Jednocześnie obie strony wezwano do rozwiązania konfliktu w drodze pokojowej poprzez dialog i negocjacje.

Rada Bezpieczeństwa ONZ odrzuciła również wniosek Rosji o poświęcenie debaty pogwałceniu jej granic, czego miała się dopuścić Ukraina. Wbrew stanowisku Rosji do porządku obrad wprowadzono dyskusję nad skargą Ukrainy.

Ambasador Ukrainy przy ONZ Wołodymyr Jelczenko odnosząc się do tych zarzutów nazwał rosyjską wersję wydarzeń manipulacją. Jak zapewniał, jego kraj zgodnie z obowiązującymi przepisami powiadomił Rosję o planowanym przepływie swych jednostek przez cieśninę.

Tezę o pogwałceniu granic Rosji określił jako „jawne kłamstwo i prowokację”. Ostrzegł, że rosnące napięcie zagraża międzynarodowemu pokojowi i bezpieczeństwu.

Ambasador USA przy ONZ Nikki Haley przypomniała, że przez ostatnie cztery lata społeczność międzynarodowa mocnym i w dużej mierze jednym głosem potępiała agresję Rosji wobec Ukrainy.

- Niedzielne oburzające naruszenie suwerennego terytorium ukraińskiego jest częścią rosyjskiego zachowania, które obejmuje aneksję Krymu i nadużycia wobec wielu Ukraińców na Krymie, a także podsycanie konfliktu, który pochłonął życie ponad dziesięciu tysięcy ludzi na wschodniej Ukrainie – wskazała.

Zaznaczyła, że ukraińskie okręty pływają między portami Ukrainy właśnie przez Cieśninę Kerczeńską. Obydwa kraje korzystają z niej rutynowo, ale tym razem Rosja postanowiła temu zapobiec, blokując ukraińskie jednostki i otwierając ogień.

Uznała to za naruszenie prawa międzynarodowego i arogancki czyn, który społeczność międzynarodowa musi potępić i którego nigdy nie zaakceptuje. Zapewniła też, że jej kraj będzie wciąż wspierał ludność Ukrainy występującą przeciwko rosyjskiej agresji.

- W imię międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa Rosja musi natychmiast zaprzestać niezgodnego z prawem postępowania oraz szanować prawa i wolności żeglugowe wszystkich państw – apelowała Haley.

Zastępca stałej przedstawiciel RP przy ONZ Mariusz Lewicki krytykował Rosję za kolejny przejaw lekceważenia prawa międzynarodowego i osłabienie wysiłków na rzecz osiągnięcia pokoju w Europie Wschodniej.

- Zdecydowanie potępiamy agresywne działania Rosji, wzywamy jej władze do poszanowania prawa międzynarodowego, a obydwie strony do powściągliwości w obecnej sytuacji, która może jeszcze bardziej zagrozić stabilności europejskiego bezpieczeństwa - oświadczył.

Zaakcentował, że Polska zdecydowanie popiera niepodległość, suwerenność i integralność terytorialną Ukrainy w jej uznanych przez wspólnotę międzynarodową granicach oraz nie uznaje aneksji Krymu przez Rosję.

W zupełnie innym świetle sytuację próbował przedstawiać zastępca stałego przedstawiciela Rosji przy ONZ Dmitrij Polanski. Twierdził, że Ukraina chce uniknąć odpowiedzialności za to, co się stało, i obciążyć winą Rosję. Przekonywał on, że Ukraina „zawczasu zaplanowała prowokację”. Obwiniał też USA o wspieranie władz w Kijowie, antyrosyjską retorykę oraz doprowadzenie do konfliktu między bratnimi krajami.

Zastępczyni sekretarza generalnego ONZ Rosemary DiCarlo przyznała, że Narody Zjednoczone nie są w stanie niezależnie zweryfikować okoliczności incydentu. Podkreśliła, że obszar Morza Azowskiego historycznie uznawano zarówno za wody Ukrainy, jak i Federacji Rosyjskiej.

DiCarlo ponowiła wezwanie ONZ do konstruktywnego działania w celu przezwyciężenia impasu w negocjacjach dyplomatycznych, pełnego poszanowania suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy oraz zapobieżenia eskalacji, która może mieć nieprzewidziane konsekwencje.