nie stawił się na wezwanie. Przebywa poza granicami Polski.

Po raz pierwszy Birgfellner zeznawał 11 lutego.

„Pomimo gotowości prokuratora zawiadamiający i jego pełnomocnik nie wyrazili zgody na kontynuowanie czynności dnia następnego, czyli 12 lutego 2019 r. Została ona wznowiona dopiero 13 lutego 2019 r., a przerwana po dwóch godzinach, na wniosek zawiadamiającego, z przyczyn osobistych”.
- wylicza prokurator Łukasz Łapczyński i dodaje:

„Dotychczas zeznania zawiadamiającego są bardzo zdawkowe, a on sam zasłania się w wielu wypadkach niepamięcią”.

Prokurator i pełnomocnicy Austriaka umówili się, że telefonicznie ustalą nowy termin, ale próby skontaktowania z mec. Giertychem okazały się bezskuteczne. Dlatego prokurator wyznaczył termin na 21 i 22 lutego.

„20 lutego 2019 r. o godz. 14.30 pełnomocnik zawiadamiającego Geralda B. adwokat Roman Giertych przesłał do prokuratury faksem pismo, w którym poinformował, że jego klient nie stawi się na wezwanie”.
- podaje prokurator Łapczyński, który tłumaczy, że zgodnie z prawem „niezakończenie przesłuchania zawiadamiającego o przestępstwie uniemożliwia podjęcie decyzji procesowej”.

Poza tym nadal brakuje kluczowego dowodu, czyli oryginałów nagrań rozmów Birgfellnera i prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

„Nośnik elektroniczny przedstawiony prokuraturze zawierał jakieś zapisy dwóch rozmów, co do których nie można stwierdzić z całą pewnością, czy dotyczą one spotkań wskazanych przez zawiadamiającego i opisanych w »Gazecie Wyborczej«”.
- wyjaśnia rzecznik prokuratury.

Po komunikacie głos zabrał najpierw mec. Jacek Dubois.

„Prokuratura słuchała naszego klienta przez dwa dni i dostała cały podstawowy materiał, który daje jej dane uprawdopodabniające, że do czynu zabronionego doszło. Przykro mi, że prokuratura dokonuje społecznej dezinformacji”.
- stwierdził w rozmowie z PAP.

Później na Facebooku pojawiło się oświadczenie Giertycha i Dubois, w którym zarzucono prokuraturze podawanie „szeregu nieprawd i zniekształceń odnoszących się do dotychczasowego przebiegu postępowania sprawdzającego”. W kilku punktach adwokaci przedstawili swoją wersję wydarzeń ubarwioną komentarzem. Nie zawsze zawierającym prawnicze sformułowania.

„Utyskiwania ze strony rzecznika sprowadzają się do negatywnej oceny braku decyzji o wszczęciu postępowania, którą to ocenę pełnomocnicy zawiadamiającego podzielają”.
- napisali Giertych i Dubois.

Trzy dni temu adwokaci wysłali wniosek o zmianę prokurator prowadzącej postępowanie. A jak wyjaśniają, że po jednym z przesłuchań biegła tłumaczka odjechała spod prokuratury tym samym samochodem co Birgfellner i Giertych? Twierdzą, że to był zwykły gest uprzejmości, bo podwozili ją na przystanek autobusowy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl