Podejrzany w aferze oskarżył ministra Sasina... i się zaczęło! Będzie proces o zniesławienie!

Jacek Sasin / fot. Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

  

Miarka się przebrała! Jacek Sasin ze zdumnieniem musiał odebrać oskarżenia, jakie wobec niego wysnuł Piotr P. - jeden z podejrzanych w głośnej sprawie o wyłudzenia. Minister nie zamierzał jednak pozostawić tej sprawy bez reakcji i złożył przeciwko P. prywatny akt oskarżenia. Uważa, że jego słowa to kompletna nieprawda.

Sasin zamieścił skany obu dokumentów na Twitterze. Za dopuszczenie się zniesławienia, zgodnie z art. 212 par. 1 kodeksu karnego, grozi grzywna albo kara ograniczenia wolności. Z kolei składanie fałszywych zeznań - które jest przedmiotem złożonego przez Sasina do prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa - podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8.

W zeszłą sobotę Radio ZET podało, że Piotr P., który jest jednym z głównych podejrzanych w śledztwie dotyczącym wyłudzeń ze SKOK Wołomin, zeznał jako świadek w innym procesie, że przekazywał politykom PiS koperty z pieniędzmi ze SKOK-ów. Jednym z polityków, któremu Piotr P. - według doniesień Radia ZET - miał wręczać gotówkę jest Jacek Sasin.

Według stacji, Piotr P. zeznał przed sądem: "Jeżeli sąd usłyszy, że czołowe nazwiska polityków, którzy są dziś u władzy np. poseł Sasin, senator J., senator B., są to osoby, które bardzo dobrze znam i otrzymywały od nas ze SKOK pieniądze. Mówię w liczbie mnogiej, ponieważ nie byłem jedyną osobą, która przekazywała tym panom koperty z banknotami".

W uzasadnieniu złożonego wczoraj w Sądzie Rejonowym dla Warszawy-Woli aktu oskarżenia przeciwko Piotrowi P. wskazano, iż świadomie złożył on nieprawdziwe zeznania, które "godzą w dobre imię" szefa Komitetu Stałego Rady Ministrów oraz "narażają go na utratę zaufania niezbędnego do pełnienia funkcji publicznych". Z kolei w złożonym we wtorek zawiadomieniu do prokuratury zwrócono ponadto uwagę, że zachowania P. mogą wypełniać znamiona czynów opisanych w art. 234 i art. 238 kk., czyli fałszywego oskarżenia i fałszywego zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa. Przestępstwa te zagrożone są karami grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Wcześniej Sasin odniósł się do doniesień Radia ZET w oświadczeniu. Zapewnił wówczas, że twierdzenia Piotra P. to "absurdalne pomówienie".

"Afera SKOK Wołomin jest aferą WSI. Piotr P. były oficer WSI to mózg tej afery. Usłyszał w tej sprawie 911 zarzutów, został też wcześniej skazany prawomocnym wyrokiem za wyłudzenia w aferze Fundacji Pro Civili. Jest skompromitowany i kompletnie niewiarygodny"

- podkreślił polityk.

"Jego fałszywe oskarżenia odbieram jako próbę ataku na Prawo i Sprawiedliwość; który wpisuje się również w obecne działania opozycji, która za wszelką cenę chce podważyć naszą wiarygodność i uczciwość" - dodał szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, wyrażając jednocześnie przypuszczenie, że

"być może Piotr P. chce tym atakiem przypodobać się Platformie Obywatelskiej, oczekując po ewentualnych wygranych przez nią wyborach łagodniejszego traktowania w tej sprawie".

Jacek Sasin zwrócił także uwagę na jeszcze jedną istotną rzecz...

"Twierdzenie tego Pana, że się bardzo dobrze znamy to ordynarne kłamstwo. Nigdy nie miałem okazji go poznać, nie spotykałem się z nim i nie utrzymywałem żadnych kontaktów"

- podkreślił.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Brexitu nie będzie? Europoseł ujawnia: „Rośnie szansa, że Wielka Brytania pozostanie w UE”

zdjęcie ilustracyjne / TheDigitalArtist; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Eurodeputowany PiS Ryszard Czarnecki przyznaje, że obecnie w Parlamencie Europejskim nie ma nikogo, kto chciałby się założyć o to, że Wielka Brytania ostatecznie opuści Unię Europejską. Zdaniem polityka „rośnie szansa, że Wielka Brytania pozostanie w UE”. Czarnecki przekonuje, że może się to stać w wyniku drugiego referendum albo nowych wyborów do Izby Gmin, dzięki którym nowy gabinet brytyjski uzyskałby legitymację do zmiany decyzji.

