Podatek cukrowy zostanie wprowadzony?

/ flickr.com/Marco Verchi/CC BY-ND 2.0

  

Minister zdrowia Łukasz Szumowski pytany o możliwość wprowadzenia tzw. podatku cukrowego stwierdził, że rozwiązanie to będzie korzystne dla Polaków.

Szef resortu zdrowia uczestniczył w konferencji "Epidemia otyłości olbrzymiej – wyzwania dla Polski". Przed spotkaniem zorganizowanym w Senacie z inicjatywy marszałka Stanisława Karczewskiego podkreślił, że nadwaga, otyłość, a w szczególności otyłość olbrzymia to epidemia XXI wieku. Według ekspertów na otyłość olbrzymią cierpi w Polsce około 700 tys. osób.

Jest to ogromny problem, ponieważ przypadłość ta jest ryzykownym stanem dla zdrowia i życia pacjentów – ocenił.

Wyjaśnił, że z chorobą tą wiąże się wiele innych bardzo poważnych dolegliwości. Podkreślił, że właśnie dlatego wprowadzono możliwości leczenia operacyjnego pacjentów cierpiących na otyłość olbrzymią.

Poinformował, że w październiku weszło w życie rozporządzenie, które wprowadziło do koszyków świadczeń gwarantowanych cztery metody operacyjnego tej choroby.

Minister wskazał, że problem otyłości zaczyna się już w najmłodszych latach. Powołując się na badania Instytutu Matki i Dziecka, zwrócił uwagę, że jedną z głównych przyczyn otyłości wśród dzieci jest brak wspólnych posiłków w domach. U dzieci, które nie jedzą regularnie w domach, wzrasta spożycie żywności wysoko przetworzonej, z dużą zawartością cukrów i tłuszczów. Ponadto utrwalają się złe nawyki żywieniowe, które później bardzo trudno zmienić.

Jeżeli chcemy walczyć z otyłością, to musimy zacząć od siebie samych, od swoich własnych rodzin, od spędzania czasu przy wspólnym posiłku – powiedział.

Zapytany o możliwość wprowadzenia tzw. podatku cukrowego zwrócił uwagę, że "takie rozwiązanie nie jest w gestii ministra zdrowia". Przyznał, że "na pewno tego typu rozwiązania wydają się korzystne dla pacjentów, dla Polaków". Wyjaśnił, że skłaniają one "firmy do wytwarzania produktów, które mają mniejszą zawartość cukru".

Jesteśmy w ciągłym kontakcie z minister finansów Teresą Czerwińską. I ten temat jest jednym z tych, które poruszamy. Jest to temat istotny, ale zarazem delikatny. Wszelkie obciążenia są materią niezwykle delikatną – podkreślił szef resortu zdrowia.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Tego w Paryżu jeszcze nie było... Komandosi naprzeciwko "żółtych kamizelek"!

zdjęcie z lutowej demonstracji / Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

  

Około 40,5 tys. osób uczestniczyło w sobotę w demonstracjach, zorganizowanych po raz 19. z rzędu przez ruch "żółtych kamizelek", w tym w Paryżu ok. 5 tysięcy - poinformowało MSW Francji. W stolicy protest przebiegł w przeważającej części bez incydentów.

W Paryżu kilkugodzinny marsz ruszył z placu Denfert-Rochereau na południu miasta i zakończył się przed kościołem Sacre Coeur na popularnym wśród turystów wzgórzu Montmartre.

Sama demonstracja przebiegła spokojnie, ale po jej zakończeniu strzegąca porządku policja użyła gazu łzawiącego przeciwko zamaskowanym protestującym, którzy krzyczeli i rzucali różne przedmioty na pobliskiej ulicy Boulevard de Strasbourg, w pobliżu dworców kolejowych Gare du Nord i Gare de L'Est.

Paryska policja poinformowała, że do wczesnych godzin popołudniowych zatrzymała 51 osób, nałożyła 29 grzywien i przeprowadziła blisko 4,7 tys. "kontroli prewencyjnych" wobec demonstrantów.

Podczas przemarszu policjanci nie pozwalali jego uczestnikom schodzić ze zgłoszonej władzom miasta trasy. Zakaz demonstracji obowiązywał też w pobliżu Łuku Triumfalnego i Pól Elizejskich, gdzie tydzień wcześniej podczas demonstracji doszło do podpaleń i plądrowania luksusowych butików.

Po raz pierwszy do pilnowania porządku oprócz licznie reprezentowanej policji skierowano także żołnierzy z jednostek antyterrorystycznych uczestniczących w misji Sentinelle, którzy mieli za zadanie ochronę budynków rządowych i placów oraz odciążenie policjantów. Szef policji Didier Lallement zapewnił, że żołnierze "nie mieli kontaktu z demonstrantami".

Do starć z siłami porządkowymi doszło też w innych miastach, m.in. w Lille i Tuluzie. W Montepellier policja użyła gazu łzawiącego, miały miejsce podpalenia. Protestujący i funkcjonariusze starli się także w Nicei, gdy część "żółtych kamizelek" próbowała przedostać się do odgrodzonego miejsca. Prezydent Francji Emmanuel Macron w niedzielę wieczorem zamierza w pobliżu Nicei spotkać się na prywatnej kolacji ze swym chińskim odpowiednikiem Xi Jinpingiem.

Organizowane od listopada ub.r. demonstracje "żółtych kamizelek" wymierzone są przeciwko polityce gospodarczej i społecznej prezydenta, a zwłaszcza przeciw zniesieniu podatku od wielkich fortun; część demonstrantów domaga się ustąpienia Macrona, lub wręcz prezydenta i całego rządu.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl