Nie wiem, czy ja na to zasłużyłam. Robiłam, co trzeba było robić. Na początku nie wydawało się, że to będzie taka duża akcja, ale jak zobaczyłyśmy wyniki, które były przerażające, to wiedziałyśmy, że nie ma na co czekać, tylko trzeba robić kolejne badania

– powiedziała Jolanta Wadowska-Król.

Objawy ołowicy stwierdziła u pacjentów mieszkających w sąsiedztwie ówczesnej Huty Metali Nieżelaznych "Szopienice", gdzie pracowała jako lekarka rejonowa.

Wszystko zaczęło się od chłopca, który cierpiał na nawracającą anemię. Dr Wadowska-Król skierowała go do kliniki w Zabrzu, tam wykryto ołowicę, a ówczesna konsultant wojewódzka w dziedzinie pediatrii prof. Bożena Hager-Małecka zasugerowała zbadanie większej liczby dzieci.

Badania rozpoczęły się w 1974 r. Objęły 5 tys. dzieci. Według ówczesnych – liberalnych – norm chorych było około 1 tys. dzieci. Toksyczne działanie ołowiu upośledza szczególnie działanie układu krwiotwórczego i nerwowego, może prowadzić do upośledzenia umysłowego.

Te dzieci były niskie, blade, fizycznie słabiej rozwinięte, niektóre miały niski iloraz inteligencji, dużo tych dzieci było w szkołach specjalnych. Początkowo składano to na karb złych warunków socjalnych, a potem okazało się, że to były dzieci chore

– wspominała lekarka.

Dzięki jej działaniom około 2 tys. dzieci wyjechało do sanatoriów. Dr Wadowska-Król zaangażowała się też w zapewnienie żyjących w zatrutym środowisku rodzinom chorych nowych mieszkań. Choć ówczesne władze godziły się na badania i leczenie dzieci, to sprawy nie pozwolono nagłaśniać, a dr Wadowskiej-Król udaremniono zrobienie doktoratu.

Autorem muralu przedstawiającego twarz lekarki w otoczeniu buzi dzieci jest Andrzej Wieteszka.

Upamiętniamy ciężką walkę pani doktor. Wtedy przyniosła ona efekt, a i teraz bardzo by się przydała, bo zanieczyszczenie środowiska wcale się nie zmieniło, może ołowiu jest mniej, ale innych rzeczy jest więcej. Każdy, kto walczy o innych i to jeszcze z takim pozytywnym skutkiem, imponuje i powinien być przykładem dla innych

– powiedział PAP artysta.

Wyjątkowa postawa, niezłomność. W tamtych czasach przeciwstawienie się systemowi w duchu obrony życia ludzkiego, dobra zdrowia najmłodszych mieszkańców naszego miasta było szczególnie istotne i ta postawa jest nie tylko godna naśladowania, ale też rozpowszechniania. Myślę, że ten mural zwróci uwagę wszystkich przechodzących

– dodał wiceprezydent Katowic Waldemar Bojarun, przypominając, że Jolanta Wadowska-Król jest honorową obywatelką Katowic.

Mural odsłonięto na ścianie kamienicy przy ul. Gliwickiej, na którą wyprowadziły się z sąsiedztwa huty pierwsze rodziny chorych na ołowicę.

W uroczystości wzięła udział m.in. najmłodsza z sześciorga wnuków lekarki Kalina, która powiedziała, że jest bardzo dumna z babci.