Podwyżki ceny energii, zostaną zrekompensowane dla gospodarstw domowych, do wysokości zużycia energii w poprzednim roku - zapewnił minister.

Powiedział, że nie możemy wyłączyć energetyki węglowej, bo ona "stanowi jeszcze 80 proc. produkcji energii". Zapytany o pieniądze w budżecie na rekompensaty, odpowiedział, że będą to dodatkowe środki, które częściowo będą pochodziły ze sprzedaży praw do emisji.

Te środki, o których mówimy, nie są w tej chwili zaplanowane w budżecie, będzie specjalny fundusz na to stworzony, mam nadzieję, że w tym tygodniu ustawa, która jest przygotowywana będzie gotowa, by o niej móc dyskutować - poinformował.

Minister mówił, "chcemy w tym najgorszym momencie złagodzić skutki podwyżki cen energii obywatelom, ale także w tym zakresie finansowym zaczynają nam się mieścić także małe i średnie przedsiębiorstwa. Im też - może nie całkowicie - ale złagodzimy podwyżki energii, bo one obsługują obywateli".

Zaznaczył, że resort energii chciałby, żeby te przepisy weszły w życie nie później niż do połowy stycznia.

Wyjaśnił, ze podwyżki cen energii nie wynikają ze wzrostów kosztów w Polsce, ale są wynikiem polityki europejskiej, która "jest bardzo mocno dekarbonizacyjna". Polega na tym, by stwarzać warunki zmuszające państwa do odchodzenia od węgla. Przypomniał, że 10 lat temu wprowadzono tzw. prawa do emisji, za które trzeba płącić. Początkowo kosztowały one 3,5-5 euro za tonę, obecnie ich koszt to już 20-25 euro za tonę.

Są to koszty, które dodaje się do cen energii - tłumaczył.