Europoseł przekonuje, że w Parlamencie Europejskim obecnie nie ma nikogo, kto by się założył o duże pieniądze, że Wielka Brytania wyjdzie z UE.

Tej pewności nie ma. Mam wrażenie, że rośnie szansa, że Wielka Brytania pozostanie (w UE - PAP) czy to w wyniku drugiego referendum, gdzie zwolennicy pozostania będą w większości, czy też na przykład pod pretekstem nowych wyborów do Izby Gmin, dzięki czemu nowy rząd może uzyskać niejako nową legitymację do renegocjacji, a nawet do po prostu zmiany decyzji.
- mówi Ryszard Czarnecki.

Zdaniem polityka, ważnym momentem w rozwoju sytuacji dotyczącej brexitu, będzie kwestia frekwencji w wyborach do PE w Wielkiej Brytanii.

Na to się nakłada również kwestia walki pani premier Theresy May o pozostanie dalej lokatorem Downing Street 10 i myślę, że ona w kwestie brexitu trochę wplata ten swój plan polityczny, aby dalej być w butach „żelaznej damy” Margaret Thatcher. Stąd też dalej jest jak w czeskim filmie - nikt nic nie wie, ale nikt nie może wykluczyć, że Wielka Brytania jednak pozostanie Unii Europejskiej, choć też nikt nie może powiedzieć, że jednak będzie UE27.
- przekonuje europoseł.

Czarnecki podkreśla, że należy też zwrócić uwagę na to, że narasta zmęczenie brytyjskiego społeczeństwa prowadzoną „grą”, także zmęczenie polityków.

To może przynieść efekty w postaci na przykład porozumienia między torysami a Partią Pracy, ale może też spowodować na przykład bardzo dobry wynik UKIP-u, czyli Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa, która może korzystać z tego zmęczenia.
- wskazał Ryszard Czarnecki.

Europoseł PiS jest zdania, że pozostanie Zjednoczonego Królestwa w Unii byłoby dla Polski korzystne z czterech powodów.

Po pierwsze dlatego, że mieszka tam oficjalnie nieco ponad milion Polaków (…), a de facto 1,5 mln, a więc dla nich byłoby lepiej, żeby Wielka Brytania nie była państwem trzecim wobec Unii. (...) Po drugie, gdy chodzi o kwestie gospodarcze, Wielka Brytania jest jednym z nie tak wielu krajów europejskich, z którym mamy dodatni bilans handlowy. Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii utrudniłoby polską ekspansję eksportową na Wyspy. Po trzecie obecność Wielkiej Brytanii jest potrzebna ze względów geopolitycznych. Londyn jest podobnie jak Warszawa zdroworozsądkowy, realistyczny, gdy chodzi o stosunek do Moskwy, inaczej niż bardziej otwarte na rosyjskie argumenty czy pseudoargumenty stolice takie jak Berlin, Paryż czy Rzym.
- wylicza europoseł.

Czwarty powód to kwestia „dość podobnego widzenia przyszłości Unii Europejskiej jako Europy Ojczyzn, Europy Narodów, a nie takiego superfederalistycznego państwa, które żarłocznie pożera kompetencje państw narodowych”.

Ta wizja jest bliska Francuzom, w jakiejś mierze także Berlinowi, więc myślę, że z tych czterech powodów dla Polski byłoby dobrze, gdyby Wielka Brytania w Unii pozostała, choć oczywiście można dostrzegać też plus z jej wyjścia. Polska staje się piątym krajem Unii Europejskiej, część międzynarodowych firm, korporacji przechodzi z Londynu do Warszawy, o czym kiedyś mówił premier Mateusz Morawiecki. Generalnie jednak więcej plusów dodatnich - że tak to określę językiem klasyka gatunku – będzie, jeżeli Wielka Brytania pozostanie w Unii.
- tłumaczy Ryszard Czarnecki.

Na kwietniowym szczycie Rady Europejskiej w Brukseli podjęto decyzję o przedłużeniu procesu wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, przedłużając ostatni termin opuszczenia Wspólnoty do 31 października 2019 roku.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl